Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Cześć! Jestem Asia i bardzo lubię taniec i sport. Ostatnio, przez moją kontuzję ``trochę`` mi się przytyło. Do tego doszła nieodpowiednia dieta no i przychodzę tutaj z krzykiem o pomoc i ratunek.

Słowa kluczowe

PlumpGirl

kobieta, 15 lat, Płock

167 cm, 60.00 kg więcej o mnie



Wpisy

niestety

24 kwietnia 2012 , Komentarze (5)

z dietą i ćwiczeniami wszystko dobrze, tylko jestem załamana egzaminem gimnazjalnym,który poszedł mi fatalnie. Podeszłam do niego na luzie,a wszystko po kolei zawaliłam. Ale to nic, bo jutro będzie jeszcze gorzej. Chciałam dostać się do dobrej szkoły i nie widziałąm innego wyjścia, bo zawsze się dobrze uczyłam, a tu chya jednak wszystko pójdzie na marne. Płakać mi się chce. Nie mam ochoty iść jutro,a le muszę. Jestem załąmana i nie wiem co robić.
Dodaj komentarz

Wielki powrót?

22 kwietnia 2012 , Komentarze (3)

TAk, wiem. Nie było mnie długi czas,ale mam nadzieję,że wróciłąm na stałe. Chciałam ograniczyć moje uzależnienie od vitalii, gdzoe spędzałam całe dnie i wyszło na tym,że całkowicie tu nie pisałąm. Bo wchodzić, to wchodziłąm,ale się nie odzywałam ani jednym słowem. Doszło do tego jeszcze sporo nauki,rehabilitacja,turnieje i zaczęłam oglądać jakieś seriale na necie. NA szczęście seriale się skończyły i teraz mam czas, by powrócić na dobre tutaj. W tym tygodniu egzaminy,więc też nie będę sporo pisać,a później mam nadzieję,że tej nauki będzie mniej więc rehabilitacja i treningi nie powinny mi zabrać całego czasu :) No to na razie tyle na wstępie.Jeśli pytacie, czy u mnie jakieś zmiany czy nie to schudnąć nie schudłam, przez to,że nie mogę uprawiać cięzkich sportów(więc w szkoel nie ćwiczę,a na treningach jestem głównie po to, by uczyć się układów i bardzo uważam na siebie),zmądrzeć też nie zmądrzałam, jedyne czym sie mogę pochwalić, to to,że z dziewczynami odniosłyśmy suksec,na Mistrzostwach Polski Cheerleaders zajmując drugie miejsce i w tym samym wygrywając przepustkę na Mistrzostwa Europy Cheerleaders, oraz na Mistzrostwach Wybrzeża zajęłyśy pierwsze miejsce. Jednak na obu turniejach tańczyłąm z ponaciąganymi nogami, przez co mój stan się totalnie pogorszył i przez pare dni nie mogłam chodzić.No to tyle na początek. CIesze się,że znowu mogę tu popisać,trochę ponażekać i moze cos komuś doradzić :)
Dodaj komentarz

takie tam

11 lutego 2012 , Komentarze (6)

jestem zmotywowana i pełna nadzei. Dziś strasznie podziałał na mnie wpis cancri w jej pamiętniku,oraz to,że na moim kalendarzyku jest coraz mniej dni do MPC i postanowiłam,że nie mogę olewać wszystkiego, bo akurat nie mam ochoty na cwiczenia, czy chce mi się jeść z nudów.

