Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Mam na imię Sandra i mam 18 lat. Jestem tu, ponieważ chciałabym zrzucić kilka nadprogramowych kilogramów. Stosowałam przez ponad 2 miesiące dietę Haya, na której schudłam 6 kilogramów. Niestety, później na prawie miesiąc wróciłam do starych nawyków i 4 kilogramy wróciły w mgnieniu oka. Teraz wypróbowuję dietę 1500-1600 kcal i jestem ciekawa, co z tego wyniknie. Odkąd znalazłam Vitalię, jest mi łatwiej, ponieważ jestem otoczona osobami, które tak jak jak, codziennie zmagają się ze swoimi słabościami, a wiadomo - w grupie siła! Dlatego damy radę!

Truskawkka93

kobieta, 18 lat, Białystok

167 cm, 60.30 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Historia wagi

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Czy organizm buntuje się przed kolejnym
odchudzaniem?

11 kwietnia 2012 , Komentarze (4)

Witajcie! 

Zacznę może od tego, że niestety moja waga po świętach i przed @ wynosi 62,2. Czyli z dawnym 57 już dawno się pożegnałam, ale też nie wróciłam do szczytowego - 63,4.

Biorę się znów za siebie, ale mam pewne wątpliwości, bo wydaje mi się, że diety przestały działać.
Czy to możliwe, że organizm - doświadczony moimi poczynaniami (to znaczy chudnięciem a potem tyciem) - próbuje nie dopuścić do ponownego spadku wagi? Pytam, bo dziwi mnie, że po tygodniu diety 1500 kcal nie spadł mi ani gram, podczas gdy przy pierwszym odchudzaniu pierwszy tydzień przyniósł -2kg!
Jestem trochę podłamana, bo to chyba oznacza, że w jakiś sposób rozregulowałam sobie metabolizm. I bardzo mnie to martwi, bo 1500 kcal to dla mnie minimalna dawka, nie wyobrażam sobie mniej! Ja naprawdę kiedyś jadłam BARDZO dużo, dlatego nie mogę uwierzyć, że przy 1500 kcal nic mi nie spada. Czy mam odczekać jeszcze trochę, czy po prostu rzucić to w cholerę, bo nic mi to nie da? Może miała któraś z Was takie doświadczenia? I czy są sposoby na podkręcenie metabolizmu? Słyszałam coś o occie jabłkowym, ale czy to nie jest przypadkiem jakiś pic na wodę? :)

Pozdrawiam bardzo serdecznie!
Dodaj komentarz

Masakra

4 kwietnia 2012 , Komentarze (5)

Nie wiem już co robić, co drugi dzień mam kompulsy. Boję się stanąć na wagę, bo pewnie ważę już tonę. Jak do cholery z tym walczyć?! Mam dość :(
Dodaj komentarz

To zaczyna być obsesją

20 marca 2012 , Komentarze (3)

Szczerze mówiąc - mam już dość. 
Dość diet, dość liczenia kalorii, dość ciągłego odmawiania sobie przyjemności i dość braku jakichkolwiek większych efektów tych wyrzeczeń. Dieta zaczyna być moją obsesją. Znam już kaloryczność większości produktów na pamięć, a jakikolwiek posiłek, nawet ten niskokaloryczny sprawia, że czuję się źle. Oczami wyobraźni widzę, jak nawet dwie zjedzone marchewki zamieniają się w tłuszcz i odkładają mi się na boczkach. To już chyba nie jest normalne. Na lunch zjadłam dziś warzywa na patelnię z odrobiną kaszy jaglanej - suma kalorii: 205. Prawie nic, a miałam tak koszmarne wyrzuty sumienia tylko dlatego, że czułam się pełna. Cały czas czuję się grubo, czego nie doświadczałam przed rozpoczęciem odchudzania. Najgorsze, że nie wyobrażam sobie teraz jeść normalnie. Robi mi się słabo na samą myśl, że mogłabym przytyć. 

