Temat: Mam pecha do fryzjerów :( reklamacja uslugi

Byłam wczoraj u fryzjera. Spędziłam u niego 4h a mój portfel jest szczuplejszy o 300zl. Chciałam zafarbowac odrost i zrobić coś w beżach. Fryzjer ce pokazałam takie zdj

 Nie chodziło mi o dokładnie to samo ale o inspiracje. Pani fryzjerka ledwo spojrzała na zdj i nawet do końca nie zdążyłam wyjaśnić co chce a ta już mi nakładala farbę. Nie byłam zadowolona. Kolor wyszedł sino szaro bury po pierwszym myciu wyglądał tak:

 Wkurzylam się na maksa napisałam do szefowej na fb salonu o zwrot pieniędzy. Ta oczywiście zaczela mi pisać że nie odda mi kasy że może mi to poprawić za darmo. Mimo wielu kiepskich zdjęć które je wyslalam ta nadal twierdziła że kolor jest ok. Po 2myciu nie było po nim sladu i jest tak. Bez tragedii ale też nie za dobrze. 

 

 jak widać przebija się pomarańczowy odrost. Pod spodem włosy nie są wogole zafarbowane a szefowa renomowanego salonu dalej upiera się że to taka technika i że specjalnie robię niekorzystne zdjęcia. Wtf?! :) 

 Odmówiła mi zwrotu kasy mówiła żebym przyszła poprawić ale mi się już nie chce. Boję się zniszczeń gdyż bardzo dbam o włosy i zapuszczam. Co mam zrobić? Może rzeczywiście zgodzić się na tą poprawkę? 

Włosy jak włosy, dlatego mi szkoda na fryzjerów.

KEYMAK napisał(a):

Włosy jak włosy, dlatego mi szkoda na fryzjerów.
zapuszczalam  bardzo długo ale chyba też zacznę sobie alfaparfem sama farbowac 

Ostatnie zdjęcie przed?

KEYMAK napisał(a):

Ostatnie zdjęcie przed?
no właśnie po już 

Zrobili mi tzw "koronę" a pod spodem dalej odrost. Maskara. Chyba mam prawo być zła? 

nie wiem czy jest sens unosić się dumą i chodzić w łaciatych włosach?

Po pierwszym myciu było lepiej niż na focie z internetu, te kolejne są już smutne. Poszłabym poprawić, przecież za darmo Ci to zrobi.

I na przyszłość - takie sprawy lepiej załatwia się ze spokojem a nie z wielkim roszczeniem i awanturą w internecie. Masz prawo być niezadowolona, dlatego też proponują Ci drugą wizytę i chcą to naprawić. Kto wie jak by się sprawa potoczyła gdybyś nie wyskoczyła na nich z 'krzykiem' i pretensjami.

Dlatego lepiej nie eksperymentować przy doborze fryzjera. Byłam kilkukrotnie w popularnych salonach, gdzie pracują "najlepsi" fryzjerzy, na fejsie tysiące lajków i nigdy nie byłam zadowolona - a to włosy popalone, raz żółkły po farbowaniu, raz zieleniały, o cięciach nawet nie wspomnę. Siano które mi zostało na głowie uratowała skromna fryzjerka, typowa szara myszka w małym jednoosobowym saloniku - z włosami robi cuda, ma talent do farbowania i do cięcia, gdybym o niej nie słyszała od kilku znajomych i nie widziała efektów na ich głowach na własne oczy to w życiu bym się tam nie umówiła.

Na Twoim miejscu już bym tam nie wróciła bo jedyne co Ci mogą teraz zafundować to zniszczone włosy. Bo jeśli poprawkę zrobi Ci równie uzdolniona fryzjerka jak ta za pierwszym razem to będzie jeszcze większa tragedia.

.verbena napisał(a):

nie wiem czy jest sens unosić się dumą i chodzić w łaciatych włosach?Po pierwszym myciu było lepiej niż na focie z internetu, te kolejne są już smutne. Poszłabym poprawić, przecież za darmo Ci to zrobi.I na przyszłość - takie sprawy lepiej załatwia się ze spokojem a nie z wielkim roszczeniem i awanturą w internecie. Masz prawo być niezadowolona, dlatego też proponują Ci drugą wizytę i chcą to naprawić. Kto wie jak by się sprawa potoczyła gdybyś nie wyskoczyła na nich z 'krzykiem' i pretensjami.
ale ja nie wyskoczyłam na nikogo tylko zażądałam zwrotu kasy za złe wykonana usługę powołując się na dowody zdjęciowe :))) 

Troche podeszlas do tego z d... strony. Jesli juz zaplacilas i wyszlas z salonu to przysluguje Ci reklamacja. Ale na pismie a nie za posrednictwem messengera czy komentarzy na fb. Salon ma bodajze 14 dni na odpowiedz. Tylko ze reklamacja dotyczy zle wykonanej uslugi a nie odczuc klienta wiec nie wiem jak to zakonczy sie w Twoim przypadku.

Pasek wagi

szemranakejt napisał(a):

Dlatego lepiej nie eksperymentować przy doborze fryzjera. Byłam kilkukrotnie w popularnych salonach, gdzie pracują "najlepsi" fryzjerzy, na fejsie tysiące lajków i nigdy nie byłam zadowolona - a to włosy popalone, raz żółkły po farbowaniu, raz zieleniały, o cięciach nawet nie wspomnę. Siano które mi zostało na głowie uratowała skromna fryzjerka, typowa szara myszka w małym jednoosobowym saloniku - z włosami robi cuda, ma talent do farbowania i do cięcia, gdybym o niej nie słyszała od kilku znajomych i nie widziała efektów na ich głowach na własne oczy to w życiu bym się tam nie umówiła.Na Twoim miejscu już bym tam nie wróciła bo jedyne co Ci mogą teraz zafundować to zniszczone włosy. Bo jeśli poprawkę zrobi Ci równie uzdolniona fryzjerka jak ta za pierwszym razem to będzie jeszcze większa tragedia.

Widze, ze jesteś z Warszawy. Dasz namiar na fryzjerkę? :)

© Fitatu 2005-24. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.