Po sobotniej porazce, wczoraj bylo lepiej, wszystko zgodnie z dieta, pocwiczylam.
Odkrylam jogurt grecki light - jest naprawde pyszny, choc bardziej kaloryczny niz zwykle lighty.
Nie moge patrzec na omlety. Na jakis czas robie sobie od nich przerwe, bo mi uszami wychodza.
Menu na dzis:
1. omlet z ricotta i szklanka mleka (nie pilam juz od ponad tygodnia...)
2. orzechy wloskie i kawa z mlekiem
3. zupa brokulowa
4. jogurt grecki light
5. salatka z indykiem, sok pomidorowy
6. kostka czekolady.
Cwiczenia: 80 przysiadow, hantelki - po 50 powtorzen na cwiczenie, 200 brzuszkow, 65 powtorzen rowerku.
Ostatnio stwierdzilam, ze jestem strasznie nieporozciagana, wiec tez troche cwiczen rozciagajacych.
M. po wizycie na silowni juz 4 dzien biadoli, ze wszystko go boli. Tak to jest, jak sie siedzi na dupie prze monitorem cale tygodnie, a potemnieumiejetnie wezmie sie za cwiczenia. Nieporozciagal sie, przesadzil z iloscia i teraz ma za swoje.
Mnie to jedynie poczki pobolewaly od takich podnoszen tlowia bokiem, ale bardzo mnie to cieszy, bo to jedno z tych miejsc, ktore najbardziej chce poprawic. Jutro znowu silka.