Wczoraj była piękna jesienna pogoda. Udało mi się przewietrzyć samotnie kije. Tym razem nie było ze mną pieska. Jest zakochany. Wraca do domu strasznie zmęczony. Kładzie się na legowisko i za chwilkę rozlega się głośne chrapanie. Biedaczysko schudł niemiłosiernie.
- Pomoc
- Regulamin
- Polityka prywatności
- O nas
- Kontakt
- Newsletter
- Program Partnerski
- Reklama
- Poleć nasze usługi
-
© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.
baja1953
19 listopada 2010, 16:06Gratuluję;) Pięknie uwinęłaś się z kilogramami!! Podziwiam..:) Moje kije kurzą się okrutnie... jakoś bardziej pasuje mi rower...Dziś tez byłam na wyprawie 28 km, ale frajda;) Cmok:)
uleczka44
19 listopada 2010, 13:06Dziękuję za zyczenia i pozdrawiam.
Valentina
18 listopada 2010, 19:34Dbasz o siebie to i zdrówko dopisuje :) Bardzo sie ciesze, buziaki :)
uleczka44
16 listopada 2010, 07:28Samotne spacery z kijkami sa dla mnie wielkim relaksem. Lubie je. A Twój piesio musi być okrutnie zakochany, biedaczysko. Mam nadzieje, że przynajmniej z wzajemnością, skoro po randach zasypia i chrapie.
HannaStrozyk
15 listopada 2010, 22:07mniej kilo to i zdrowie zaczyna dopisywac bo wlasnie robimy to dla zdrowia.Gratuluje ladnie ci idzie. Pozdrawiam