3 dzień Cambridge już prawie za mną.
Gdy ważyłam się rano, czyli po 2 dniach diety zobaczyłam mniej o 2 kg niż w dniu rozpoczęcia diety! Pewnie woda to część tej wagi, ale po ubraniach też już czuję że jest zdecydowania luźniej.
Dalej mam fajne samopoczucie, dużo energii i nie kusi mnie jedzenie inne niż Cambridge. Spróbowałam dzisiaj przyprawy rosołek, z której 1,5 zalanych gorącą wodą wychodzi bardzo smaczny rosołek - można pić go zamiast wody, ja wypiłam dzisiaj dwa kubeczki, bo naprawdę bardzo smaczny był.
Poza rosołkiem i wodą oczywiście regularnie popijaną był napój czekoladowy w kartoniku (pycha!), zupa pomidorowa (bardzo smaczna, mocno przyprawiona, trzeba uważnie dodawać wody by nie rozwodnić za bardzo ale też by nie była zbyt ostra dla osób, które nie przepadają za taką dużą ilością przypraw).
Wypiłam też napój cappucino, tym razem z mlekiem i jest to jedyny napój który wypiłam jak do tego pory nie odstawiając do dwóch łykach ;) Nie wiem czy to zasada mleka i te dwa poprzednie też by mi z mlekiem smakowały, ale już nie chcę do nich wracać by się przekonać :D
Ogólnie jest pozytywnie! Jutro mały SPA dzień - śmigam do fryzjera i na manicure hybrydowy (nowość jak dla mnie, zobaczymy czy efekty będą takie jak obiecywane :) )