http://dziennik.ilewazy.pl/mojeprodukty/3276ec
Oj, nie było mnie długo na vitalii, prawie dwa tygodnie. Tzn, wchodziłam od czasu do czasu żeby się zmotywować i zobaczyć jak gubicie kilogramy, ale jakoś tak nie miałam weny na własne wpisy. Bo o czym tu pisać... Jakoś tak zdołowana jestem, mam wrażenie że moje życie stoi w miejscu, i nie mogę je pchnąć do przodu... Pod każdym aspektem mojego życia... Nie mam pojęcia jak się ogarnąć, a co najgorsze to mi się nie chcę.
Pod względem diety było ok, były wpadki, ale walczyłam dalej, no i zaliczyłam przyzwoity spadek. Już niedługo zobaczę moją upragnioną 6 z przodu na wadzę i to mnie napędza. Już widać sporą różnice na zdjęciach, jak tylko je dostanę do rąk własnych to na pewno wkleję, a co tam, trzeba się pochwalić!!;)
Wczoraj chyba widziałam moją ex-przyjaciółkę, i chyba nawet się uśmiechała do mnie, nie wiem dokładnie bo słońce odbijało się od szyby. Ale od tego czasu siedzi mi w głowie. Już wcześniej myślałam się z nią pogodzić, na pewno nie było by jak po staremu, ale cały czas siedzi mi to na sercu. Z jednej strony chciał bym, tyle wspomnień, była dla mnie najbliższą osobą w życiu, za żadnym facetem tyle nie płakałam, a zasadzie za nikim tyle nie płakałam, a z drugiej strony wiem, że ona się nie zmieniła i że nie mogę już jej zaufać. Nie chcę się znów sparzyć, i przechodzić znów wszystko od początku. Zresztą przestałam już wierzyć w przyjaźń. Uważam, że wszystko ma początek w naszym egoizmie, i wcześniej czy później każdy pójdzie w swoją stronę.