Tytuł wpisu w pamiętniku odchudzania:
190/349 na rybie


Normalnie pułapka myślowa 😅 na śniadanie jadłam sałatkę śledziową, na obiad żółte curry z miruną, a planując kolację postanowiłam zrobić pastę z makreli. I jak do mnie dotarło, że mam rybę trzy razy dziennie to doświadczyłam zgrzytu 😆 a po chwili refleksja - i co z tego? Jedząc mięso do każdego posiłku nie widziałam problemu. Chleb, ryż, makaron jednego dnia? Przecież norma. A ryby? Najlepiej dwa razy w tygodniu, prawda? 🤣🤣🤣

Waga po zrzucie na produkcji nieco w górę. Pewnie nawodnienie wróciło do normy 😄

Ostatnio jest taka piękna pogoda, że zastanawiam się jak przetrwam najbliższe pół roku nie zamykając się znowu w domu 🫣 słońce to nie moja rzecz...

  • Janzja

    Janzja

    5 kwietnia 2025, 01:29

    A co nie tak jest ze słońcem? Może musisz jak ja spać w dzień, a wieczorami wędrować :D

    • kawonanit

      kawonanit

      5 kwietnia 2025, 10:43

      Wszystko nie tak 😅 światłowstręt, łatwo o oparzenia, gorąc i nadpotliwość. Najchętniej to bym łaziła pod parasolem 😂 i masz trochę racji. Po zachodzie najlepiej się łazi 😆

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.