I tak naprawdę dzisiaj było o wiele lepiej. Nie podjadałam nic w pracy i mimo tego,że w domu robiłam frytki,tzn obierałam i kroiłam i smażyłam ziemniaki to nie suksiłam się ani na jednego. Nawet grzecznie pozmywałam i dopiero później zjadłam dwie bułki z serem żółtym i ketchupem i małą porcję sałatki jarzynowej. Wiem,że trochę dużo,ale i tak jest postęp. Dzisiaj były tylko trzy posiłki,więc nie do końca zdrowo. Mimo tego mam satysfakcję w duchu z tego powodu,że się nie dałam chociaż w pracy w sklepie wszystko o kolei kusiło i wszyscy w domu jedli frytki. Wzięłam się też troszkę za ćwiczenia i to jeszcze nie koniec z nimi na dzisiaj. Zawsze ćwicze wieczorem,więc jeszcze nie powiedziałam finito i jak już jestem nabuzowana to się trochę ich pewnie zrobi :)

Jutro do kościoła na 10.30 a potem nie wiem,czy nie pojadę do koleżanki. Zobaczymy co to będzie. Mam zamiar poszukać też motywujących zdjęć i poszperać w przepisach ,ponieważ kompletnie nie wiem co mam jeść, by jeść zdrowo. Niby nie jem słodyczy,słonych przekąsek,białego pieczywa,nie piję wody gazowanej,soków słodkich, a ostatnio już zrezygnowałam z  jakichkolwiek soków,jednak nadal nie potrafie jeść pełnowartościowych posiłków.Zazwyczaj jem kanapki z serem żółtym i ketcupem,bądź kanapki z wędlinką.Czasami do wędlinki dojdzie ogóreczek, pomidor bądź papryka,ale to naprawdę rzadko. Płatków też nie jadam ,ponieważ postanowiłam z nich zrezygnować. Kupowałam jakieś Granole,JustFity,Cornflaeksy  czy inne takie,ale zjadałam całe opakowanie na raz,więc to nie miało sensu. A obiady jem takie jak rodzina. I o to całe moje menu. No moze jem jeszcze duzo jabłek,a warzywa są w surówkach w obiedzie. Nie potrafię robić omletów,owsianek,zdrowych kotletów czy innych rzeczy.Nie śmiejcie się,ale nawet nie wiem na czym polega gotowanie na parze,czy duszenie A jedna,czy dwie kanapki zazwyczaj mi nie starczają i kończy się na obżarstwie,dlatego proszę was o pomoc. Nie znacie jakiś fajnych,prostych przepisów? Albo ciekawej strony z przepisami.Dodam że nie mam piekarnika i muszę wszystko smażyć.

Dodaj komentarz

no i niestety poszło..

9 lutego 2012 , Komentarze (10)

Dzisiaj przegięłam na całej lini. Wróciłam wcześnie ze szkoły i od razu dosłownie rzuciłam się na jedzenie. I tak już jem jem i jem miliony kalorii od 13 do teraz. Nie mogę pojąc dlaczego zawsze gdy już widze jakieś efekty,jakieś zmiany w moim ciele muszę zawieźć.Jednak nie mogę narezkać i wezmę się za siebie. Wiem,że źle zrobiłąm,ale nie cofnę czasu. Konsekwencje już widze i czuje,ale szybko to zrzucę.Przecież wojna trwa i nie mogę się poddać bez porządnej walki i z samymi stratami. Tak więc muszę wytrzymać.Mój mini kalendarzyk pokazuje 43 dni,więc przez ten czas nie dam za wygraną.
CO do szkoły to się nawet cieszę.Dzisiaj dostałam trzy piąteczki. W końcu. Od początku semestru jakoś nie mogłam dojrzeć takiej oceny.Miejmy nadzieję,że zbiorowisko piąteczek jak najszybciej się namnoży :)Jutro ni elicząc wf`ów i dodatkowej historii mam 3 lekcje, co się równa trzema sprawdzinami...No cóż nauczyciele muszą pomęczyć biednych uczniów :)
Własnie przed chwilą informatyk włączył mi internet w laptopie i sie bardzo cieszę. tak trochę wolno chodzi,ale wytrzymam. Lepsze coś niż nic :)

Dodaj komentarz

dzeń bez szkoły

8 lutego 2012 , Komentarze (6)

