21 stycznia 2011, 13:18
Dziewczyny co robicie , żeby przyśpieszyć swój metabolizm ? Bo mi waga powoli spada 0.1 kg dziennie a chciałabym tracić tak około 1 kg tygodniowo. I chcę się zapisać na siłownię , może wtedy będzie większy spadek ? jak myślicie ?
21 stycznia 2011, 13:21
Metabolizm przyspieszysz jeśli będziesz wykonywać ćwiczenia siłowe. Wtedy będziesz mieć więcej tkanki mięśniowej, która spala więcej kcal nawet w stanie spoczynku, niż tyle samo (wagowo) tłuszczu.
Możesz go jeszcze przyspieszyć spożywając więcej białka, wysypiając się i pijąc dostateczną liczbę wody (bo w niej zachodzą wszystkie procesy, a niedobór prowadzi do ich spowolnienia).
21 stycznia 2011, 13:21
Ale nie mam apetytu i jem około 1100 kcal no ale dzisiaj zjem więcej i zobaczymy może się więcej poruszy ;p
21 stycznia 2011, 13:26
Warto jeść grejpfruty, dobrze przyprawiać żarełko (na ostro), pić herbatę z imbirem, pić wodę z cytryną przed śniadaniem i po kolacji itp.
Poczytaj artykuły na V, tam są ciekawe przyspieszacze:)
- Dołączył: 2010-08-21
- Miasto: Częstochowa
- Liczba postów: 1211
21 stycznia 2011, 14:25
Regularne pory posiłków, dużo ruchu , w diecie błonnik i białko
przy okazji na 110 kcal dziennie ruszenie metabolizmu graniczy z cudem. Aby go rozruszać Ty masz jeść co najmniej 1500 dziennie. Inaczej organizm uzna ze ma za mało i "wyłacza" metabolizm by sie bronić.
- Dołączył: 2011-01-24
- Miasto: Mrągowo
- Liczba postów: 99
24 stycznia 2011, 17:17
hej!ja myślę że sport nie zaszkodzi.Jednak trzeba też jeść z umiarem i rozsądnie.Teraz również jestem na diecie i postanowiłam codziennie ćwiczyć.Już po tygodniu poczułam się lepiej!!chyba skutkuje!!
- Dołączył: 2011-01-24
- Miasto: Mrągowo
- Liczba postów: 99
24 stycznia 2011, 17:19
dziewczyno!!jak bym miała taką figurę jak twoja---to byłabym szczęśliwa!!Nie wystarczy ci już??
- Dołączył: 2009-07-29
- Miasto: The End Of The World
- Liczba postów: 4420
27 stycznia 2011, 22:49
Metabolizm dobiłam przez jedzenie przez dłuższy czas mniej niż 1000 kcal. Teraz udało mi się go trochę rozbujać i już nie jest tak, że czego nie zjem to zaraz tyję. Dużo ćwiczeń i więcej jedzenia, ale głównie niskokalorycznego. Do tego odrobina świeżo startego cynamonu do każdej zielonej herbatki jaką wypijam w czasie dnia, mniam.
Błonnik jakoś nigdy mi nie pomagał. Nie powodował tego słynnego uczucia sytości po popiciu go dużą ilością wody, ani nie regulował częstotliwości wypróżniania. U mnie podstawa to regularne dość intensywne ćwiczenia w połączeniu z niegłodzeniem się, czyli jedzeniem tyle ile mój organizm potrzebuje do normalnego funkcjonowania. Nie wiem ile to kalorii, bo przestałam liczyć, ale skoro cały dzień czuję się świetnie i mam siłę, a dopiero wieczorem przed snem zaczynam głodnieć to chyba znaczy, że nie postępuję źle :-)