- Pomoc
- Regulamin
- Polityka prywatności
- O nas
- Kontakt
- Newsletter
- Program Partnerski
- Reklama
- Poleć nasze usługi
-
© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.
22 marca 2018, 22:49
Cześć.
Mam na imię Wiki, mam 25 lat, 173 cm wzrostu i jakże niesforne 125 kg. Daje mi to aż 40 kg nadwagi, które definiowane jest jako otyłość olbrzymia. W dniu dzisiejszym 90 kg to waga, o której marzę od 7 lat,
Nie będę mówić, że kiedykolwiek w odchudzaniu byłam wytrwała, ale co wam powiem CHCĘ TO ZMIENIĆ. Nie wiem co to sukces w odchudzaniu, ale niestety wiem co to efekt jojo. Korzystałam z różnych diet, chodziłam do przeróżnych ośrodków zajmujących się problemem otyłości. Niestety zawsze kończyło się to fiaskiem. Albo chudłam ja i portfel albo tylko portfel. Nienawidzę się odchudzać. Zawsze zadaję sobie pytanie czemu łatwiej przytyć, a trudniej schudnąć? nie mogło by być odwrotnie? Cóż, życie zaskakuje...
Moje życie z bagażem 125 kg nie jest łatwe. Za dzieciaka byłam pulchna, jednakże nie aż tak. Myślałam, ze jak pójdę na studia to wszystko się zmieni. Wiecie, wykłady, studenckie życie ( tryb oszczędny), stres, itp. Niestety prawda okazała się zupełnie inna. Z około 85 kg przez 7 lat życia w innym mieście przytyłam !!!!!! Tak dobiłam do 125 kg, które mnie wku****. Nie jestem z tego zadowolona, bo i kto by był... Od 11 roku życia choruję na RZS ( Reumatoidalne Zapalenie Stawów), tak uwierzcie to choroba nie tylko dla osób po 60+. Tak, tak, zapytacie czy byłam leczona sterydami i pewnie dlatego ważę ile ważę. NIESTETY NIE kochani. Sama na to zapracowałam. . . Czym? Nie miałam żadnej aktywności fizycznej ( wydział-> akademik-> impreza ( od czasu do czasu) i z powrotem akademik->wydział, itd.). I oczywiście to głupie myślenie .. " Ee tam mam te 85 kg to chyba nie przytyje ". A tu co ? Dupa. po 5 latach obudziłam się z ręką w nocniku. Mam 25 lat i ważę te pieprz*** 125 kg. Od 2dwuch lat walczę, ale wywalczyć nie mogę.
Czemu podjęłam kolejną próbę? Moi kochani. Zachorowałam na cukrzycę... Tak cukrzycę typu II. W dniu dzisiejszym jestem leczona tabletkami. Tak najpierw metotreksat ( lek na RZS), a teraz to. Do kiedy? Mam nadzieję, że jak najpóźniej przejdę na insulinę. . . lub wcale? Czy to możliwe? Nie wiem, ale wiem jedno jak zgubie już chociaż 20 kg to poziom cukru się ustabilizuje. Kolejnym bodźcem jest również poprawienie kondycji moich jakże świetnych stawów, które nacierpiały się podczas choroby i zapewne nie są zadowolone z faktu, że dźwigają taki ciężar.
W sumie jestem szczera i przyznam się Wam, że chcę również w końcu poczuć się atrakcyjnie. Tak. Pragnę wyjść gdziekolwiek z poczuciem tego, że nie mam już czego się wstydzić. Ponad to marzy mi się nie zakrywanie moich fałdów i olbrzymiego brzucha, którego jak każdy nazywa Maćkiem. Nienawidzę Maćka, a ten jak widać nie ma zamiaru się mnie puścić. Nienawidzę również swoich ud, które w lecie przysparzają mi mega dużo kłopotów. CHCĘ POCZUĆ SIĘ WOLNA OD TŁUSZCZU, FAŁDÓW I WIELGACHNEGO BRZUCHA !!!!!!!!!! Nie chcę mieć ogromnych polików i martwić się czy nie rośnie mi druga broda. Nie chcę by ludzie patrzyli na mnie i wytykali palcami. To przykre, chyba każdy otyły wie jakie to dziwne, smutne i żenujące uczucie.
Ta Jedzenie. Hmmm no po śmierci taty, który zmarł mi w 2016 roku nie jadłam nic przez miesiąc, żyłam rozpaczą, smutkiem, przerażającym żalem , fajami i kawą… tak.. teraz gdy ochłonęłam, choć i tak się pogodzić nie mogę … zaczęłam jesć słynne 5 razy dziennie, mniejsze posiłki . I co? No ok .. coś tam zawsze zleci. Dla mnie 0,1 kg na wadze to już jest sukces. Nie wiem może robię jakieś błędy żywieniowe, ale staram się tego pilnować.
