I się nie udało po 4 dniach już nie dałam rady... Znaczy nie miałam jak zjeść 4 posiłków nie mówiąc już o tym żeby były o odpowiednich godzinach bo cały dzień miałam zawalony poza domem: egzamin, kurs... a jak mi się coś poprzestawia to ja się poddaje, burzy mi się wszystko, taka już jestem niestety. Ale od poniedziałku z powrotem biorę się za siebie. Żadnych diet wymyślnych tyko po prostu jeść zdrowiej i mniej. Zero białego pieczywa (choć w sumie i tak go już praktycznie nie jem od dłuższej chwili), koniec z panierowanym mięskiem... coś czekoladowego raz na jakiś czas bo to najlepszy sposób na chandrę więc z tego nie zrezygnuję ;), do końca lipca zero fast foodów, bo jak uda się do końca lipca to i tak będzie super ;), noo i oczywiście nie jeść do 3, 4 godzin przed snem. I strać się jeść 4-5 posiłków dziennie ;) Oczywiście ćwiczyć. Jakieś aeroby codziennie w sensie rower, skakanka albo aerobic. I troszkę dywanowych ćwiczeń na brzuszek, nogi, pupę itp ;) Mam nadzieję, że tym razem wytrwam ;)
Pokusy są jednak silniejsze i się pokusiłam dzisiaj na pół Twixa, a tak poza tym to trzymam dietę. Na egzamin nie umiem za wiele.. Nie potrafię się tego nauczyć kompletnie mi ten temat nie leży... Co zrobić ściągi przygotowane jak się nie uda to wrzesień pozostaje a wtedy już będę się musiała przygotować... ale nie wiem jeszcze jak... Dobra idę zjeść mój trzeci posiłek dzisiaj... ach chciałabym się odżywiać tak jak dawniej a nie tyć... marzenia są piękne...
I tak sobie odliczam. Już trzeci dzień diety jeszcze tylko sześć ;P Od trzech dni nie jadłam nic czekoladowego ;O Wcześniej nie miałam dnia żebym czegoś słodkiego nie zjadła a to już 3 dzień ;] jestem pod wrażaniem sama sobie, choć nie powiem chodzi za mną by wyciągnąć sobie coś z lodówki... Noo a przede mną jeszcze kolacja pyszne kromeczki z pomidorem... blee... Już tęskni mi się za białym pieczywem, a co dopiero będzie później ;p Ale trzeba się poświęcać by być piękną ;)
I już się złamałam. skusił mnie rogaliczek :P I ma problem z regularnością posiłków. Jutro postaram się bardziej. A za pół godziny mam moją kolację ;) Nie mogę się zabrać za tą głupią naukę... Nic mi nie wchodzi, ale ściągi już prawie napisane więc do piątku uda się je zrobić ;) A do tego przeziębienie jakieś się mnie łapie... Nie chce być chora na sam początek moich wakacji i ogólnie nie chce być chora w wakacje ;] Noo to chyba tyle na dziś ;]
Noo więc tak dałam rade ;P 4 posiłki i brak podjadania pomiędzy ;) To dopiero początek, ale jestem dobrej myśli, że mi się uda wytrwać. Byle by inni nie kusili smakołykami co u mnie w domu się często zdarza. Nie mogą zrozumieć, że ktoś ma jakieś postanowienie i chce w nim wytrwać tak, żeby nikt mu nie przeszkadzał. Ale jak to mówią ten się śmieje co się śmieje ostatni czy jak to tam idzie to przysłowie ;) A teraz sobie poszukam w necie jakiś ciekawych i prostych do zrobienia przepisów do tej diety ;)
Postanowiłam stosować dietę ONZ. Nie wiem jak długo wytrwam i jak to z tym będzie. Na razie jestem po dwóch węglowodanowych posiłkach. Jeszcze mam zamiar zjeść dzisiaj jajecznice z szyneczką i na kolację jakieś warzywka. Jak na razie mam same pomidory więc chyba zaraz będę musiała się przejść do sklepu. Tylko lipa bo mam dużo nauki a jak się uczę to non stop jestem głodna... Ale może jakoś dam rade. A jak nie to zacznę za tydzień jak już będzie po egzaminie ;) tylko obym tego nie odkładała w nieskończoność ;]
Od wczoraj piszę te głupie notatki, żebym miała się z czego uczyć na egzamin a nawet jeszcze nie jestem w połowie;/ a kiedy ja się jeszcze nauczę tego wszystkiego... Mam dość ja chcę wakacje... A jak nie zdam tej poprawki to się załamię bo nie mam ochoty zostawać z nauką na wrzesień, bo fajnie by było mieć 3 miesiące wakacji bez spoglądania na notatki ;) A do tego ćwiczę swoją silną wolę, żeby nie jeść wszystkiego słodkiego co jest w zasięgu mojej lodówki ;P A jak się uczę to uwielbiam przegryzać coś dobrego ;) niestety taki nawyk.. Będę musiała się przerzucić na przepijanie wodą mineralną ;D jejku bije mi już od tej nauki... Ale jest kurcze sporo w tej lodówce bo mama zrobiła zapasy dla siostrzeńca...Dziadkowie troszkę przesadzają chyba z rozpieszczaniem jedynego wnuczka... Same puste kalorie wcina jak jest u nas. Zresztą mi też przybyło troszkę ciałka przez rozpieszczanie dziadziusia ;) Ale nie żebym narzekała ;) Ale teraz trzeba będzie z tym skończyć i zamiast wora słodyczy mam wór owoców ;) W sumie też to jest słodkie;P A lodówka niech lepiej nie kusi ;P Ale piernicze ;P No więc już kończę i wracam do notatek...
I co?? Miałam ograniczyć jedzenie a tu przed chwilą zjadłam dwa rogaliczki croissant. Głodna jestem jaka byłam. Chyba takie ograniczanie bez planu nie jest dobrym pomysłem, może powinna zacząć stosować którąś z tych diet? Wtedy bym miała określone godziny posiłków i zero spoglądania na jedzonko o innych porach dnia... Już sama nie wiem... Muszę w sobie odnaleźć jakąś konsekwencje w tym co robię. A ja właśnie mam problem z dążeniem do opartych sobie celów. Niestety trzeba nad tym popracować.
Nie wyspałam się, cały czas ziewam ;p Atu tyle roboty. Miałam zacząć się uczyć na egzamin z przedmiotu który do moich ulubionych nie należy... a do tego siostrzeniec chce się cały czas ze mną bawić i ogólnie do wszystkich swych zajęć uważa, że jestem mu potrzebna. Ćwiczyć też by się przydało a jak na razie to zrobiłam jakieś z 250 brzuszków tylko. Wczoraj nie robiłam wcale, ale za to byłam na rowerze ;) Przejechałam kilka dobrych kilometrów ;) A do tego mam ochotę na jakiegoś batonika w czekoladzie. Jestem na głodzie czekoladowym ;( Szkoda tylko że nikt mnie tu nie odwiedza i nic nie pisze ;P Ale chyba w końcu muszę się oderwać od tej strony i zacząć się uczyć bo nie mam ochoty oblać drugiej poprawki. Masakra chcę w końcu spokojne wakacje!! A nie przejmować się, że jeszcze jedno zaliczenie przede mną...