Na dodatek ciągle żyję w strachu przed kompulsem, który wisi gdzieś w powietrzu i spadnie na mnie jak grom z jasnego nieba, gdy tylko będę miała gorszy humor. A najgorsze jest chyba to, że gdy przypadkiem wpadłam na artykuł o żuciu i wypluwaniu, moją pierwszą myślą nie było: "To chore" tylko : "Hm, całkiem niezły patent". (Tutaj link do artykułu:  http://vitalia.pl/index.php/mid/3/fid/2/diety/dieta/article_id/537/offsetk/0 )

Wszystkie myśli krążą wokół jedzenia.
Chwilę po śniadaniu myślę o tym, co zjem na obiad; po obiedzie z niecierpliwością czekam, aż będę mogła zjeść kolację; po kolacji marzę już tylko o tym, żeby był ranek i znów śniadanie. 

W tym tygodniu cały czas robię obiady dla mojej rodziny, bo wyjątkowo wracam wcześniej do domu. Jest to całkiem niezły patent, bo stojąc przy garach napawam się samym zapachem i podczas obiadu nie mam już takiego apetytu i nawet przestaję być głodna. Ale i tak mam wyrzuty sumienia, bo wydaje mi się, że skoro mój żołądek nie domaga się jedzenia, to w ogóle nie powinnam zasiadać do obiadu...

Nie wiem, nie wiem co mam robić. Tak chciałabym jeść jak normalny, zdrowy człowiek. Zjeść obiad i zająć się innymi sprawami, a nie wracać myślami do jedzenia. Zjeść ciastko i na tym zakończyć, a nie rzucać się na całe pudełko. Niestety obawiam się, że w moim przypadku to już nie możliwe...




Dodaj komentarz

wielkie brawa

14 marca 2012 , Komentarze (2)

Zjadłam pudełko ciasteczek o łącznej sumie kalorii : 2500. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz

Słodki Dzień Kobiet

8 marca 2012 , Komentarze (2)

Najpierw chcę Wam złożyć moje najszczersze życzenia z okazji Dnia Kobiet. Przez cały dzień na pewno nasłuchałyście się o zdrowiu, szczęściu, spełnieniu marzeń i tak dalej, dlatego ja życzę Wam przede wszystkim... sukcesów w odchudzaniu! :) Wytrwałości i zacięcia, nawet wtedy, gdy nie wszystko idzie zgodnie z planem. Życzę z całego serca, żeby droga do uzyskania na wadze wymarzonych cyferek była jak najsmaczniejsza ! :) Choć może zabrzmi to banalnie, jest to stwierdzenie  najprawdziwsze z prawdziwych:
WSZYSTKO W WASZYCH RĘKACH! :)



Mój Dzień Kobiet był słodki, nie potrafiłam odmówić koledze, który przyniósł dziś torbę pysznych czekoladek! Zjadłam siedem! Nie mam pojęcia, ile kalorii mogła mieć jedna, ale uznałam, że potraktuje jedną jako100 kcal. Więc samych czekoladek zjadłam... 700 kcal! Zrezygnowałam przez to z dwóch posiłków. Na szczęście śniadanie zmieściło się w 300 kcal, a obiad i podwieczorek - ok - 600. Nie martwię się więc za bardzo. 

Dziś powinnam zrobić 11. dzień A6W, ale baaardzo mi się nie chce. Zaczyna mnie to nie tyle męczyć, ile nużyć, bo trwa to ponad pół godziny, a ćwiczenia są bardzo monotonne. No nic, może jeszcze się jakoś zmotywuję :) 

Tyle na dziś,
Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Jestem głodna!!

7 marca 2012 , Komentarze (3)

Taki mały wpis, aby jakoś odreagować fakt, że jestem głodna i zła... ;> Zjadłam za wcześnie kolację i teraz muszę się męczyć, bo wykorzystałam już limit kalorii. A mam tak okrutną ochotę na... chleb, orzechy, suszone śliwki, jakąś sałatkę z kurczakiem, serek, banana albo... czekoladę ! 
Poszłabym spać, gdyby nie to, że jeszcze mam trochę do zrobienia. Grr!

