Środa, 16.07.2014
Dzisiaj rozpoczęłam trzeci dzień bez papierosa. Ni z gruszki, ni z pietruszki postanowiłyśmy z siostrą, że w dniu jej urodzin tj. 14.07.2014 rzucamy palenie. Już od jakiegoś czasu intensywnie myślałam o zarzuceniu tego cholernego nałogu. Wprawdzie nikogo nie molestowałam swoim paleniem, nigdy nie pozwoliłabym sobie na palenie w obecności kogokolwiek, a zwłaszcza w pomieszczeniu, gdzie przebywają inni, ale....
po pierwsze - papierosy szkodzą
po drugie - kosztują majątek
po trzecie - uwielbiam je i koniec
Przyszedł jednak dzień opamiętania i stało się. To moje czwarte podejście do niepalenia: pierwszym razem nie paliłam 1 rok. Posiłkowałam się wówczas filtrami Venturi, które miały mi w tym pomóc. Drugim razem pojechałam do jakiegoś szamana, który poprzez swoje czary-mary miał mi skutecznie wybić z głowy ten zgubny nałóg. Jego czarów wystarczyło na 1.5 roku. Potem uleciały jak kamfora. Trzecim razem pomogło solidne, psychiczne przygotowanie. Myślałam intensywnie, że w końcu muszę to zrobić. Nie naciskana przez nikogo powolutku rozważałam rozstanie z ulubionymi slimkami. Decyzję podjęłam pewnego dnia podczas porannej jazdy do pracy. Dzień wcześniej ok. 22.00 siedząc na balkonie wypaliłam ostatniego papierosa z paczki. Każdego dnia przed pracą uzupełniałam papierosowy zapas. Zatrzymywałam się przed małym sklepikiem, w którym ta sama od lat ekspedientka zobaczywszy mnie w drzwiach wyjmowała papierosy. Tego dnia nie zatrzymałam się. Pomyślałam - a może od dzisiaj spróbuję nie palić? Jak nie dam rady to podjadę do sklepu i już . Następne papierosy kupiłam 5 lat później. Co mi walnęło w ten siwy łepek, że po takim czasie, zupełnie nie tęskniąc za paleniem zaczęłam kolejny raz ? Sama się dziwię. Głupia dziewczynka uległa diablej pokusie .
No cóż, gdyby nie tamta decyzja o powrocie do nałogu, dzisiaj nie miałabym okazji do poćwiczenia silnej woli kolejny raz. Trochę mi źle, trochę się wściekam, troszeczkę krzyczę w pracy (a to akurat jest ok i bardzo pożądane, bo w niektórych kwestiach skutecznie robię zaległy porządek), ale chcę wytrwać w postanowieniu. Boję się o wagę. Jeszcze nie osiągnęłam tej zaplanowanej i gdybym miała utyć choćby nieznacznie, to wykroję sobie co nieco, żeby nie psuć paska. Nie jem więcej, ale wieczorkiem jest chętka na coś zakazanego. Dzielnie z tym walczę, chociaż wczoraj zjadłam maleńką kosteczkę gorzkiej czekolady. Szału kalorycznego nie było, ale za to przyjemność nieziemska .
Dlaczego napisałam o decyzji o niepaleniu? Bo wiem, że jak się pochwalę na forum to tak jakbym złożyła komuś obietnicę, a to jest dla mnie dodatkową motywacją w działaniu. No tak mam i już :)
Tyle na dzisiaj, za kilka godzin pędzę służbowo do Łodzi. Tym razem zatrzymuję się w Hotelu Ibis na ulicy Piłsudskiego 11. Kto może - zapraszam na wieczornego drinka, tak ok. 22-23. Wcześniej nie dotrę :) Wracam w piątek.
