Normalnie pułapka myślowa 😅 na śniadanie jadłam sałatkę śledziową, na obiad żółte curry z miruną, a planując kolację postanowiłam zrobić pastę z makreli. I jak do mnie dotarło, że mam rybę trzy razy dziennie to doświadczyłam zgrzytu 😆 a po chwili refleksja - i co z tego? Jedząc mięso do każdego posiłku nie widziałam problemu. Chleb, ryż, makaron jednego dnia? Przecież norma. A ryby? Najlepiej dwa razy w tygodniu, prawda? 🤣🤣🤣
Waga po zrzucie na produkcji nieco w górę. Pewnie nawodnienie wróciło do normy 😄
Ostatnio jest taka piękna pogoda, że zastanawiam się jak przetrwam najbliższe pół roku nie zamykając się znowu w domu 🫣 słońce to nie moja rzecz...
Janzja
5 kwietnia 2025, 01:29A co nie tak jest ze słońcem? Może musisz jak ja spać w dzień, a wieczorami wędrować :D
kawonanit
5 kwietnia 2025, 10:43Wszystko nie tak 😅 światłowstręt, łatwo o oparzenia, gorąc i nadpotliwość. Najchętniej to bym łaziła pod parasolem 😂 i masz trochę racji. Po zachodzie najlepiej się łazi 😆