Po wczorajszym dniu powinnam się poddać. Nic nie było tak jak być powinno;/ Najpierw zapomniałam do pracy II śniadania więc zjadłam tylko na I śniadanie mleko z błonnikiem i bakaliami i w pracy kanapkę i 2 marchewki (jak na moją aktywność to naprawdę mało, uwierzcie:)) Po przyjściu do domu miałam zrobić sobie zupkę kalafiorową a na kolację borówki z jogurtem nat...Zaczęły się schody już w 1 sklepie bo nie było borówek. Pojechałam więc do drugiego, w którym też nie było. Wyszłam ze sklepu, chcę odpiąć rower a tu mi kluczyk się złamał w kłódce. Paniczny telefon do mojego J., którego wyciągnęłam z pracy. W międzyczasie jak na niego czekałam zjadłam całe opakowanie carte d'or;/ Miałam wielkie wyrzuty sumienia;/ Wtopiłam na całego. Zajadłam stres a to najgorsze co mogłam zrobić:( Zła jestem na siebie... Ale nic, nie poddaję się. Następnym razem postaram się bardziej przycisnąć żeby nie popełnić tego samego błędu.
"Porażka daje mozliwość rozpoczęcia na nowo w sposób lepiej przemyślany"
Henry Ford
pierszkurczaka
5 sierpnia 2011, 12:45normalnie, że się da- dążę do tego :D ćwiczysz z Mel B? właśnie zrobiłam sobie serie 10 minut na nogi, pośladki i brzuch. spociłam się jak szczur, wycisk jak cholera, czułam jak wszystko pracuje, polecam :)
FatLollipop
5 sierpnia 2011, 12:07no i niech to wkurzenie na sama siebie da Ci jeszcze więcej mobilizacji i wytrwałości, pamietaj to uczucie, żeby juz nigdy więcej nie "zgrzeszyć" :P
Hannaaaaa
5 sierpnia 2011, 11:45czasem tak sie zdarza,ale co tam, glowa do gory i sie nie poddawac i walczyc dalej ;)
pierszkurczaka
5 sierpnia 2011, 10:26najładniejsza dupcia jaką widziałam :D
pierszkurczaka
5 sierpnia 2011, 09:41głowa do góry, to jeszcze nic strasznego ! Mam nadzieję, że wytrwasz w tym wszystkim, i nic na siłę :) pozatym jestem ciekawa jak tam z panem z prawo jazdy :P