
Nie no ja swojego orgaznizmu nie zrozumiem nigdy w życiu.... jem jak trzeba.. ćwiczę.. nie chudnę... wczoraj pozwoliłam sobie na "małe co nieco"... od czwartku nie schodzę poniżej 1100kcal... a waga dziś 55.3kg... pokazywała od 55.1 do 55.4 więc tak średnio w górę zaokrągliłam..... masakra.. o co chodzi w tym wszystkim??? no nie powiecie mi chyba że metabolizm mi się ruszył??? a może?? ech cóż ważne że waga się nie zwiększyła do 56kg bo tego się obawiałam..
od dziś czekają mnie pracowite dni... muszę wszystkiego dopilnować bo za dwa tygodnie będziemy już w Polsce więc muszę pozałatwiać wszystko tak by się potem nie martwić... no i nas też muszę wyszykować... ech wszystko na mojej głowie.... no choc nie powiem..mąż ma chyba bardziej odpowiedzialne zadanie... on musi samochód wyszykować... a to chyba najważniejsze z całej wyprawy...
a właśnie... jak już Wam pisałam w piątek obmyśliłam sobie plan... zobaczymy co z niego wyjdzie ale mam nadzieję że uda mi się dojść do 54kg przed wyjazdem....
tak więc cel na 15.06.... 54kg...
działam od dziś..... i nie ma że boli..... jak mi wyjdzie to Wam napiszę co zrobiłam... obiecuję... i od razu mówię że to nie żadna drastyczna dieta cud... ja się już na takie pierdoły nie rzucam... choć może trzeba by było kopenhaską przeprowadzić i na wesele byłabym chudzinka..... a po weselu mały tłuścioszek... hi hi hi nie no żartuję... nie w głowie mi już takie pierdoły.....
życzę Wam słonka udanego tygodnia...... i nie dajcie się jedzeniu!!!!!!!

MAJECZKO MAM NADZIEJĘ ŻE TO NIC POWAŻNEGO!!!! I ŻE WSZYSKO SIĘ UŁOŻY!!!!! I WRACAJ DO NAS!!!!

WIECZÓR:
dziś zjadłam....
* 2 kromki chleba razowego (71g), sałatka z tuńczyka, pomidorów i ziół (79g) = 242.22kcal
* pieczywo Wasa (20g), serek Philadelphia extra light (44g), ogórek konserwowy (40g) = 130.84kcal
* sos sł-kw UNCLE BENS (244g), ryż (120g) = 399.52kcal
* 2 kromki chleba razowego (67g), jajko (61g), szynka (24g) = 272.52kcal
Zjedzone:
1045.10kcal,
Spalone:
561kcal.
No tak miało być 1000kcal ale u mnie to już normalne że przekraczam... cóż.. ale kalorii miałam spalić mniej a jest więcej więc się wyrównało... plan na dziś zaliczony...
steperka dziś 75 minut.... wyszło... 4012m...

mariamelia
3 czerwca 2008, 15:13to sporo czasu. Uda sie! Ciekawe, co to za tajemniczy plan realizujesz? W kazdym razie zycze sukcesów!!!!
kawoszka
2 czerwca 2008, 19:40na koniec miesiaca 5 z przodu że nie ma bola. A u Ciebie no zastanawiam isę co to za plan się szykuje. Ja mam remont w domu i zero czasu na ćwiczenia jeszcze dzisiaj @ mi się zaczoł i czuje się jak balon. Kac mnie dopadł po wczorajszym wieczorze i meczyło mnie w nocy o Jezu. Ale nic to jak wszystko wróci w domu do normy czyli za razkies 1,5 tygodnia bedę mogła już normalnie poćwiczyc a tak zostaje mi dieta i woda dużo wody. No to powodzenia i czekam na efekty u Ciebie trzymaj się.
arielkaiflorek
2 czerwca 2008, 11:28ale jak patrzę na twoj sukces.... Moje Starachowice to malutka wioska w woj śląskim, gdzie psy wiesz czym szczekają i gdzie jeszcze do niedawna nawqet netu nie było!chce się stad wyrwać do katowic no ale musze jeszcze poczekac
majrok
2 czerwca 2008, 10:39co do tej blondyny :-) buźka
arielkaiflorek
2 czerwca 2008, 10:17trzymam kciuki za osiągnięcie celu...tak strasznie duzo już osiągnęłas! gratulacje!! 16 kg!
majrok
2 czerwca 2008, 09:51jeden wyskok w tygodniu nic nie zepsuje :-) To co do 15 czerwca te 54? myślę, że dasz radę :-) Buziaczki Napisałam Ci na gg