Witajcie ;)
Dziś nie będzie optymistyczny wpis.
Nie wiem co się ze mna dzieje, ale tracę cały zapał i motywację do diety i ćwiczeń.
Nie chce pisać, że straciłam, bo jednak liczę na to, że choć cząstka ich została i rozpali się na nowo.
Jak wiecie jest sesja, a ja, mimo, że śpię prawidłowo, to jestem notorycznie zmęczona. Nic mi się nie chce. Przez to mam różne zachcianki jedzeniowe i zero chęci do biegania.
Najbardziej chyba demotywuje mnie waga. Stoję właśnie w jakimś martwym punkcie. Gdy tylko zejdę do 79,0-78,9 to od razu następnego dnia jest już 79,5, a potem 79,9 itp. Po prostu ugrzęzłam w zakresie 79-80 kilo i nie mogę sie ruszyć. Same na pewno wiecie jak to jest, gdy sie staracie, a waga ma Was w dupie i nie spada ;(
Tylko tyle chciałam Wam dzisiaj powiedzieć.
Proszę dajcie mi choć odrobinę Waszej motywacji i woli walki. Może macie jakieś wskazówki i rady ;(
RapsberryAnn
19 czerwca 2016, 16:18wiem co czujesz bo mam to samo, w snesie nie mam motywacji do niczego a tez normalnie sypiam , jeden dzien maialm taki ze zarlam totalmie jak swinia ale zreflektowalam sie w pore i teraz jest juz lepiej, mysle sobie ile wyrzeczen caly rok a sesja to tylko miesiac nie chce wszystkiego zepsuc!
RapsberryAnn
19 czerwca 2016, 16:17jestem cały ten tydzien w Wawie bo uczę sie Sawika na pamiec kurwa mac oszaleje od tego, wiec jesli barkuje ci motywacji to mozemy pobiegac razem, powaznie mowie ;) ja np wczoraj biegalam :)
.daydream.
20 czerwca 2016, 13:39ojej bardzo miło z Twojej strony ;) Ja niestety nie studiuje w Warszawie ;( a chętnie bym się z Tobą spotkała i pobiegała ;)
RapsberryAnn
20 czerwca 2016, 13:48:( myslalam ze w Wawie bo tak masz wpisane, to w jakim mieście? :)
.daydream.
20 czerwca 2016, 13:52Jest Warszawa, bo akurat jak zakładałam konto to tu byłam ;) Studiuję w Bydgoszczy ;)
pani_slowik
19 czerwca 2016, 14:59słuchaj piękna, czego Ty oczekujesz po jednym dniu? że waga będzie szokująco inna? że wzrost wagi oznacza to, że tyjesz i nic nie idzie do przodu? kurcze, studiujesz medycynę, a piszesz jakbyś nie wiedziała, że minimalny wzrost wagi to normalka (okres, zebrana woda, wzrost mięśni - cokolwiek)! tak w ogóle to po co wchodzisz na wagę codziennie? po jednym dniu nic nie wywnioskujesz co się dzieje z Twoim ciałem - gdybyś po miesiącu się zważyła i była taka sytuacja to faktycznie jest coś nie tak, ale tutaj ewidentnie popadasz w paranoje :P co do aktywności to najtrudniej podnieść tyłek z kanapy, lecz pomyśl jaka będziesz spełniona gdy już pobiegasz, nie dość, że poczujesz komfort fizyczny to również psychiczny, leżenie na kanapie daje tylko chwilowe poczucie przyjemności, a potem prowadzi do beznadziejnego stanu lenistwa, zatem nie warto :)
.daydream.
20 czerwca 2016, 13:38Nie chce się tłumaczyć, bo nie na tym to polega, ale uwierz mi, że gdybym ja tylko siedziała z tyłkiem na kanapie i oglądała tv ;P Niestety jestem na ciężkich studiach, i fakt siedze z tyłkiem, ale nie dla przyjemności, tylko z obowiązku ;) I doskonale wiem, kiedy można się spodziewać wzrostu wagi i nie panikuje, gdy np w bicku wskoczy dodatkowe 0,5 czy nawet 1 cm, ale np przy 2 tygodniach codziennych ćwiczeń ( wtedy robiłam 30 days shred ) i pilnowania diety chyba mam prawo narzekać ;P
delax
19 czerwca 2016, 08:53Po sesji, przy luźniejszym czasie dnia, na pewno uda ci się bardziej zapanować nad swoją wagą. Zmobilizuj się maksymalnie i zacznij dietę i odchudzanie "jednego dnia". Każdego dnia zaczynaj na nowo, z czystą kartą i każdego dnia rób to, co masz robić. Łatwiej "przetrwać" tylko 24 h, aniżeli kilkadziesiąt dni/miesięcy diety. Pilnuj się, bo będziesz następnego dnia żałowała, że zaprzepaściłaś ten jeden dzień, który cię zbliżał do lepszej sylwetki. Kiedyś dużo schudłaś - przeanalizuj co robiłaś inaczej, niż teraz, co sprawiło, że te kg spadały. Ja też schudłam.. aktualnie odbiło mi się to z nawiązką. Powód? Zaczęłam więcej jeść, każdego dnia coś tam sobie dogadzałam i mam. Ale nie poddaję się. Kiedyś w końcu nam się uda :D A lato to najlepszy okres na utratę kilogramów ;-) Powodzenia, trzymam kciuki!
emdzajna
19 czerwca 2016, 08:28Podobnie od miesiąca siedzę w zakrecie 78-80 kg więc doskonale rozumiem Twoje zdenerwowanie. Motywacja wróci pewnie po sesji :) Trzymam kciuki
.daydream.
20 czerwca 2016, 13:31Dziękuję i również trzymam kciuki za Ciebie :*
grubasek005
19 czerwca 2016, 07:40Kochana nie możesz się teraz poddać, dbaj o siebie :*
maxxii
18 czerwca 2016, 23:54nie jest lekko, ale warto! może spróbuj sobie wieczorem dokładnie zaplanować co zjesz następnego dnia i trzymaj się tego , do kuchni idź po konkretne jedzenie a nie po zachcianki, tydzień ,dwa i powinnaś się przyzwyczaić :)
spelnioneMarzenie
18 czerwca 2016, 22:31nie mozesz sie poddawac! cwicz chociaz 3 razy w tygodnu i jedz regularnie i zdrowo i bedzie dobrze, zobaczysz ;-)
.daydream.
18 czerwca 2016, 22:45oj żeby to było takie proste ;D ale postaram się, dziękuję :*