Ehhh moja walka z odchudzaniem jest dluga i szeroka -w sumie od zawsze ale moze tym razem mi sie w koncu uda... Juz wazylam 66.1kg a teraz och chyba z 77kg
Bylam 2 dni na kopenhaskiej ale zrezygnowalam ze wzgledu na to ze nie je sie tam sniadan i w sumie po dwoch dniach juz nie moglam patrzec na salate i piers z kurczaka.
Teraz bede starala sie jesc wszystko ale malo i czesto -zobaczymy jakie beda tego rezultaty.
Cwicze a6w juz dzis bedzie dzien 10 ale nie widze zadnych efektow . Moze na to za wczesnie jednak.
Robie rowniez cos o co bym siebie nigdy w zyciu nie podejzewala - BIEGAM . Na razie powoli 2min bieg potem marsz i tak 6 razy bylo wczoraj . Jak wrocilam ledwo zylam a twarz czerowna jak burak ;oP Pewnie dla wiekszosci z was to nic co ja biegam ale dla mnie to ogromny wysilek i powod do dumy ze sie przelamalam.
Wiele z was ,z tego co czytam i obserwuje, zaprzyjaznila sie tytaj bardzo z innymi towarzyszkami niedoli i w sumei troche zazdroszcze -tez bym tak chciala ale ehhh ciezko z tym ...
Powodzenia w gubieniu sadelka i faldek ;o)
Cale wakacje spedzam w Usa - pracuje czyli w sumie co to za wakacje ... Pracuje 24/7 bo opiekuje sie starsza babka - praca niby nie ciezka ale jak to okreslil moj chlopak siedzaco-lezaca ale zostalo mi jeszcze 25 dni i je odliczam bo ciezko tu wytrzymac - babka ciagle sie drze ,niby mam to ignorowac ale jestem typem czlowieka co wszystko bierze do siebie ;o(
Co do diety to niby nie jem i cwicze a ciagle cm ida w gore , juz brak mi na to sil ;o(
ale przez 13 dni planuje przejsc kopenhaska -wiem niezdrowa ale moze ona mnie naprowadzi na dobre tory bo ja juz nie wiem co jest ;o(


