Na początek jadłospis dzisiejszy :
I - starter owsiankowy : płatki owsiane, kakao, siemię lniane + woda i mleko, kawa z mlekiem
II - jogurt naturalny + musli orzechowe, banan
lunch - zielenina : brokuł blanszowany, jajko, 1/3 sera feta, dressing : majo + jog. naturalny, ząbek czosnku, sól, pieprz
obiad w domu : curry
przekąska - jabłko, kawa z mlekiem
kolacja - zupa dyniowa
Ruch :
spacer - tylko tyle jestem w stanie dać z siebie, pospacerować w miarę szybkim krokiem.
Wczoraj wymarzłam straszliwie w pewnym miejscu, po powrocie do domu pierwsze co, to polazłam do domowgo barku i bez wahania sięgnęłam po butelkę z nalewką imbirowo-cytrynowo-miodową. A i tak się nie rozgrzałam, ani nalewką, ani kąpielą, dopiero na noc założyłam skarpetki grube i jakby cieplej mi się zrobiło. Ale już czuję, że coś mnie rozbiera. Bosh...nie chcę być chora.
Mam jeszcze dynię w lodówce to sobie dziś zrobię dyniową z czosnkiem, z pieczonych warzyw.
Tak wogóle to narzekam na siebie strasznie, na otoczenie też, koleżanka mnie dziś osłabiła (pewno zarzuci focha, całe szczęście, ze z nią nie siedzę) w sprawie hallowen. Halloween jak halloween , było, traktuję je jako pewnego rodzaju zabawę, absolutnie nie rozpatruję w kategoriach wiary czy religii. Kiedy dzieci przychodzą - daję cukierki, moja córa raz też chodziła. Nie widzę w tym nic, czemu mogłabym poświęcać swoje rozważania, analizowac do głębi. Natomiast moja koleżanka wypaliła : to pogańskie święto, ona dzieciom zabrania. Taa, ona z tych bardzo wierzących. Nie chcę jej oceniać, ale przez to co robi, przez tą presję, jej starsze dzieci juz dawno oddaliły się od kościoła. Czy o taki efekt jej chodziło ? Nie wiem,staram się nie oceniać jej, ale czasem cholera mnie brała jak słuchałam jej opowieści...
Dobra eot.
teraz ponarzekam na swoją słabą silną wolę. Wczoraj zamiast planowanej kolacji, pozarłam kiełbaskę śląską szt. 1, która dramatycznie wołała mnie z lodówki. dobra była kiełbaska, dobra. Na szczęscie ogarnęłam się i już więcej nic nie jadłam. Nawet dupki od chleba jogurtowego, którego świeżutki bochenek nabyłam w piekarni. Twarda byłam, niestety jutro już taka twarda nie będę, a muszę sie zważyć. Mam nadzieję, że nie przybędzie mi.
Właśnie się dowiedziałam, że mamy na siebie przejąć planowanie wyniku od ekonomicznego, bo zarząd tak chce. A ja się pytam za ile? Odpowiadam : zaraz. Pier...nę tę robotę chyba, bo już mnie te ruchawki wkurzają. A najlepiej rób wszystko za dziękuję, jeszcze się uśmiechaj i siedź po godzinach.
rozaar
3 listopada 2011, 11:22najlepiej gdyby pracownik pracował za darmo,a góra napychała sobie kieszenie i stawiała wille.W tym sklepie pierwszych osiem dni tyrałam za darmo bo to okres szkoleniowy.Koń by się uśmiał.
Giove
3 listopada 2011, 10:28ja halloween nie traktuje wogole jako swieta tylko dobra zabawe dla dzieci...przynajmniej duchow sie nie beda baly...a czas zadumy zawsze jest jeszcze przez dwa dni potem...i jestem wierzaca...co do pracy to niestety tak sie wykorzystuje ludzi w Polsce i jeszcze oczekuja,ze im sie podziekuje za przywilej posiadania pracy...