
Dziś zaczynam drugi tydzień walki. Najlepsze jet to, że ten poprzedni wcale nie był taki zły jak się spodziewałam....
Oto dzisiejsze menu:
śniadanie: 2 kromeczki razowca, sałatka z pomidora, fety, cebuli z odrobiną bazylii.
śniadanie 2: 1 kromka razowca z wędliną drobiową i pomidorem
obiad: ziemniaczki, porcja mięsa duszonego i buraczki na ciepło
podwieczorek: activia
kolacja: szklanka soku pomidorowego i 3 kromeczki pieczywa lekkiego
pogoda śliczna,
a oto dzisiejsza motywacja: UWAŻAJ ABY NIE PRZEDOBRZYĆ!!!!!!, czasem lepiej mieć ciut za dużo niż za mało.........

obiadek dochodzi, Szkaraboń usnął, mam nadzieję, że niedługo wstanie bo na spacerek koniecznie iść trzeba..... taka cudna pogoda, grzech jej nie wykorzystać.....