ALE NIE DAM SIĘ!! NIE, NIE, NIE! 

Lodówko, zostaw mnie i moje myśli! Żołądku - zamilknij!
 Muszę się skupić na nauce! 


Uciekam, życzę miłej nocy i wiele wytrwałości dla tych, którzy tak jak ja, marzą teraz o jakiejś przekąsce ;)

Dodaj komentarz

Dieta 1600 kcal - za dużo, za mało?

7 marca 2012 , Komentarze (5)

Po dwóch dniach diety Haya uznałam, że jednak na razie nie wrócę do niej na stałe. Choć bardzo ją polubiłam, brakuje mi już pomysłów na nowe posiłki, a dotychczasowe niestety trochę mi się przejadły. Postanowiłam podjąć dietę 1600 kcal. Wiem, że powinno być 1500, ale uznałam, że to trochę za mało dla osiemnastolatki. Uwzględniłam średnio 2 godziny wf-u w tygodniu i codzienny szybki marsz na przystanek i z powrotem (w sumie ok.25 minut). Ponadto ćwiczę A6W, co jest bardzo męczące i wydaje mi się, że trochę kalorii przy tym spalam. No i nie mogę drastycznie obniżyć dawki kalorii, gdyż w tym roku mam maturę, sporo pracuję umysłowo, a mój mózg potrzebuje energii. Nie wiem też, czy 1600 to nie jest za mało? A może wręcz przeciwnie?  Jak Wam się wydaje?

Posiłki komponuję sobie sama, jem to, na co mam ochotę, ale wszystko mieści się w 1500-1600 kcal. Nie wiem tylko, czy nie przesadzam z węglowodanami, jak Wam się wydaje? Oto moje dzisiejsze menu:

6:00 - śniadanie: (345 kcal)
3 kromki chleba pełnoziarnistego, 2 trójkąciki serka topionego FIT, pół pomidora, zielona herbata
9:00 II - śniadanie: (150 kcal)
jogobella light
3 kromki lekkiego żytniego pieczywa wasa
12:00 - lunch: (315 kcal)
4 mandarynki
20 g orzechów włoskich
2 marchewki
obiad - 15:00 (407 kcal)
40g kaszy jaglanej
2 jajka sadzone
sałatka z kapusty pekińskiej i jogurtu naturalnego
kolacja: - 19:00 (345 kcal)
kromka chleba pełnoziarnistego z pomidorem
serek naturalny z kakao i słodzikiem

Razem: 1574 kcal

Wiem, że kolacja wyszła mi zbyt kaloryczna, ale niestety mam ten problem, że ciężko mi się opanować wieczorem ;) Przyznam się też, że w ciągu dnia zjadłam kilka plasterków suszonych jabłek... :)

Ani razu nie czułam się przejedzona, wręcz przeciwnie, cały czas czułam niedosyt, i to mi się nie podobało. Oznacza to jednak, że zjadłam mniej niż zazwyczaj, a przecież o to chodzi ;) 

Nie wiem, jak skomponować posiłki, aby były bardziej sycące, a przepisy które znajdowałam w sieci były zbyt czasochłonne. Może znacie jakieś triki, by na długo uspokoić żołądek? Mam niestety ten problem, że po śniadaniu zjedzonym o 6:00, już po 8:00 zaczynam czuć lekki głód, a o 9:00 mój żołądek już boleśnie wariuje. Rano trudno mi się na długo nasycić, w najlepszym wypadku to 2 godziny. Co innego po południu - wtedy od obiadu ok. 16:00 do kolacji - ok.20:00 mogę nic nie jeść.

