- Regulamin
- Polityka prywatności
- Polityka plików cookies
- O nas
- Kontakt
- Pomoc
- Newsletter
-
© Bebio 2005-26. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.
Jedna kostka rosołowa dostarcza przeciętnie 2-3 gramy soli czyli ponad połowę zalecanego przez WHO dziennego limitu wynoszącego 5 gramów. To nie wszystko: zawartość mięsa kurczaka w popularnych "rosołach z kury" sięga zaledwie 0,1-0,2 procent suchej masy, a żółty kolor zupy pochodzi nie z tłuszczu drobiowego, lecz z karmelu amoniakalnego i kurkumy dodanej do składu. Kostka rosołowa jest więc w głównej mierze produktem z soli, tłuszczu palmowego i kilku wzmacniaczy smaku a nie skoncentrowanym wywarem z warzyw czy mięsa. Zanim jednak wyrzucisz wszystkie kostki z szafki, warto poznać fakty oddzielone od mitów: bo część powszechnych obaw o ich szkodliwość ma solidne podstawy, część zaś żadnych.
Żeby ocenić, czy kostka rosołowa jest zdrowa, trzeba najpierw przeczytać etykietę. To, co tam znajdziesz, zwykle bardzo odbiega od wyobrażenia "skoncentrowanego bulionu".
Na pierwszym miejscu widnieje sól i nie jest to zbieg okoliczności. Sól stanowi nośnik smaku i jednocześnie naturalny konserwant, który sprawia, że produkt wytrzymuje miesiące na półce. Tuż za nią pojawiają się: tłuszcz palmowy, maltodekstryna (węglowodan o indeksie glikemicznym wyższym niż cukier stołowy), cukier i cały szereg substancji wzmacniających smak:
Listę uzupełniają barwniki, karmel amoniakalny (E150c) i kurkuma oraz aromaty "identyczne z naturalnymi", czyli chemiczne imitacje zapachu mięsa lub warzyw. W gorszej jakości kostkach znajdziesz też gumy zagęszczające: ksantanową (E415) i mączkę chleba świętojańskiego (E410).
Składniki ekstraktu mięsnego lub warzywnego? Owszem, są ale na samym końcu listy, w ilościach śladowych. Faktyczny smak i kolor zup przygotowanych na kostce zawdzięczamy przede wszystkim soli i glutaminianowi sodu, a nie składnikom, które sugeruje nazwa produktu.
Spośród wszystkich składników kostek rosołowych to sód jest tym, wokół którego nauka wypowiada się najdobitniej. Związek między nadmiernym spożyciem sodu a nadciśnieniem tętniczym jest "jednoznacznie udowodniony" i w żadnym środowisku naukowym nie budzi już kontrowersji.
Mechanizm szkodliwości nie polega jedynie na samej ilości. W naturalnych produktach sód zawsze towarzyszy potasowi, magnezowi i innym elektrolitom, które wspierają organizm w jego metabolizowaniu.
W kostce rosołowej sód jest "bez partnerów" co sprzyja retencji wody, zwiększa objętość krwi i obciąża serce.
Są grupy, dla których regularne używanie kostek stanowi szczególne ryzyko. Osoby z nadciśnieniem, chorobami serca lub przewlekłymi schorzeniami nerek powinny z nich całkowicie zrezygnować. Nie są też odpowiednie dla małych dzieci, których organizmy reagują silniej na nadmiar soli i sztucznych dodatków.
MSG (glutaminian monosodowy) budzi chyba więcej emocji niż jakikolwiek inny składnik żywności i właśnie dlatego zasługuje na oddzielną analizę.
Strach przed glutaminianem sodu zrodził się w latach 60. XX wieku, gdy opisano tzw. "syndrom chińskiej restauracji" bóle głowy, kołatanie serca i uczucie ciężkości po posiłkach w restauracjach azjatyckich. Kolejne dekady przyniosły jednak wyraźną weryfikację: badania kliniczne z podwójnie ślepą próbą nie potwierdziły związku między MSG a tymi objawami u ogółu populacji [1].
