Mój dzisiejszy dzień był raczej owocny - około 1100 kcal, godzinka ćwiczeń, trochę spaceru. Widzę już powolutku efekty na ubraniach (zwłaszcza spodnie), ale i tak nie mogę się doczekać ważenia - to dopiero w niedzielę za tydzień... Ale to tym większa motywacja, by się spiąć i przez ten tydzień dać z siebie wszystko. Ku chwale Ojczyzny!
- Pomoc
- Regulamin
- Polityka prywatności
- O nas
- Kontakt
- Newsletter
- Program Partnerski
- Reklama
- Poleć nasze usługi
-
© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.
BedzieLepiej
20 kwietnia 2012, 21:12Sama prawda, ja mam dzieciaczki, które - dzięki mojej diecie - zaczęłam już teraz lepiej karmić, przyzwyczajać do innych nawyków, póki małe, żeby były zdrowsze i było im w przyszłości łatwiej... W sumie do teraz nie zdawałam sobie sprawy jak "śmieciowo" jadaliśmy... zupełnie odwrócone proporcje różnych grup produktów, za dużo "pustych kalorii" i mało wartościowych produktów, itd. Gdyby nie moja dieta, pewnie nadal bym o tym nie pomyślała... Widzisz, Ty mądrzejsza, już teraz, przed założeniem rodziny dbasz o ich dobro ;) :) A o wyniki Twojego ważenia raczej jestem spokojna, pięknie Ci idzie, dobrze będzie :)
Salezjaninka
20 kwietnia 2012, 20:41No tak, jak też ostatnio tak sobie myślałam, że w mojej już własnej rodzinie z pewnością wdrożę zdrowy sposób odżywiania się, bo moi rodzice niestety są już niereformowalni, ale może coś na braci zadziałam chociaż ;D
gucio.
20 kwietnia 2012, 20:19ojj masz rację :) Pięknie Ci poszło ;) Będzie spadek :)