Temat: Płakać mi się już chce :(

Witajcie, mam ogromny problem. Otóż mam problemy z chudnięciem, zaczęło się  w tamtym roku we wrześniu, ważylam 49kg i wtedy również dostałam okres tydzień wcześniej i od tamtej pory mam problem z wagą i miesiączką. Zaczęłam przybierać na wadze a co za tym idzie okres mam teraz co 2-2,5 miesiąca który często wywoływany był wcześniej luteiną. Najgorsze w tym wszystkim jest że w dniach kiedy powinnam go dostać strasznie mnie boli i brzuch, nogi, piersi, głowa i ogólnie mam całe pms włącznie z puchnięciem które zawsze było u mnie nr 1 i wzrost wagi. 2 tygodnie temu ważyłam równo 60kg, dzisiaj prawie 63 mimo trzymania ścisłej diety i ćwiczeń (NIE ćwiczę na masę) czuję się coraz grubsza i coraz gorzej wyglądam, mam już dosyć, wiem że na pewno napiszecie że powinnam już dawno pójść do lekarza lub biegnąć czym prędzej teraz/zaraz, owszem do lekarza się wybieram ale dopiero po świętach bo teraz mam dużo obowiązków innych których nie mogę zawalić. Ale odnośnie mojego pytania to czy hormony do przybycia na wadze mogły się przczynić? Owszem, w tym trochę mojej winy też było bo od września zmieniłam tryb zycia na o wiele gorszy, ale najgorsze było to że w grudniu przed i po świętach miałam na wadze ciągle 55kg i dobrze wyglądałam, ale od stycznia zaczęło regularni iść w górę + nieregularny okres. Teraz właśnie mam spóźniony już prawie 2 tygodnie a pms nadal się utrzymuje i jest mi ciężko. Płakać mi się chce, bo już na głowie staję żeby schudnąć i wrócić do swojej starej wagi (48-49kg), a nie umiem, nie potrafię. Odżywiam się jak najbardziej zdrowo, nie podjadam, owoce, warzywka, białka wszystko rozkładam na 4-5 posiłków dziennie.. chociaż sama nie wiem czy lepiej by było liczyć kalorie, bo może przekraczam jednak to dzienne zapotrzebowanie? Wybaczcie że się tak rozpisałam, ale czuję się okropnie źle, jestem naprawdę zdołowana i źle mi z tym wszystkim :( Kiedyś chudłam bardzo szybko z zastojami, ale dobiłam do swojej upragnionej wagi którą trzymałam prze prawie rok, a później bach.. i co najlepsze to nawet z niedowagą miałam okres jak w zegarku co 28dni a teraz po przytyciu nic... Co ja mam robić? :(
Jeżeli rzeczywiście jest tak jak mówisz i zdrowo się odżywiasz to powinnaś zrobić badania w kierunku niedoczynności tarczycy. Jeżeli nie masz teraz czasu na lekarza ( chociaż to wiele czasu nie zajmuje) to zrób badania prywatnie Koszt ok 10 zł za TSH to powinno na początek wystarczyć I Idź do lekarza on Cię pokieruje
Może i nie tragedia, ale źle się czuję psychicznie, po prostu wyglądam jakbym była otyła..  Zwłaszcza  w dolnej partii ciała.. mam dosyć, po prostu jestem mega zdołowana :(
Zgodzę się z przedmówczyniami, że to spowolniony metabolizm, albo hormony, albo jedno i drugie.
Ja brałam ostatnio przez parę m-cy luteinę i faktycznie trochę przybrałam, ale też niezdrowo się odżywiałam, więc możliwości u mnie są dwie.
Czasami można natknac się na posty dziewczyn, że tyły po progesteronie.
Ja bym jednak szukała przyczyny bardziej ogólnie- w zaburzeniach endokrynologicznych. Na początku sprawdzić tarczycę pod katem niedoczynności oczywiście.
Spowloniony metabolizm, możliwe bo w sumie na starej diecie to czasem nie jadałam nawet 1300-1400kcal, a kiedy pozniej jadłam ile chciałam to i tak nie tyłam.. wzrost wagi u siebie zauważylam pod koniec października kiedy to na wywołanie okresu brałam luteinę. (3 miesiące ją brałam żeby w ogóle okres wywołać) i nie wiem sama... :( boję się że już nigdy nie wrócę do swojej starej wagi a i nie chcę być chora bo wtedy chyba sypnę się całkowicie..
Uuuu to mnie wystraaszylas, ja jestem po odstawieniu hormonow, waga zapieprza w gore mimo trzymania diety i cwiczen.. Chociaz ja nie tyje w tluszcz, cm mi nie przybywa, nieweiem gdzie to sie miesci i co to jesct...
Natomiast w Twoim przypadku... Przeanalizuj to co napisalas " Owszem, w tym trochę mojej winy też było bo od września zmieniłam tryb zycia na o wiele gorszy" a zaraz potem piszesz "Odżywiam się jak najbardziej zdrowo, nie podjadam, owoce, warzywka, białka wszystko rozkładam na 4-5 posiłków dziennie.. chociaż sama nie wiem czy lepiej by było liczyć kalorie, bo może przekraczam jednak to dzienne zapotrzebowanie?" No to jak w koncu? Zdrowo czy nie zdrowo? Bo moze wina lezy jednak po Twojej stronie?
Nie obrasta sie w tluszcz z powietrza, jezeli waga rosnie i centymetry rosna to znaczy, ze cos jest nie tak z dieta/metabolizmem/hormonami/itd. Idz do lekarza tak bedzie najlepiej i najprosciej.
Źle odżywiałam się przez październik/listopad a następnie powróciłam do zdrowego trybu (zero słodyczy i itp). I zaczęłam sobie sama gotować (bo nie mieszkam już z rodzicami) nie jadę na gotowcach, ani śmieciowego żarcia. Trochę chaos, ale jestem już całkowicie zdruzgocona tym wszystkim. Teraz to już w ogóle praktycznie nic nie jem, bo nawet na jedzenie nie mogę patrzeć a waga i tak sobie idzie w górę..
No to lekarz. Proste. Nic wiecej Ci nie pozostaje.
Wiem, tylko czekam aż do domu wrócę i od razu wszystkie badania, ginekolog i itp.. i mam nadzieję że wszystko będzie dobrze i będę mogła w końcu schudnąć.

© Fitatu 2005-24. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.