
muszę nadrobić bo mnie tu nie było dwa dni... zdjęcie które mnie inspiruje? chyba nie mam bo moja dieta leży i kwiczy. W ogóle jaka dieta? Mój organizm wkońcu się zbuntuje bo to jak go traktuje jest terroryzmem... mianowicie - albo jem bardzo mało, albo wręcz przeciwnie - obżeram się. Tak!! słodycze są na porządku dziennym niestety... a przez co to? przez moją pracę... dwa dni pracowałam po 12.5 godziny - mam tylko dwie przerwy więc w pracy mało co jem. a przyszłam do domu wczoraj wieczorem to tak okropnie chciało mi się słodkiego, że sobie nie potrafiłam odmówić. i tak się ciągnie nawet teraz... wiecie co robię to pisząc? Tak! jem cukierki czekoladowe... ale jakoś nie mam wyrzutów sumienia... :D ja mam coś z psychiką!!!! :D
myślę, że odpowiedź na dzień 4 mojego wyzwania jest już oczywista - TAK OBŻERAM SIĘ.... to jest przykre...
Rany nie wiem co mam z sobą zrobić. Myślę, że dam sobie dziś spokój z karaniem się i czy robieniem wielkich postanowień. Dziś to wszystko sobie przemyślę. Muszę się zastanowić czego chce i zacząć to realizować a nie tylko gadać i rzucać słowa na wiatr...jestem śmieszna normalnie. Jak przeglądam swój pamiętnik to aż żal mnie ściska jak czytam te moje wielkie uduchowione wręcz postanowienia jak to od dziś dieta i sratatatata.... zastanowię się, przemyślę, i jutro napiszę co zdecydowałam. Muszę znaleźć sobie jakąś konkretną inspirację bo inaczej to do tego całego ślubu to przytyję a nie schudnę... właśnie - ślub miał być moją inpiracją ale chyba jakoś mi się ciągle wydaję, że te dwa czy trzy kilo to jeszcze zdąże schudnąć.... ale jestem żałosna :/ masakra