Siedzę sobie i dumam

4 dzień I fazy SB - na razie się trzymam! Troszkę się nie mogę doczekać na II fazę - bo będę mogła wreszcie zjeść owoce


A dziś ma przyjść do mnie paczka - zamówiłam sobie urządzenie "Celluless" /intensywnie działa na strefy narażone na cellulit, redukując nierówności tkanki. Poprawia sylwetkę, wygładzaskórę – dzięki innowacyjnej technice łączącej delikatne ssanie z przyjemnymi wibracjami!... /

Chcę go używać na brzuch - bo wydaje mi się, że to będzie taka domowa endermologia.
Na razie nie mogę zmusić się do ćwiczeń, ale wieczorami padam! Jestem zmęczona po dniu pracy, załatwiania różnych spraw, zajmowania się dzieciakami, itp. Więc chociaż sobie pozasysam ten tłuszczyk - lepszy rydz niż nic prawda?
Życzę Wam miłego dnia!~

gorgola
14 maja 2009, 09:39Zazdroszczę urządzonka:) też chętnie pozbyłabym się mojego celulitu...eh...u mnie to nawet baniek chińskich nie ma...Sądzę, że przy stosowaniu celluless zaczniesz ćwiczyć, żeby wzmocnić efekt:)
laneo
13 maja 2009, 12:02:) właśnie ja też się zastanawiam czy go (celluless) nie kupić... Ale powiedziano mi, że podobny efekt powodują bańki chińskie, które kosztują niecłe 20 zł. Stosowałaś może je wcześniej? Napisz jakie efekty i doznania :) masz po cellulessie. pozdrawiam Ewa