Dzisiaj nie poszlam do szkoły z tej racji,iż siedziałam nad tą głupią biologią do 3 nad ranem i udało mi się ubłagać mamę,bym nie szła, bo taka niewyspana do szkoły to niedobrze,a zwłaszcza, gdy jest cięzki dzień. Znalazłam kabelek u siostry w pokoju.Jednak nie mam dobrej nowiny. Wcześniej wzięła ode mnie aparat, by zrobić zdjęcia i głupia skasowała moje. Jak się wkurzyłam. W końcu to mój aparat i nie powinna nic na nim kasować.Wiadomo,że jakies tam zdjęcia zostawiła,ale akurat nie te,które były przeznaczone do wklejenia na vitalię i jeszcze jakieś inne. z tego wychodzi,że nie zobaczycie jak wyglądałam na imprezie.
Na jutro już prawie nauczyłam sie wiersza na pamięć i połowę modlitw na religię. Przygotowuję się do bierzmowania w tym roku i katechetka robi nam sprawdziany z modlitw. Teraz są takie jaieś trudne,z czego połowy nigdy w życiu nie słyszałam.
Dzisiaj znowu mam trening. Zobaczymy,czy będziemy dziś intensywnie ćwiczyć :) Zrobiam sobie dwa dni temu taki ala kalendarzyk jaki mają w pogromcach nadwagi. Mój jest taki prymitywny, bo nie miałam zbyt dużo czasu na zrobienie go. Odlicza on czas do Mistrzostw Polski Cheerleaders. Nie mogę uwierzyć,że zostały tylko 44 dni. Mam nadzieję,że przez ten czas uda mi się poprawić kondycję i się jeszcze bardziej rozciągnę.
Teraz szukałam w internecie jak zrobić i jak używać krosna tkackiego,ale niestety nic nie znalazłam. Na technikę muszę przynieśc prace z krosna,ale nie mam pojęcia jak to zrobić. W książce też nic o tym nie piszą,a ja się nie domyślę,bo nie mam wybitnych uzdolnień plastycznych. Wiem,że trzeba mieć rameczke i powbijać do niej gwoździe,ale jak zawiązać na tym osnowę, bądź jak przeplatać wątek, by było kolorowo i z wzorkami to nie mam pojęcia. Czy na poczatku i na końcu trzeba jakoś w słupeł wziąć wątek, by sie nie przekładał czy co.Bo jak nie zawiąże to przeleci dalej i nic z tego nie wyniknie,albo jak jakieś inne kolory i wzorki wprowadzić.Nie da się...
Dodaj komentarz

:(

7 lutego 2012 , Komentarze (4)

dziś znalazłam czas,ale jeszcze niestety nie wszystko do szkoły poukładane. Nie rozumiem dlaczego całe gimnajum szło mi świetnie,a akurat na koniec, gdy średnia będzie się liczyć,by mnie przyjęli do liceum ja lece na 3? z gery miałam zawsze 5 a teraz mam 3. To jest niemożliwe.Muszę sie chyba ogarnąć. No ale cóż.To się jakoś zrobi i będzie dobrze.
Co do diety,to tak jak mówiłam powoli próbuję coraz mniej jeść i nawet mi się to udaje. Tylko się wkurzyłam na mojego ojczyma, bo ciągle mnie przezywa od pulchnych,czy się śmieje,że dużo jem. I mnie to denerwuje i to bardzo i powoduje,że robię się smutna. Dodatkowo mam w domu siostre która jest nieziemsko szczupła,wysoka ładna i fajna i jak on mówi,że ona to jest laska, a ja tylko jem,to mnie coś w środku wykręca. Pamiętam jak się ze mnie siostra z ojczymem śmieli jak liczyłam kalorie i mi strasznie dokuczali,tak że przez nich płakałam i nic nie jadłam całe dnie. Pewnie tak do końca nie wiecie,że jak pierwszy raz się odchudzałam to stosowałam głodówki. Mój codzienny bilans wynosił około 500-800 kcal i jak zjadłam 1000 to się już czułam strasznie. Wtedy było to dla mnie normalne i niby schudłam 10 kg no ale z moim organizmem nie było dobrze. Byłam strasznie osłabiona,co kolidowało z treningami i pracą, bo nie miałam sił.Miałam bzika na punkcie liczenia kalorii. Musiałam wszystko dokładnie obliczyć do miejsc dziesiętnych. Teraz jem trochę więcej, bo już jestem mądrzejsza, bardziej doświadczona,ale to nie jest powód, by mnie przezywać od kogoś kto je dużo. Nawet zauważyłam,że ostatnio schudłam i mam już naprawdę fajną figurę. Czuję sie dobrze w takim ciele. Ostatnio się wzięłam ostro za siebie i zauważyłam efekty. Nawet nie tylko ja. W szkole dziś na w-f`ie dziewczyny powiedziały,że schudłam i dla nich wyglądam idealnie. Nawet na treningu wszyscy uważają,że nie powinnam już chudnąć.
Dodaj komentarz

