Nauczona poprzednim doświadczeniem piątkowym zaraz wkleję w II tabelkach wyniki naszych piątkowych pomiarów. Jak zwykle są bardzo różne, ponieważ jesteśmy w różnych okresach dietkowania. oraz mamy różne motywacje. Jedne koleżanki są w okresie stabilizacji, a jak wiemy nie raz franca ciągnie się tygodniami. Inne zaczęły intensywnie ćwiczyć czyli obrastają mięśniami nie mylić z tłuszczem. Ich ciała z flaczkowatych stają się umięśnione czyli nasze babeczki zamieniają się w twardzielki. I równocześnie jak same zauważyły, że pomimo braku spadku wagi spadają im cm ( teraz wiem o co się tak stale potykam ) i wchodzą w ciuchy w które już nie wchodziły. Inne jeszcze walczą z łasuchowaniem i niech się nie poddają. W końcu uda im się zapanować nad nałogiem. Jak się nie wywrócisz to się nie nauczysz mawiają rodzice do dzieci spadających z rowerów w czasie nauki jazdy. Zmieniamy nasze nawyki żywieniowe, a to też prowadzi w końcu do sukcesu. Musimy się nauczyć nie zażerać stresu w głupi sposób bo to do niczego nie prowadzi. Powstaje wtedy błędne koło. To tyle wymądrzania się przez kierowniczkę pociągu, ale mając wasze wagi i czytając Wasze pamiętniki łatwiej mi ocenić sytuację. Wczuwam się w Wasze problemy, potknięcia i wpadki z dietą i dlatego chciałam się podzielić swoimi spostrzeżeniami z Wami i powiedzieć jak sytuacja wygląda wg Mieci. Ale to tylko moje zdanie. Musicie pamiętać o jednym: Nauczyłyśmy się już dbać o siebie, ćwiczymy czyli dbamy o zgrabne i jędrne ciałka a to już baardzo dużo. Tam gdzie waga stepuje jeszcze w miejscu też się ruszy tylko Wy się nie poddawajcie i nie zrażajcie. SUKCES BĘDZIE JAK NIE DZIŚ TO JUTRO. Ja ruszam dalej i czy chcecie czy nie zabieram Was w dalszą podróż i na poniewierkę, ale dywanową. Ja zmierzam do sukcesu i Wam życzę tego samego I tu :
Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Koła - w ruch!
Najpierw
powoli
jak żółw
ociężale
Ruszyła
maszyna
po szynach
ospale.
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas.................
elissa1973
3 października 2010, 06:40rygor musi byc wkoncu jestes kierowniczka
KLUSIA1954
2 października 2010, 20:21dziękuję ,że mogę jechać dalej.Obawiałam się, że golonki mnie zdyskwalifikują. Dziękuję, dziękuję rączki całuję i za podkolanka podejmuję.
sdorota2007
2 października 2010, 18:45.. w tunelu.. ajj głupia Dorka zaprzepaściła cały sukces z poprzedniego tygodnia.. ale dobra, nie rozczulam się nad sobą.. z racji tego, że chwilowo zmieniam pracę, wyprowadzam sie jutro rano na tydzień nad morze.. może tam znów zaczerpnę motywację do biegania po plaży i do ćwiczeń.. jakoś opornie mi to narazie idzie.. wiem wiem przynoszę wstyd innym pasażerkom, które ćwiczą i walczą.. ale każdy ma swoje wzloty i upadki.. gratuluję dziewczynom utraty wagi :-)) a Tobie Mieciu kierowniczych umiejętności bez których na pewno wszystko by się rozsypało.. :-)) i dziękuje za ciepłe słowa.. buziaki :*
baja1953
2 października 2010, 17:48Piękna tabelka, well done...:) Jesteś Wzorowym Szefem... Umiesz chwalić i mobilizować do wysiłku, nie ganisz hamulcowych tylko ich wspaniale tłumaczysz... Dziękuję, Mieciu:) Mam nadzieję, że wszystkie zdążymy... ja już dostałam zaproszenie na DEN, na 13 października... Podróż pociągiem DEN, to jak pobyt w spa, mam zamiar zrobić piorunujące wrażenie na koleżankach...:) Pozdrawiam, Mieciu, cmok:)
lukrecja7
2 października 2010, 16:56ładnie to napisałaś - same mądre rady z których tylko brać przykład - tak chyba powinno być, małymi kroczkami do celu!
paskudztwoo
2 października 2010, 15:00w kupie siła....śmiesznie brzmi ale prawdziwe hi hi
uleczka44
2 października 2010, 14:55Wykonałaś kawał kierowniczej roboty. I do tego jeszcze, jak na dobrego szefa przystało, potrafisz zmotywować do dalszych działań, docenić trudy i wytłumaczyć przejściowe niepowodzenia. Mieciu, jesteś WIELKA. Jedziemy z Tobą dalej, jakżeby inaczej. Do zobaczenia w pociągu.
kiszonka
2 października 2010, 14:02pięknie napisane!! ja zaraz mykam na grzyby-potem pobiegać i za tydzień mam nadzieję, wrócę do pociągu lżejsza :) buźka i miłego weekendu :*
gorzatka2
2 października 2010, 13:54no takie rozważania to trzeba chyba codziennie czytać, by się nie poddawać i dalej trwać w swoich postanowieniach :)
zachodniopomorzanka
2 października 2010, 12:05mądre słowa!
galaksy
2 października 2010, 11:57Nawet jak którejś przybyło, to niewiele. Moje gratulacje, kochane. Pozdrowionka dla was serdeczne.
luckaaa
2 października 2010, 11:15Jakie sliczne rezultaty !!! Ale sie dziewczyny staraja ! No, ja lece tez zaraz na trening , bo dostalam pozytywnego kopa od tych list : )))