Nie podsumowuję roku 2009, raz było lepiej raz gorzej, po co rozpamiętywać przeszłość. Ciężko jest, ale nie chcę spoglądać za siebie, chcę żyć dalej i cieszyć się życiem. Może nie od razu mi się to uda, ale będę się starała z całych sił być szczęśliwa.
Nie robię też postanowień noworocznych. Nie będę tworzyła całej listy życzeń, które zapewne się nie spełnią, a ja będę tylko sfrustrowana, że znowu nic nie wyszło.
Będę sukcesywnie postępowała tak jak od okresu po świętach. Po prostu skupię się na sobie. I nadal będę chudła. Tak jak zaplanowałam dałam sobie spokój z dietą na wczoraj i dziś. Tak miałam ciuchutką nadzieję, że jednak dam radę dziś do diety wrócić, ale nie dałam rady. Dlatego od jutra znowu proteinowa. A od wtorku siłownia. I dołączyłam do grup wsparcia "Noworoczna walka" i "Proteinowa grupa wsparcia" (dziewczyny pozdrawiam :D), bo w grupie zawsze raźniej.
Waga z dzisiejszego poranka- 73,7 kg
WielkaMarta
1 stycznia 2010, 22:15no ja też na proteinowej, ciut zmodyfikowanej, ale zawsze. Pozdrawiam. Etherneed ze swojego nowego miejsca na vitalii:))
ksiegowaz1973
1 stycznia 2010, 19:26trzymam kciuki