50 dni do ślubu- to brzmi groźnie : ) Ale o ile niektóre kwestie przygotowań weselnych doprowadzały mnie prawie do zawału serca to teraz już czuję spokój ponieważ NAJWAŻNIEJSZE sprawy mamy załatwione : ) Sukienka juz jest- teraz tylko przymiarki,buty tez mam, garnitur/koszula/muszka/buty są, obrączki są, dj,fotograf i kamerzysta umówieni,gołębie zamówione, zaproszenia rozdane-czekamy tylko na potwierdzenia. Nie ma jeszcze kompletu alkoholu, tortu weselnego i ciasta oraz kwiatów na stoły do namiotu.
Póki co 28 kwietnia lecę do mojego ukochanego do Szwecji na 6 dni a potem jeszcze na 3 dni do Kopenhagi - tam to już tylko rozrywka- park Tivoli,syrenka w porcie, zamek Hamleta,muzeum erotyki : ) I koniecznie muszę spróbować duńskich frytek bo podobno smażą je na jakimś "zdrowym" tłuszczu-przynajmniej tak mówiła Kasia Bosacka w programie Wiem co jem-frytki : )
Po powrocie już w maju będziemy chodzić na kurs tańca do Blanki Winiarskiej, otworzyła szkołę tańca w Poznaniu : ) Mam nadzieję, że zrobi nas mistrzów tańca : )
Pozostaje nam tylko wybór podróży poślubnej ale nie możemy się zdecydować więc stwierdziliśmy, że zaraz po weselu- w sobotę jedziemy na dwa dni do http://ego-spa.eu/ wprawdzie lokal nie grzeszy mega atrakcjami ale chcieliśmy poprostu pojechać żeby się wyspać i przemyśleć czego oczekujemy od naszej podróży poślubnej i ostatecznie coś wybrać. Oboje mamy urlop do końca czerwca więc możemy wybrać nawet jakąś wycieczkę na dwa tygodnie- ostatnio na takich długich wakacjach byłam w 2010 r.- wtedy to naprawdę odpoczęłam. No i najwazniejsze chcieliśmy żeby to spa było blisko,żebyśmy nie spędzili pół dnia w samochodzie-a niestety te fajniejsze bliskie miejsca są zajęte ze względu na Euro. Jest to też taka nasza mała ucieczka od gości którzy na pewno zamęczyliby nas w weekend bo niektórzy nie wyjeżdżają od razu.
Odliczam dni- jeszcze 10 do wylotu a potem juz zawsze razem : )
O diecie nie wspominam-staram się ale od dwóch miesięcy mam mega zastój-brak słów : )




Kochane nie było mnie chyba ze sto lat ale czytam Was regularnie,podglądam wiele pamiętników, cieszę się z Waszych sukcesów. Ostatnie dwa miesiące poświęciłam cichej walce z kilogramami, nawet trochę zeszło ale teraz czas podkręcić śrubę. Dopiero od wczoraj mam kartę Multisport ale lepiej późno niż wcale, pochodzę sobie codziennie na inne zajęcia- efekt musi być, innego scenariusza nie biorę pod uwagę. Tak myślałam, że jeden dzień w tygodniu to na pewno będzie basen lub aqua aerobik, jeden dzień rolletic, zwykły aerobik koniecznie no i może jakaś siłka na te moje okropne ramiona : )
Poza tym jest mi źle (i jak tu nie zajadać smutku?)- dziś o 6.05 wyleciał do Szwecji mój narzeczony - na 3 miesiące, wróci miesiąc przed ślubem!!!! : ( Nigdy wcześniej nie rozstawaliśmy się dłużej niż na 2 - 3 dni. Nie wiem jak to wytrzymam.Od tygodnia codziennie płakałam mu w rękaw a dziś moja rozpacz osiągnęła takie apogeum, że nawet Jemu się to udzieliło i zobaczyłam łzy w Jego oczach- niesamowite! Teraz dopiero zdałam sobie sprawę, jak bardzo Go kocham i ile dla mnie znaczy-jest całym moim życiem, nic mi go nie zastąpi ani nie wynagrodzi tej rozłąki. A propos wynagradzania to dostałam w sobotę piękny prezent i cudownie spędzony czas w niesamowitym miejscu. Zostałam zaproszona do restauracji Delicja w Poznaniu- na wieczór pt. O północy w Paryżu (z muzyką na żywo). Miejsce niesamowite, naprawdę- menu specjalnie ułożone w klimacie francuskim, francuskie pyszne wina i w ogóle naj naj. Pierwszy raz jadłam Foie Gras - i to raczej z ciekawości i ostatni raz, bo faktycznie żal tych gęsi. Reszta kolacji przebiegała już pod znakiem znanych mi potraw i deserów ale muszę przyznać, że ten smak pozostanie na długo w mojej pamięci. Nigdy nie byliśmy razem ani nawet osobno w takiej restauracji, nigdy nikt nie zrobił mi takiej niespodzianki!!! Było naprawdę cudownie. Dostałam też kolczyki, do kompletu pierścionka zaręczynowego- do teraz jestem w szoku bo wiem ile kosztowały. Ten wieczór i kolczyki były prezentem walentynkowym i na dzień kobiet ale i tak nic mi nie wynagrodzi jego nieobecności... Natomiast ruszyły mnie wyrzuty sumienia, bo ile razy miałam do niego pretensje, że nigdzie mnie nie zabiera, że nie robi niespodzianek a tu taka NIESPODZIANKA.