Przegląd naukowy opublikowany w Comprehensive Reviews in Food Science and Food Safety przeanalizował setki badań przedklinicznych i klinicznych. Autorzy wskazali, że badania sugerujące toksyczność MSG były obarczone istotnymi wadami metodologicznymi przede wszystkim stosowały dawki wielokrotnie przekraczające to, co człowiek może zjeść z pożywieniem. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), FDA i WHO potwierdziły bezpieczeństwo MSG w ilościach stosowanych w żywności [5].
Skąd więc tak trwała zła sława tej substancji? Po części stąd, że MSG faktycznie pobudza apetyt i może przyczyniać się do przejadania, jeśli regularnie spożywamy wysoko przetworzone produkty nim bogate. Po części też z powodu uprzedzeń kulturowych i skutecznego marketingu "bez glutaminianu".
Jedyna zasadna ostrożność: niewielka część populacji wykazuje indywidualną nadwrażliwość na MSG, co może objawiać się bólami głowy lub kołataniem serca. Jeśli podejrzewasz u siebie taką reakcję, warto przeprowadzić test eliminacyjny pod nadzorem dietetyka.
Dwa inne składniki kostek rosołowych zasługują na uwagę, choć rzadziej pojawiają się w dyskusjach o ich szkodliwości.
Olej palmowy, a dokładniej dominujący w nim kwas palmitynowy, jest nasyconym kwasem tłuszczowym powiązanym ze wzrostem poziomu złego cholesterolu LDL i zwiększonym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych. Jego obecność w kostce rosołowej to przede wszystkim wybór technologiczny jest tani, stabilny termicznie i nadaje produktowi stałą konsystencję.
Maltodekstryna to węglowodan stosowany jako zagęstnik i wypełniacz. Jej indeks glikemiczny bywa wyższy niż samego cukru stołowego, co oznacza, że po spożyciu powoduje gwałtowny skok stężenia glukozy we krwi. Dla osób z insulinoopornością lub cukrzycą typu 2 jest to składnik, którego należy unikać.
Rezygnacja z kostki nie musi oznaczać rezygnacji ze smaku ani godzin spędzonych przy garnku.
Domowy bulion (wywar) najprostszy i najzdrowszy zamiennik. Warzywa (marchew, pietruszka, seler, cebula, por) gotowane przez godzinę dają wywar, który można schłodzić i zamrozić w małych pojemniczkach na lód. Taki bulion w lodówce wytrzyma kilka dni, w zamrażarce kilka miesięcy.
Ekologiczne kostki i buliony bez wzmacniaczy - na sklepowych półkach pojawiają się produkty z certyfikatem BIO, które nie zawierają oleju palmowego, glutaminianu sodu ani syntetycznych barwników. Ich skład opiera się na suszonych warzywach z certyfikowanych upraw, miso lub maśle shea, soli morskiej i naturalnych przyprawach. Są droższe ale składem różnią się od tradycyjnych kostek zasadniczo.
Pasta miso - fermentowana pasta z soi, bogata w białko i probiotyki. Dodana w małej ilości do gotującej się zupy nadaje głębię umami bez zbędnych dodatków.
Zioła i przyprawy - lubczyk, tymianek, rozmaryn, liść laurowy, suszony czosnek. W kombinacji z dobrą solą i warzywami często wystarczą, żeby zupa miała wyrazisty charakter bez żadnych wzmacniaczy.
Koncentraty bulionów wolno gotowanych - segment rosnący na polskim rynku. Część producentów oferuje skoncentrowane wywary przygotowane metodą tradycyjną, bez konserwantów i wzmacniaczy smaku. Warto szukać ich w chłodniach, nie na półce z przyprawami.
Jeśli gotujesz zupy regularnie, warto poświęcić godzinę raz w tygodniu na ugotowanie bulionu i zamrożenie go w porcjach. To jeden z najprostszych kroków, który przekłada się na realnie niższe dzienne spożycie sodu bez żadnych wyrzeczeń smakowych.
