8 kilo mniejsza,
23 lutego 2012
wracam po szpitalnej tułaczce.Nie mialam zadnej diety.Cwiczen absolutnie.Mam sobie za to raka, pierwsze przetaczanie krwi i jedna chemie za soba.Myslalam, ze w szpitalu bylo gorzej niz w esbeskim wiezieniu - masa badan i zabiegow, zblizonych do tortur i przecudny personel rodem z Hitlerjugend. Ale to co odpierdala Hüsiu w domu, przechodzi najsmielsze marzenia Adolfa. Najchetniej przywiazal by mnie do kroplowki, cisnieniomierza, otoczyl kula, do ktorej nie ma prawa wpasc zadna bakteria i odizolowal od wszystkiego i wszystkich.A ja za tydzien jade do Poznania Nawet, gdyby to miala byc moja ostatnia droga
Pyry rulezzzzzzzNiech moc bedzie z Wami