No nic kobietki, wyżaliłam się ale nadal mi źle. Dieta czeka więc kontynuuję tę nierówną walkę i trzymam kciuki za powodzenie osiągnięcia wytyczonego celu każdej z Was!
Masakra : ( ale co nas nie zabije to nas wzmocni! Odchudzałam się tutaj już trzy razy- skutek- jojo 5 kg !!!!!!!!! Więc teraz to juz jestem wkurzona na maksa i się nie dam!!!!!!!!! Ja to chyba potrzebuję porządnie się wkurzyć, żeby zacząć działać!!!!!!!! Pozostawiam w pamiętniku tylko dobre wpisy-z dobrych czasów,dla motywacji, że to jest możliwe tylko trzeba mieć silną wolę!!!!!
Mam wykupioną dietę więc do boju, o piękny wygląd w dniu ślubu! Motywacja główna- zamówiona sukienka!!!



Dziś śniadanie wzorowo wg diety
-kanapka z białym twarogiem półtłustym i pomidorem, herbatka i zamiast wingogron,mała mandarynka,
II śniadanie właśnie jem- duże jabłko : )
Lunch- jak to dumnie brzmi : ) 30 dkg surówki z kapusty pekińskiej,marchewki,pora i kukurydzy, suszonej pietruszki, chili, jogurtu naturalnego,soli i pieprzu
Co co fitnessu to chodziłam przez miesiąc jak szalona prawie codziennie oprócz weekendów ale karnet się skończył więc chęci też. Od stycznia będę miała karnet Multisport (znajoma mi załatwi) więc chyba oszaleję z radości bo będę mogła chodzić wszędzie i do woli : )
śniadanie- borówki,kiwi,banan,nektarynka,winogrona,maliny- sałatka owocowa
obiad- Taj India - przepyszne jedzenie w moim ulubionym klimacie
Mix z kawałkami kurczaka i jagnięciny z warzywami, orzechami i sosem,
Marynowana w jogurcie i przyprawach grillowana baranina z sosem, Krewetki zapiekane w mące z soczewicy - zjadłam wszystkiego po trochu-porcje naprawdę spore ale za to jakie pyszne....
śniadanie- 2 nektarynki
II śniadanie- 2 pomidory, 400 ml kefiru stracciatella
obiad- 3 kawałki tarty we Francuskim Łączniku
weekend pozostawiam bez komentarza-wyprawiałam urodziny więc jedzenie i alkohol przyswajam w ilościach hurtowych : )
śniadanie- 1 kromka razowego chleba z żółtym serem ketchuem i sałatą, 2 naktarynki
II śniadanie- 1 serek wiejski light 200 g, 1 1/2 pomidora, 2 rzodkiewki, 10 plasterków zielonego ogórka
obiad- 2 ziemniaki,2 mini kotleciki z polędwiczki wieprzowej, miseczka mizerii na jogurcie greckim,
deser- kawałek sernika
śniadanie- 1 kromka razowego chleba z kiełbasą podsuszaną i sałatą
II śniadanie- rogal z serkiem śmietankowym, 1 pomidor
obiad- 2 kromki chleba z szynką i pomidorem
deser- 1 babeczka z owocami, 1 duży kawałek sernika : D
śniadanie- 1 mała jogobella malinowa, 1 rogal mleczny
II sniadanie - 3 plastry arbuza, 1 mały jogurt naturalny,
obiad - sałata z grillowanym kurczakiem, czerwoną papryką, pomidorem, żółtym serem, czerwoną cebulą i kukurydzą z sosem czosnkowym