Moim największym problemem w odchudzaniu jest brak kogoś kto
by mnie motywował. Brak kogoś kto zmaga się z otyłością, a także walczy z nią.
Mam wiele koleżanek, które ważą nawet po 55 kg i ich pocieszające słowa „
Słuchaj Wiki ja też muszę schudnąć będziemy ćwiczyć razem” demotywują mnie. Jak
ona chce schudnąć? Co? Z Kości na Ości? Co ona chce zgubić ? Skórę z brzucha by
gołe mięśnie było widać? Matko i córko .. Nie rozumiem tego… I chyba nie
zrozumiem.. Wiem , że w taki sposób chcą mnie pocieszać, ale przy tempie
ćwiczeń ona jak młody bóg a ja ledwo żyję. Proszę was… Pf… Właśnie, mówiąc o
ćwiczeniach. . . Muszę się Wam przyznać, ze to jest dla mnie zgroza. Wiem,
wiem ćwiczenia przy diecie to podstawa.
Ale jak się do nich zmusić. Owszem !! Wiki była zdeterminowana, ćwiczyła z tymi
wszystkimi celebrytkami po 45 minut, po 60 minut, itd. Sami wiecie o kim mowa… Jednakże co? Tak mnie denerwowały słowami
typu: Dawaj, jeszcze wytrzymasz, jeszcze trochę , nie poddawaj się… Taaa jasne, jeśli ona jest szczupła i ma
wyćwiczone te mięśnie to jej łatwo mówić? A ja z moim kałdunem ledwo wytrzymywałam,
plus do tego moje tętno, taaaaaa. Aż oddychać nie mogłam. Męczarnia.. Nie wiem może jestem tak tępa, że nie umiem
ćwiczyć… nie umiem wytrzymać choć tak bardzo tego pragnę? Może ja nie umiem za
nimi tego powtarzać ? nie wiem nie mam pojęcia co jest ze mną nie tak. Achhh i właśnie..
Kiedy ćwiczyć mam jak mam taką pracę, a nie inną.. zmiany Rano 7-19 , nocka
19-7 , dwa dni wolne ( od czasu do czasu tylko dzień) … I co skąd tu siła? Skąd??
Chcę ćwiczyć.. Może wy byście podsunęli mi jakieś ćwiczenia?
Zapraszam do zaglądania na mój profil . Będzie mi z Wami łatwiej :)Pozdrawiam :) i życzę samych sukcesów :)
24 marca 2018, 08:01
Wiem co czujesz. Cieszę się , że napisałaś ;) Od dziś będziemy walczyć razem. Jestem gotowa by cię motywować i wspierać ;) Damy radę ;) Własnie to wytrwanie. Myślę , że jeżeli znajdą się osoby, które bedą motywować , które również zmagają się z problemem otyłości jak i my ;) będzie nam łatwiej zdobyć tą wytrwałość ;) Ja jestem całkowicie zielona w tym co napisała Corinek.. D;a mnie to ogromne Liczby.. ale dam radę . Posłucham się włąśnie osób, które sa wytrwałe w dążeniu do sukcesów. Od jutra też zainstaluję również tą aplikację, którą zaproponowała mi Sofijja. Damy radę !!!Hej....tez jestem tu nowa ...i wiele aspektow ktore poruszasz utrudniaja takze i mi zycie...przy 162cm 115kg czyni ze nawet najprostrze czynnosci to wysilek a co dopiero programy treningowe...hihi.....diety i jojo....tak to tez przerabialam...6 lat pozniej jestem o 25kg grubsza niz zanim zaczelam sie katowac....mialam juz zadnych diet nie stosowac wiecej i podchodze do tego na pol sceptycznie bo mam problem z wytrwaniem ale w sumie jakie jest inne wyjscie? Moje chude kolezanki mnie motywuja ale tak jak mowisz u Ciebie....ich 5kg nijak sie ma do moich 55kg
24 marca 2018, 15:32
Jestem nowa trochę nie umiem się tu poruszać ale zawsze musi być ten pierwszy raz
24 marca 2018, 15:37
Swoją drogę z odchudzaniem zaczęłam 2 lata temu... Ważyłam... 128 kg szok. W trzy miesiące schudłam 30 kg, potem było gorzej tzn wolniej
24 marca 2018, 16:10
Swoją drogę z odchudzaniem zaczęłam 2 lata temu... Ważyłam... 128 kg szok. W trzy miesiące schudłam 30 kg, potem było gorzej tzn wolniej
24 marca 2018, 16:11
Jestem nowa trochę nie umiem się tu poruszać ale zawsze musi być ten pierwszy raz
Ja też jeszcze nie ogarniam wszytskiego, ale zawsze to coś ;) dasz radę , trochę razy pochasasz po portalu to się wparawisz;*
