Powoli się ogarniam z dietą. Jem mniej słodyczy, mniej podjadam miedzy posiłkami. Więcej nabiału, lekka koacja, owoce tylko do południa.
Wiem, czas świąteczny nie sprzyja odchudzaniu, ale wracam na dobre tory, mam nadzieję, że święta tego nie zepsują.
Poza tym niestety uległam atmosferze przedświatecznej gorączki...a mówiłam, że świąt nie będzie w tym roku dla mnie. Cóż teraz boję się, że nie zdążę ze wszystkim, co prawda wigilii nie urządzam, pójdę na gotowe ..ale już na 2 dni świat coś zrobić muszę. I tak : upiekę chudziutką karkówkę, zrobię fileta z indora według przepisu karoliny z vitalii, kupie pasztet od mojego zaufanego rzeźnika, surową, wędzoną szynkę (nie ma świąt dla nie bez niej), białą kiełbasę bez której świat nie ma dla PIW. Poza tym będzie rybka w occie, sałatka, z ciast jabłecznik i ciasto na krakersach z kokosowo-migdałowymi dodatkami z pamiętnika pewnej vitalijki. Być może coś tam sobie daruje, może nie wszystko zdążę zrobić, zobaczymy.
Mój jadłospis na dziś :
I - płatki z mlekiem, kawa
II - jogurt malinowo-biszkoptowy - sredni, banan
lunch - zielenina z chudą wędliną i vinegretem - słuszna porcja
obiad - kasza jęczmienna i curry z piersi kurzej
przekaska - kawa z mlekiem
kolacja - maślanka z musem jabłkowo-porzeczkowym, plaster szynki, zielenina
Dziś dzień biegania - mam nadzieję, że dam radę.
Z rzeczy nieprzyjemnych : ucisk, uczucie duszenia, ból tarczycy. Dawno, dawno tego nie było. Czuje, ze nie mogę swobodnie oddychać, czuję ucisk, ściskanie w szyi. Nie ma mowy o golfach, szalik też luźno wiążę, bo inaczej - duszenie. Poczytałam trochę mądrych forów i wychodzi na to, że mam rzut Hashi. Do tej pory moje hashi objawiało się raczej depresyjnym nastrojem, nerwicą. Teraz wszystko jest ok poza tym duszeniem i bólem. Musze to chyba przeczekać, taki rzut trwa jakiś czas...moze to ustapi.
No i wczoraj skrócilam włosy...oczywiscie nie obyło się bez fochów i łez, ale po ułozeniu włosów "po swojemu" przyszło opamiętanie : przeciez nie jest ani za krótko, ani za długo, jest ok, zawsze tak się ścinam. Więc o co mi chodzi?! No i zrobiłam się lekko na rudo...nienawidze rudości i czerwieni, nie wiem czemu to zrobiłam, nie jest źle ale jak długo wytrzymam w tym brązowo-rudym kolorze nie wiem...Być moze już w weekend wrócę to mych zimnych, ciemnych brązów. I kto zrozumie kobietę?!
rozaar
13 grudnia 2011, 17:08Nikt,nawet ona sama.
Agujan
13 grudnia 2011, 10:55nikt hehe....Dobrze że się ogarniasz :)
zakazanemarzenia
13 grudnia 2011, 10:27cwicz i cwicz bo to podstawa fajnego ciałka :D powodzenia w dalszej walce z kg ;D zapraszam do mnie ;)