Pysiam przesłodko i błagam trzymajcie kciuki
- nie za niepalenie,
ale żeby moje schabiki nie zechciały odrastać :)
Karampuk
17 lipca 2014, 17:35tzrymam za ciebie kciuki, chociaz wcale nie trzeba bo dasz radę
marii1955
16 lipca 2014, 20:00Dobrze robisz , że o tym napisałaś ... bo faktycznie jeżeli się człowiek głośno lub pisemnie zadeklaruje , to bardziej na to zważa i pilnuje . Też tak mam ... Kciuki za niepalenie trzymam , a resztą się nie martw ... temu też dasz radę gdyby coś ... Najważniejsze , że rzuciłaś sobie wyzwanie i nie palisz :) Całuski :)))
bozenka1604
16 lipca 2014, 23:48Kochana Marii, dziękuję za tyle przychylnych słów i obyś miała rację :) Pysiam wieczorowo :)
dede65
16 lipca 2014, 12:09oj dopiero dokładnie doczytałam , trzymam kciuki za" ale żeby moje schabiki nie zechciały odrastać :)"
dede65
16 lipca 2014, 12:08oj to dobrze ,że jestem daleko bo mnie by jeszcze dopadło Twoje apogeum ;))) Ja nie pale już 23 lata i 2 lata temu jadąc z mężem samochodem , odczułam tak wielką ochotę aby mu podpalić papierosa, podpaliłam i wiecie co okrutnie mi nie smakował więc mam spokój, ale mąż pali nadal bo jak Bożenka :po pierwsze - papierosy szkodzą po drugie - kosztują majątek po trzecie - uwielbiam je i koniec , szczególnie trzyma go po 3-e. Poza tym kilka lat temu rzucił palenie i 3 dnia zemdlał, diagnoza lekarska zbyt gwałtownie odstawił Pan palenie, tak mu się to spodobało ,że trzyma się tej wersji do dzisiaj , niestety.... Buziaki;)))) trzymam kciuki za niepalenie ;)))
bozenka1604
16 lipca 2014, 12:22Mój Jurcyś też nie pali. Rzucił w dniu, kiedy ja rzucałam po raz pierwszy i nigdy więcej nie palił. Dzielny facet :) Nigdy nie psioczył, że palę, to i ciężko było zdecydować się kolejny raz na rozstanie z nałogiem. Przy okazji zakupów przynosił papieroski do domku, taki kochany a dzisiaj jak się wściekam to właśnie jego pierwszego mam pod ręką i bęckam ile wlezie. Za chwilę jadę do Łodzi, może podróż mnie trochę uspokoi :) Pysiam :)
dede65
16 lipca 2014, 13:03oj to możemy z Jurcysiem podać sobie łapkę ja też kupuje papierosy mężowi a nawet często mam tam gdzieś w zapasie pochowane (bo nie wszędzie jego papierosy można kupić)a już mój największy "sukces" jak kiedyś na imprezkę mój mąż zapomniał papierosów, a jego żoneczka czyli ja wyciągnęła z torebki papierosy.....
Grubaska.Aneta
16 lipca 2014, 11:48Ja już tak podliczałam ile to kasy rocznie razem z Moim W. wypalamy. Jak dziennie ja i On kupujemy po paczce fajek za 14zł x2=28złx365 dni=10220zł rocznie dramat!!!!!!!
bozenka1604
16 lipca 2014, 12:1510220 zł x 4 lata = 40.880 zł - to już dobrej klasy bryczka z salonu, a jakie zaje...fajne przyjęcie weselne. I tym sposobem mamy kasę na imprezę :) Pysiam jeszcze raz :)
Grubaska.Aneta
16 lipca 2014, 12:18Nawet mi nie mów co ja bym za ta kasę miała, bo az mi się serducho ściska jak człowieka wciąga ten cholerny nałóg:/
bozenka1604
16 lipca 2014, 12:27Kochanie, to od dzisiaj skarbonka (ale wiesz, musi być taka wielka, porcelanowa) i do dzieła. 16 lipca 2018 roku świętujemy zakup nowego autka. Im szybciej zaczniesz. tym szybciej poradzisz sobie z odtrutką. To tak jak narkoman - trzeba przetrwać głód, a potem już tylko z górki. Przecież, gdy zajdziesz w ciążę o paleniu nie będzie mowy, to może już dzisiaj pomyśl o tym. Po co maleńki zarodek ma gnieździć się w mamie palaczce :) Pysiam najczulej jak potrafię :)
Grubaska.Aneta
16 lipca 2014, 14:03Oj nie dzis, to jeszcze nie ten dzień na mnie:/
Grubaska.Aneta
16 lipca 2014, 11:45Trzymam kciuki za niepalenie, i na mnie powinna przyjść ta chwila by pożegnać ten wstrętny śmierdzący, niezdrowy i kosztowny nałóg. He he he he ja też mam panią ekspedientkę która juz zna na pamięć jakie papierosy podać :-) jak raz weszłam po co innego niż fajki to nabąkła" A papierosów pani nie bierze dzisiaj?" a ja że nie bo kupiłam dzień wcześniej większą ilość.
Grubaska.Aneta
16 lipca 2014, 11:46I dodam jeszcze jak ciut dłużej nie palę to mnie nosi do jedzenia i robię się strasznie nerwowa:/
bozenka1604
16 lipca 2014, 12:02U mnie dzisiaj apogeum szału. Przed chwilą obraziłam informatyka, ale należało mu się i koniec. Z jedzeniem jeszcze sobie radzę :) Pysiam :)
mikusia1971
16 lipca 2014, 11:04Trzymam mocno kciuki Bożenko, ja niestety zbyt słaba jestem żeby rzucić, a poza tym ja po prostu lubię sobie popalić : ) pysiam
bozenka1604
16 lipca 2014, 11:45Ja też lubię papieroski :) Pysiam :)