24 marca 2018, 16:14
Tak damy rade! U mnie przede wszystkim chodzi o zmiane w mojej glowie...wiem czego nie chce (wagi, bolu plecow i kolan, chorob i braku mobilnosci) mam problem z wizualizacja tego jak bedzie wygladal moj sukces bo nie pamietam juz jak to jest nie byc gruba i stanowczo mam jakies blokady ktore zawsze mnie zatrzymywaly w dietach wiec nad tym chce popracowac. A Wy dziewczyny potraficie sobie wyobrazic jak wyglada Wasz sukces? Jak wygladacie, jak sie czujecie, co sie zmienilo w Waszym zyciu po osiagnieciu celu?Wiem co czujesz. Cieszę się , że napisałaś ;) Od dziś będziemy walczyć razem. Jestem gotowa by cię motywować i wspierać ;) Damy radę ;) Własnie to wytrwanie. Myślę , że jeżeli znajdą się osoby, które bedą motywować , które również zmagają się z problemem otyłości jak i my ;) będzie nam łatwiej zdobyć tą wytrwałość ;) Ja jestem całkowicie zielona w tym co napisała Corinek.. D;a mnie to ogromne Liczby.. ale dam radę . Posłucham się włąśnie osób, które sa wytrwałe w dążeniu do sukcesów. Od jutra też zainstaluję również tą aplikację, którą zaproponowała mi Sofijja. Damy radę !!!Hej....tez jestem tu nowa ...i wiele aspektow ktore poruszasz utrudniaja takze i mi zycie...przy 162cm 115kg czyni ze nawet najprostrze czynnosci to wysilek a co dopiero programy treningowe...hihi.....diety i jojo....tak to tez przerabialam...6 lat pozniej jestem o 25kg grubsza niz zanim zaczelam sie katowac....mialam juz zadnych diet nie stosowac wiecej i podchodze do tego na pol sceptycznie bo mam problem z wytrwaniem ale w sumie jakie jest inne wyjscie? Moje chude kolezanki mnie motywuja ale tak jak mowisz u Ciebie....ich 5kg nijak sie ma do moich 55kg
24 marca 2018, 16:19
Z tą siłownią sugeruję poczekać dłużej niż jedną wypłatę. Nie wiadomo na kogo trafisz. Sama widziałam programy TV, w których trener poganiał 150kilogramowego mężczyznę by szybko wbiegł kilka kilometrów na górę. Paranoja na użytek mediów, a raczej na korzyść całego biznesu odchudzającego zbierającego żniwo na ludzkiej rozpaczy. Przy Twojej wadze już podnoszenie rąk i nóg w pozycji leżącej będzie dobrym ćwiczeniem, a brzuszki, skłony czy przysiady mogą być mordercze dla kręgosłupa i stawów (jogini polecają, by siadanie z pozycji leżącej było poprzedzone ułożeniem się na boku, zgięciem kolana i przy pomocy łokcia odpychać się od podłoża aż do siadu - to ma chronić kręgosłup przed olbrzymim przeciążeniem powodującym zwyrodnienia i wypadanie dysku). Cokolwiek byś nie robiła pamiętaj o jednej złotej zasadzie - granicą jest ból. Jeśli zaczyna boleć to znak że należy bezwzględnie przestać. Jeśli boli kilka dni po ćwiczeniach to znak, że granica została przekroczona kilkakrotnie i raczej należy rozważyć zmianę formy lub mocno ograniczyć czas aktywności.Tłuszcze wymienione jako zdrowe można spożywać, margaryny wykluczyć. Osobiście nigdy w życiu ich nie jadłam. Za sprawą nachalnej reklamy, że ponoć od tego ma zależeć stan mojego serca, kilka razy próbowałam jakiegoś smarowidła do kanapek, ale smakowało jak mydło i zawsze wracałam do masła. O dziwo przy nadwadze cholesterol w normie a cukier książkowy. Staraj się podejść do odchudzania spokojnie. To ma być zmiana stylu życia a nie katorga. Jak długo można żyć w torturach? Miesiąc? Dwa miesiące? Pół roku? Ile normalny człowiek wytrzyma? By organizm wrócił do równowagi potrzeba przynajmniej połowy czasy w którym przybierałaś na wadze. Jeśli sobie tyłaś przez pięć lat to wracaj do równowagi trzy lata. Wszyscy wiedzą że to ma być zmiana stylu