Jak to jest, że od roku patrząc w lustro nie zauważyłam nic niepokojącego...?
że mimo iż wszyscy mi mówili "przytyłaś", nie robiłam sobie nic z tego....?
Olewałam to....
Wystarczyły 2 słowa z ust mężczyzny, aby popchnąć mnie do walki ze swoim ciałem...
Ze swoją niedoskonałością...
2 słowa z ust mężczyzny, którego tak naprawdę nie znam, ale który dużo dla mnie znaczy....
2 słowa wystarczyły abym popadła w straszne kompleksy
Abym przestała w siebie wieżyć....
2 słowa aby go unikać...,
Chce żeby zobaczył mnie inną... być może wtedy coś między nami "zaiskrzy"?
Ale jest to wogóle poprawne..? Rezygnuje ze wszystkiego aby mu się spodobać..
Nie mam pewności, czy to cokolwiek zmieni...
Czy wogóle coś się zmieni...?
Jestem strasznie rozdarta wewnętrznie....:/
Nie mam już nadwagi
jestem nieszczęśliwa...:/