Po dwóch dniach diety Haya uznałam, że jednak na razie nie wrócę do niej na stałe. Choć bardzo ją polubiłam, brakuje mi już pomysłów na nowe posiłki, a dotychczasowe niestety trochę mi się przejadły. Postanowiłam podjąć dietę 1600 kcal. Wiem, że powinno być 1500, ale uznałam, że to trochę za mało dla osiemnastolatki. Uwzględniłam średnio 2 godziny wf-u w tygodniu i codzienny szybki marsz na przystanek i z powrotem (w sumie ok.25 minut). Ponadto ćwiczę A6W, co jest bardzo męczące i wydaje mi się, że trochę kalorii przy tym spalam. No i nie mogę drastycznie obniżyć dawki kalorii, gdyż w tym roku mam maturę, sporo pracuję umysłowo, a mój mózg potrzebuje energii. Nie wiem też, czy 1600 to nie jest za mało? A może wręcz przeciwnie? Jak Wam się wydaje?
Posiłki komponuję sobie sama, jem to, na co mam ochotę, ale wszystko mieści się w 1500-1600 kcal. Nie wiem tylko, czy nie przesadzam z węglowodanami, jak Wam się wydaje? Oto moje dzisiejsze menu:
6:00 - śniadanie: (345 kcal)
3 kromki chleba pełnoziarnistego, 2 trójkąciki serka topionego FIT, pół pomidora, zielona herbata
9:00 II - śniadanie: (150 kcal)
jogobella light
3 kromki lekkiego żytniego pieczywa wasa
12:00 - lunch: (315 kcal)
4 mandarynki
20 g orzechów włoskich
2 marchewki
obiad - 15:00 (407 kcal)
40g kaszy jaglanej
2 jajka sadzone
sałatka z kapusty pekińskiej i jogurtu naturalnego
kolacja: - 19:00 (345 kcal)
kromka chleba pełnoziarnistego z pomidorem
serek naturalny z kakao i słodzikiem
Razem: 1574 kcal
Wiem, że kolacja wyszła mi zbyt kaloryczna, ale niestety mam ten problem, że ciężko mi się opanować wieczorem ;) Przyznam się też, że w ciągu dnia zjadłam kilka plasterków suszonych jabłek... :)
Ani razu nie czułam się przejedzona, wręcz przeciwnie, cały czas czułam niedosyt, i to mi się nie podobało. Oznacza to jednak, że zjadłam mniej niż zazwyczaj, a przecież o to chodzi ;)
Nie wiem, jak skomponować posiłki, aby były bardziej sycące, a przepisy które znajdowałam w sieci były zbyt czasochłonne. Może znacie jakieś triki, by na długo uspokoić żołądek? Mam niestety ten problem, że po śniadaniu zjedzonym o 6:00, już po 8:00 zaczynam czuć lekki głód, a o 9:00 mój żołądek już boleśnie wariuje. Rano trudno mi się na długo nasycić, w najlepszym wypadku to 2 godziny. Co innego po południu - wtedy od obiadu ok. 16:00 do kolacji - ok.20:00 mogę nic nie jeść.
I jak to jest ze słodyczami? Czy jeśli w 1500-1600 kcal od czasu do czasu (mam na myśli około raz na tydzień) zmieszczę czekoladę, to nie zaszkodzi to bardzo mojej diecie?
Bardzo proszę o porady, może któraś z Was przerabia lub przerabiała tę dietę? Każda wskazówka mi się przyda! ;)
Pozdrawiam Was baaardzo serdecznie!! :)