I jak to jest ze słodyczami? Czy jeśli w 1500-1600 kcal od czasu do czasu (mam na myśli około raz na tydzień) zmieszczę czekoladę, to nie zaszkodzi to bardzo mojej diecie?
Bardzo proszę o porady, może któraś z Was przerabia lub przerabiała tę dietę? Każda wskazówka mi się przyda! ;)

Pozdrawiam Was baaardzo serdecznie!! :)
Dodaj komentarz

Wracam do diety Haya

5 marca 2012 , Komentarze (1)

Wróciły mi niecałe 4 kilogramy po około miesięcznym odstępstwie od diety! Bo chociaż próbowałam trzymać fason w ciągu dnia, to jednak każdego niemal wieczoru robiłam sobie wyżerkę. I mam za swoje! :) Zważając na fakt, że schudłam tylko 6 kilogramów, nie jest to najlepszy wynik. Dziś zaczynam więc od początku z dietą niełączenia, bo jak się okazuje, to ona dawała w moim przypadku najlepsze rezultaty. Co więcej, jestem w 10. dniu A6W - jest ciężko, ale liczę na to, że wytrwam chociaż do połowy :) 

Moje postanowienie - do końca marca 57,5 kg!


Dodaj komentarz

Zaczynam ćwiczyć A6W !

24 lutego 2012 , Komentarze (3)

Naczytałam się ostatnio dużo na temat A6W, czyli Aerobicznej 6 Weidera. 
Jest to zestaw ćwiczeń na mięśnie brzucha, który ponoć w krótkim czasie przynosi spektakularne efekty. Nie chcę, oczywiście, sprawić sobie na brzuchu kaloryfera. Zresztą wątpię aż w taką moc ćwiczenia. Chcę po prostu, aby mięśnie lekko się zarysowały, a brzuch stał się płaski. Nie wiem, czy efekt będzie zadowalający, ze względu na to, że mam tam trochę tłuszczu, a A6W to ćwiczenie wzmacniające mięśnie, a nie spalające tłuszcz. Spróbuję jednak - na tyle, na ile starczy mi wytrwałości. :) Poniżej, dla zainteresowanych, wklejam instrukcję ćwiczeń. 

Pierwszą serię zrobiłam wczoraj wieczorem, dziś rano obudziłam się z koszmarnymi zakwasami - a więc coś się zadziało ;) Dziś jestem już po jednej porannej sesji, czeka mnie jeszcze wieczorna. Słyszałam, że bardzo trudno jest dotrwać do końca, ale spróbuje się z tym zmierzyć. Pierwsze efekty widać ponoć już po ponad tygodniu regularnych ćwiczeń! 
Zrobiłam już zdjęcie PRZED, zamierzam też zrobić zdjęcie PO - wtedy będę miała jasny obraz tego, czy są jakiekolwiek efekty i na pewno się tym z Wami podzielę. ;)



Trzymajcie kciuki! ;)

Dodaj komentarz

Już nie wiem co robić...

20 lutego 2012 , Komentarze (2)

Wszystko na nic... nic nie pomogły moje wielkie postanowienia. Czekolada mną rządzi. Dziś zjadłam pół wielkiej tabliczki, a resztę... wyrzuciłam. Wyrzuciłam, żeby przynajmniej o tę połowę zmniejszyć porcję. Gdybym tego nie zrobiła, zjadłabym całą. To chore, ale czekolada mną rządzi. I nic, NIC nie pomaga. Żadne owoce, żadne słodziki, żaden magnez... 

Wróciły mi dwa kilogramy. Chce mi się płakać, czuję się okropnie. 

Do dupy z tym wszystkim! 

             


Jak to jest, że jednym się udaje, a innym nie? Jedni za pierwszym razem chudną ile zaplanowali, a drudzy po piętnaście razy wracają do diet, a każda kolejna jest nieudana? 
Jak wyćwiczyć tę cholerną silną wolę?!


Ech, to był beznadziejny dzień.
Dodaj komentarz