[1] Zanfirescu A. i in., "A review of the alleged health hazards of monosodium glutamate" - Comprehensive Reviews in Food Science and Food Safety, 2019 - https://doi.org/10.1111/1541-4337.12448 (PMID: 31920467)
[2] Glutaminian sodu (MSG) - czy jest szkodliwy? Fakty i mity - PolMed - https://polmed.pl/zdrowie/glutaminian-sodu-czym-jest-i-jak-ograniczyc-go-w-diecie/
Przeczytaj także
Komentarze
anna987
4 lutego 2015, 13:14
Zawsze czytam skład przypraw i jeśli są to same zioła, czy suszone warzywa-biorę. Ale nie kupuję gotowych marynat i innych zawierających tłuszcz albo sól.
bdldorotko
13 lutego 2014, 10:45
Lubię przyprawy :)
svana
23 września 2013, 08:11
ach..
MissButterfly83
30 sierpnia 2013, 20:34
lepiej kupić kilka różnych i samemu wymieszac
walflower
15 sierpnia 2013, 16:09
bardzo fajny artykuł :)
marchewa222
12 sierpnia 2013, 23:05
z przypraw, to prócz soli i pierzu, to zioła
Ciril25
31 lipca 2013, 23:43
Preferuję przyprawy jednoskładnikowe.
Bogini21
31 lipca 2013, 19:19
Nie lubię przypraw, akceptuje tylko sól i pieprz
soll.
31 lipca 2013, 09:19
Zazwyczaj to mieszanki przypraw zawierają niechciane dodatki, przyprawy same w sobie to najczęściej... same przyprawy ;) Na szczęście! A ja od siebie polecam jeszcze sól ziołową zamiast zwykłej soli :)
MarionLuna
30 lipca 2013, 21:56
Przyprawy i zioła - tak, a co do mieszanek - to chyba oczywiste, że niosą więcej szkody ...
Cioccolato
30 lipca 2013, 18:37
Chyba każdy z nas kupuje takie przyprawy :) Że chyba ktoś sam sobie sadzi :) Jednak przyprawę zawsze trzeba przyprawić, aby była smaczna :)
petro0
30 lipca 2013, 12:12
Ja kupuje przyprawy z Krainy-przypraw. Mają 100% naturalne składniki bez żadnych wzmacniaczy smaków i sprzedają je w opakowaniach które można zamykać i otwierać wielokrotnie. Do tego mają świetny produkt ziołowy o nazwie Fresher, który pomaga w trawieniu po posiłkach i odświeża oddech.
pataragogo
25 lipca 2013, 12:08
Nie kupuję nigdy mieszanek, tylko przyprawy i zioła. Jak kupuję bazylię, to w składnie ma być tylko bazylia
Antonetta1989
23 lipca 2013, 12:26
Najlepiej kupować te, które w swoim składzie mają tylko jeden dodatek. Czyli pieprz to pieprz albo tymianek to tymianek i nic więcej obok niego. Można takie spokojnie dostać i spokojnie samemu sobie łączyć przyprawy. Pozdrawiam!
Faza.Delta
23 lipca 2013, 12:15
Ja unikam zawsze wszelkich glutaminianów i innych wzmacniaczy smaku, a dań gotowych/sosów w saszetkach nie kupuję, głównie przez tłuszcz roślinny utwardzony.
Mysia6918
23 lipca 2013, 11:07
nie uzywam takich ,,gotowców''
.Kicia.
22 lipca 2013, 21:52
uwielbiam przyprawy ale kupuje osobno i ew mieszam
Idziulka1971
22 lipca 2013, 17:57
Jedyną mieszanką jaką używam jest tzw. Vegeta i jej podobne
.Kicia.
22 lipca 2013, 21:53
no i wlasnie vegeta jest najgorsza poczytaj sklad
truskawkaa89
22 lipca 2013, 17:52
to nie jest tajemnica sól i chemie:)
schudne.do.slubu
22 lipca 2013, 17:34
Uwielbiam tego typu przyprawy... trudno... trzeba przestać używać:)