... nie sluzy mi ta pogoda oj nie...
...ani fizycznie ani psychicznie...
... glupia sie robie...
...dzisiaj przyatakowalam wlasnego rodzonego listonosza... zmienilismy niedawno pukadelko w drzwiach na inne no i nadpobudliwy o swicie pan listonosz nie mogl go po ciemku znalezc...
...Kachulec obudzony psychopatycznym skrobaniem pazurow po drzwiach zlapal za pierwszy przedmiot znaleziony w kuchni czyli mlotek i wiedziony przez heroiczna odwage oraz Husarskie geny rzucil sie na wlamywacza...
...obylo sie bez krwi ale mam wrazenie, ze listonosz juz mi wiecej nie odpowie "dzien dobry" na ulicy...
... jakos mnie nic ostatnio nie cieszy... nawet coraz czestsze wizyty pana wikinga i jego proby zagladania gleboko w moje slepate oki ... postanowilam wiec zrobic cos co mnie zawsze uszczesliwialo i nadawalo piekny i promienny usmiech memu malo urodziwemu ryjowi - postanowilam sie uczyc nowego jezyka...
...oczywiscie wybralam sobie taki, ktory nie dosc ze jest nie popularny i srednio dostepny w podrecznikach to jeszcze pewnie mi sie w zyciu nigdy nie przyda ... ale ta przyjemnosc z nauki dla samego siebie i osiagnietych duzych/malych sukcesow- niezrownana...
... na razie nie bede sie wywnetrzac jaki to jezyk, zeby nie zapeszyc...
... no a narazie ide schowac ten mlotek do szopy... tak na wszelki wypadek...
Marta11148
5 grudnia 2013, 22:59þakka þér :) wujaszek google jest niezawodny ;) Interesujacy wybor. Powaznie. Nie wiem skad takie natchnienie ale wbijaj sie w to :) Powodzenia! :)
Marta11148
5 grudnia 2013, 21:55Twoj styl pisania rozklada mnie na lopati ;) jaki jezyk? gadaj szybko :) Moze to ten ktorego ja sie ucze i dam Ci kilka tipow ;)
Niecierpliwa1980
5 grudnia 2013, 11:06No to listonosz będzie miał traumę :-P
aleksface
4 grudnia 2013, 20:50hahahaha fajna akcja z listonoszem :D