zmęczona

5 lutego 2012 , Komentarze (3)

pewnie zauważyłyście,że wchodzę tu o wiele rzadziej. Już pisałam,że nie będę mieć dużo czasu, ale nie spodziewałam się,że będzie go aż tak mało. Nawet nie mam czasu na szkołę. Szybko zamieszczę tu ten wpis i biorę się za naukę, bo jest jej naprawdę dużo. Na internet w swoim laptopie nadal czekam...
Nie mam na nic czasu przez swoje treningi.Od jakiegoś czasu naprawdę intensywnie trenujemy z dziewczynami.Wczoraj byłyśmy na turnieju i zajęłyśmy 2 miejsce. Ponoć byłysmy bardzo blisko pierwszego. Jednak ja się nie dziwię, że przegrałyśmy, bo konkurowałyśmy z najlepszym zespołem w Polsce. Niedługo ma przyjść punktacja, więc jak już dokładnie będę wiedziała iloma punktami przegrałyśmy dam wam znać :)
Teraz miałam treningi w środę,czwartek i piątek,a całą sobotę byłam na wyjeździe, więc się nie gniewajcie,że nie pisałam. Miałam mieć tez trening w poniedziałek,ale salka była malowana . Nie mam tez dobrej informacji, ponieważ dojdą mi prawdopodobnie treningi w niedzielę i nie wiem czy tez nie w czwartek. Normalnie, gdy nie ma turniejów mam treningi w poniedziałek,środę i piątek. Jeśli teraz będą w poniedziałek,środę,czwartek,piątek i niedzielę to się wykończę.
Mam znowu kontuzję w tym samym miejscu,co kiedyś. na początku, gdy zaczynałam tu pisać wspominałam o tym.Niestety się odnowiła.Mam nadzieję,że do Mistrzostw Polski będzie wszystko dobrze.
Próbuję tez ograniczyć jedzenie i może powoli,ale jakoś mi to idzie. Muszę to zrobić małymi kroczkami,powoli,ale skutecznie do celu.Pewnie jutro na treningu będziemy gadać o turnieju,więc nie będzie to dzień intensywnych ćwiczeń.
Trochę się  u mnie pozmieniało ostatnimy czasy i na szczęście na lepsze. Nie licząc oczywiście mojej odnowionej kontuzji i pewnego czynniku biologicznego w moim ciele. Chodzę jak na razie usmiechnięta i zadowolona z zycia,ale wątpię nie zapeszać, by sie coś nie popsuło.
Jestem pewna,że jutro tu niestety nie wstąpię i we wtorek chyba też nie i sama nie wiem. Bo do tego wszystkiego dochodzi masa sprawdzianów itp. w szole.Pewnie niedługo się wykończę,ale muszę wytrzymać.Po prostu muszę. Miłych snów kochane.Nie prześpię pewnie tej nocy,więc wam życzę, byście wy przynajmniej wypoczęły :)
Dodaj komentarz

ostatni dzień stycznia

31 stycznia 2012 , Komentarze (6)

