Sylwester był wspaniały, najlepszy w moim życiu! :) i trwał aż 3 dni :) od rana 31-go grudnia do wieczora 2 stycznia.
Super, dosyć kameralnie, ale w miłym towarzystwie najbliższych przyjaciół. Czułam się świetnie. Było dużo śmiechu i zabawy. Prawie jak na weselu :) Wódka, słodzenie, zabawa na parkiecie, konkurs... I pewien przystojniak u boku... :) Znamy się od sierpnia, a przy tym słodzeniu pierwszy raz się całowaliśmy. Ech... Ale o tym może innym razem. :)
Najważniejsze, że zabawa była przednia i że czułam się wspaniale. :)
Mam nadzieję, że skoro Rok zaczął się tak fajnie to cały rok będzie udany i szczęśliwy:)
p.s. Poza tym codzienność. Szukam pracy, potem własnego mieszkanka, mama wyjeżdża za granicę, obowiązki wzywają... :(
I kilka fotek ku pamięci. ;)