życia, bla bla bla...ale każdy odchudzający jest przekonany, że to dla mięczaków, a on jest nadzwyczajny i hop siup poradzi sobie w miesiąc. No i radzi sobie do utraty tchu, a potem już z niczym sobie nie radzi. Przemiana materii obniżona głodówkami, organizm doprowadzony do ostateczności obłąkańczo woła jeść i doprowadza do bulimii a sam chory siedzi i płacze bo już nie ma siły żyć. A biznes "odchudzający" zaciera rączki bo ma kolejnego skazańca gotowego do końca życia wydawać fortunę na następną dietę cud, wykupienie połowy stoiska sportowego w markecie, i gotowego spróbować tysiąca tabletek przy których jesz ile chcesz a chudniesz. Jeśli na obecnym etapie życia chcesz zadbać o swoje ciało i wyzdrowieć to skup się na tym. Nie wypłakuj oczu że nie masz chłopaka bo jesteś gruba, nie dołuj się że koleżanki awansują a Ty nie bo ważysz za dużo itp. Teraz jest czas na zaopiekowanie się sobą. Mnie też zainteresowała książka polecana przez Corinka, nie spotkałam się jeszcze z takim podejściem do odchudzania, rozglądnę się za nią. Ze swojej strony na początek polecę "Francuzki nie tyją". Książka jest na tyle długo na rynku, że możesz znaleźć ją w bibliotece, może i inne pozycje tam się znajdą. Powodzenia, trzymam kciuki za Ciebie, a Ty trzymaj za mnie ;)Anne 17 ? dziękuję również za wypowiedź. Hmm Ja na razie muszę poczekać z tym trenerem i całą tą siłownią. Wiadomo na wypłatę J już wcześniej dziewczyny proponowały mi takie wyjścia. ;) Apropo tłuszczy, czy te które wymieniłaś za zdrowę mogę dodawać w swojej diecie? Ponadto właśnie też boję się o tą skórę , którą niestety mam w nadmiarze, jednakże najpierw musze troszkę zgubić by te moje stawy i cukier odpoczął J ależ oczywiście, ze zawsze dupką kręcę przy Zenku jak sprzątam mieszkanko J przerzuciłam się z pojazdów na mzk na własne nóżki J i Będę o siebie walczyć J Dziękuję również za tą informację o tej marchewce. Ja zazwyczaj chrupie marchewki J bo nie lubie marchewki gotowanej ;) No chyba, że z rosołku mojej mamy J A co do książki proponowanej przez Corinek oczywiście poczytam, zawsze można znaleźć jakieś chwyty, informacje, czegoś się dowiedzieć.
24 marca 2018, 16:20
trzymam kciuki wierzę że sobie dasz radę. Też startowalam z wysokiej wagi i też mam cukrzycę typu II leczona metformina ale trzymam się dzielnie i pierwsze efekty już za mną może cie to troszkę zmotywuje takie moje pierwsze porównanie POWODZENIA ŻYCZĘ!
Dziękuję Ci serdecznie ;) ;* Ja Tobie również życzę powodzenia ;)
24 marca 2018, 19:38
Pierwsze efekty? Kochana wygladasz rewelacyjnie! Co za przemiana! Jestes niesamowita jak Ci sie udalo az tyle osiagnac i ile czasu Ci to zajelo?trzymam kciuki wierzę że sobie dasz radę. Też startowalam z wysokiej wagi i też mam cukrzycę typu II leczona metformina ale trzymam się dzielnie i pierwsze efekty już za mną może cie to troszkę zmotywuje takie moje pierwsze porównanie POWODZENIA ŻYCZĘ!
To jest 1/3 z tego co chce zbić. Nie było to szybko . Długo, etapami i z przestojami.
25 marca 2018, 09:51
Swoją drogę z odchudzaniem zaczęłam 2 lata temu... Ważyłam... 128 kg szok. W trzy miesiące schudłam 30 kg, potem było gorzej tzn wolniej
Kobieto nauczaj mnie! :D z moim PCOS, niedoczynnością tarczycy i insulinoopornością o każdy kilogram muszę walczyć na śmierć i życie. A do zrzucenia duuużo. Moim pierwszym marzeniem jest zejść poniżej 100 kg. Motywację mam ogromną, ale niestety przy okazji słabą silną wolę. Podejść do odchudzania miałam sporo, ale chyba po prostu musiałam do tego dorosnąć i potraktować siebie poważnie.