kabelka jak nie było tak nadal nie ma. Jednak przeczuwam,że może się znajdowac u mojej siostry w pokoju bo ona czesto podkrada mi mój aparat. Jednak jak na razie jeszcze dokładniej przeszukam swój pokój by nie zrobiła jakieś dziwnej i wielkiej afery,że ją o wszystko podejrzewam :)
Co do mojego nowego laptopa, to go dzisiaj włączyłam,ale jak na razie nie ma jeszcze internetu. Mam niby livebox(czy jak to się pisze) ale trzeba go zresetować i wykonac jakieś przeróżne skomplikowane czynności, więc jak na razie próbowałam  niczego nie dotykać, by nie zepsuć mojej maszyny na dobry początek naszej znajomości :D
Do szkoły byłam kompletnie nieprzygotowana,ale wybrnęłam obronną ręką. Jednak jutro nie będzie pewnie tak łatwo i zraz zabieram się za wszystko. Pewnie mi się nie będzie chciało,a raczej na 100% ale trzeba przynajmniej odrobić pd.
Dziś w porównaniu z innymi dniami zjadłam nie tak dużo i jestem nawet z siebie zadowolona. Wiem,że mogło byc tego jedzenia mniej,ale ja wolę siebie nie katować, bo w końcu jestem w wieku dojrzewania(może juz na końcówce,ale zawsze :)) i od 1,5 roku nie mam miesiączki i próbuję aż tak bardzo nie chudnąć, by naturalnie spowodować jej powrót. Gdybym sama decydowała to pewnie już dawno bym się wybrała do ginekologa,ale mama mi zabrania i mówi `że samo powróci jak przyjdzie na to czas`. Miejmy nadzieję,że się nie myli.
Dodaj komentarz

:)

30 stycznia 2012 , Komentarze (6)

długo nie pisałam, no ale nie miałam na to zbyt dużo czasu. Teraz zaczęła się szkoła i pewnie nie będę mogła też tak długo siedzieć na vitalii jak bym chciała.
Ostatni wpis skończyłam przygotowaniami do imprezy.Szczerze mówiąc była to pierwsza moja taka impreza i jak dla mnie było wspaniale. Nie mam z czym porównywać,ale ja się dobrze bawiłam.Sporo wypiłam,ale miałam tylko lekkiego kaca moralnego :) Zrobiłam sobie zdjęcie, by wam pokazać jak wyglądałam i jaki sobie zrobiłam makijaż oczu,ale niestety mój kabelek od aparatu gdzieś się rozpłynął i jak na razie zdjęć nie będzie.
Jestem teraz bardzo zadowolona z tego faktu,że dzisiaj kupiłam sobie laptopa :) Pierwszy raz ciesze się z tego,że się dobrze uczę i dostałam stypendium z Orlenu :) Jednak jestem wściekła,że nie mogę mieć stypendium miejskiego. Według mnie jeśli ucze się w szkole w mieście to powinnam mieć to stypendium,ponieważ moje sukcesy idą jako sukcesy szkoły. Spełniam wszystkie wymagania i bym dostawała sporo kasy,a tak nie mieszkam w mieście, tylko parę kilometrów od niego i nie ma takiej siły bym dostała stypendium miejskie :( Ale nie narzekam, bo w końcu wywalczyłam to z Orlenu i mam swojego laptopa na własnośc :) Jeszcze go nie ruszam, dopiero jutro sprawdzę co gdzie i jak. Jestem taka podekscytowana :P
Szkołą tez sie nie przejmuję, chociaż mam dużo pracy domowej,zapowiedziane kartkówki i sprawdziany,ale jak na razie to olewam tylko ciesze się chwilą. Jakiś czas wolny mi się nalezy.W ferie nie miałam czasu na odpoczynek,więc trzeba przynajmniej teraz ochłonąć.
Jeśli chodzi o dietę,to cóż... W mojej wojnie nie dzieje się dobrze i muszę chyba zmobilizować moją armię do większej i zaciętszej walki. W głębi serca mam nadzieję,że teraz, gdy mam laptopa na wyłączność będzie mi łatwiej z tej racji,że zawsze będę mogła tu wejśc w razie kryzysu i będę mogła mieć zdjęcia motywacyjne, czy prowadzić sobie dzienniczek. Zobaczymy co to będzie :)
Dodaj komentarz

ups.

20 stycznia 2012 , Komentarze (3)

zapomniałam napisać jakąś notkę w komentarzu,chociaż już tutaj byłam :)
jutro będzie zwariowany dzień, więc pewnie nie zdarzę tutaj wpaść. Oczywiście będę mało spała z tego powodu,że jutro do pracy raniutko,a jeszcze musze porobić ćwiczenia i sprzatnąc w pokoju, bo przyjeżdża jutro moja chrzestna i chciałaby zobaczyć mój pokój po malowaniu.
Jutro po pracy będę mniej więcej tak około 15-16 w domu i zaczną się przygotowania do imprezy.Nie jestem na nią jakaś super szcześliwa,bo wydaje mi się,że nie będę tam się dobrze czuła,ale zobaczymy jak to będzie :) Jednak nie wiem kompletnie jak się umalować i jak sobie zrobić włosy.Ostatnio kręciłam je sobie na wałki, a teraz chyba po prostu zotawię je proste. Wole siebie w kręconych włosach,ale nie chce mi sie męczyc z tym wszystkim. Co do kreacji to od siostry pożyczyłam jakąś krótką kieckę(innych nie ma...), bo ja  nie kupuję sobie sukienek i nie miałam czego założyć. Tylko ona jest bez ramiączek,a nie wiem, czy mam jakieś agrafki w domu, by spiąć nimi kieckę i stanik.Sukienka ma cekiny przy biuście,więc nie będzie widać agrafek chyba,a przyszywać nie chcę, bo to tylko na raz. Co do makijazu to nie umiem się malować i nie mam dużo kosmetyków. Kupiłam sobie cień do powiek fioletowy,srebrny i czarny w jednym,kredkę do oczu i podkład i zobaczymy co z tego wyjdzie. Ja w ogóle się nie maluję,tylko jak musze, gdy tańcze z zespołem. Może poszukam na internecie jakiś łatwych makijaży.Sukienka jest granatowa i pomaluję sobie paznokcie na czerwono(kupiłam dzisiaj lakier) założę grubsze czarne rajstopy i zastanawiam się nad butami.Pewnie będa to botki na 6cm obcasie,które dostalam od mamy na święta.Chodziłam w nich co niedzielę do kościoła i już trochę się nauczyłam w nich chodzic :) Może wstawię zdjęcia jak wyglądałam,jeżeli nei zapomnę sobie ich zrobić.
Co do dietki to próbuję się powstrzymywac od jedzenia i jak na mnie to nie jest źle. Wiadomo,że cos tu podgryzę,coś tam,ale na pewno jest tego mniej. Zawsze jak cos podjadałam było to zazwyczaj chleb ciemny z masłem,lub serem żółtym,badź płatki. Z chlebka się jeszcze nie wyleczyłam(ale jem go już znacznie mniej),a płatki całkowicie odstawiłam i jak mam na coś ochotę to jem jabłka.Lepsze to niż jakies niezdrowe przekąski.
A co jeśli chodzi o ćwiczenia? trochę pomachałam ich na treningu,ale nie tak bardzo jak mogłam i może jeszcze co dzisiaj wieczorkiem zrobię.Wiem,że pora nieodpowiednia,ale musiałam pogadać na fejsie z moją jedyną przyjaciółką, bo niestety nie mam czasu, by się z nią spotkać :(
Spróbowałam dzisiaj serek wiejski i jest strasznie niedobry.Nadal go czuję w sobie.Fuu. Próbowałam jakoś ten niedobry smak zmniejszyć,jedząc go z jabłkiem,ale niestety nic nie pomogło.Już nigdy więcej go sobie nie kupię.
Na koniec zapraszam wszystkie vitalijki do zapisania się do tej grupy,która jest w wątku i stworzyły ja naprawdę fajne dziewczyny,które znają się na tym całym odchudzaniu i zawsze pomoga w trudnych sytuacjach
http://vitalia.pl/index.php/mid/25/fid/201/odchudzanie/diety/forum/13/topicid/287441
Dodaj komentarz