






























Hej :*
Zaniedbałam ostatnio Vitalię, ale ten tydzień w szkole był tak przepełniony, że nawet nie wiem kiedy zleciało te 5 dni!
Z moim humorem też było kiepsko...
Od razu mi apetyt zanika.
Nie wiem jak odbiło się to na mojej wadze.
Zważę się jutro rano.
Nie jadłam dużo mniej.
Ale gorsze dni minęły i znów wrócił mi uśmiech na buźkę :)
Ten weekend zapowiada się bardzo rodzinny.
2 mini rodzinne spędy, więc miło będzie.
Na koniec kilka fotek jedzenia:

Mała owsianka polana maślanką, z pestkami, dżemem itp + kawałek pomelo, jabłko opruszone cynamonem

Danio z otrębami, pomelo, jabłko, melon, czekolada, ostatni orzech brazylijski :P

Lody algida stracciatella z pomelo, truskawkami, wiórkami kokosa, posypką, otrębami i kakao miętowym

Kanapki: chleb + dodatki + warzywka i wiejski z miodem

Kanapki: bułka z dodatkami, warzywa

Kotlety sojowe panierowane w otrębach z pomidorem i serem z piekarnika
+ samorobna a'la Stimeria
Była pyszna. Robiłam ją z ok pół woreczka ryżu, który ugotowałam z odrobiną szafranu. Na patelni poddusiłam brokuł, marchew, cebulkę i pieczarki,dodałam ryż, dolałam mleko (pyszne byłoby z kokosowym), kurkumę i curry. Chwilę gotowałam, aż odparowało i dodałam masło.
Niebo w gębie!
Swoje zdjęcia wstawię innym razem :)
Kochane ! :*
Nie wiem jak Wam dziękować za tyle cudownych słów!
Sama śledzę od dawna losy wielu z Was i bardzo lubię czytać kiedy jest u Was pozytywnie, dobrze, osiągacie sukcesy (nie tylko te dietowe)
i tak samo nie lubię czytać o niepowodzeniach.
Wiem, że kiedy zostawiam w pamiętnikach komentarze, to nie piszę nic na 'odwal', tylko szczerze, więc sama wierzę w to, że i Wasze cudowne słowa są szczere i na prawdę mi dopingujecie i wierzycie we mnie.
Taka wirtualna motywacja jest równie silna!
Walczę dalej o swoje zdrowie i radość i o siebie :D
Niedługo wstawię fotki jedzonka :)
I odnośnie pytania dlaczego z wagą 52 bardziej mi widać żebra niż 47.7.
Na tamtym zdj. napinałam swoje 'pozostałości po mięśniach' na tym z 52 stałam naturalnie. 
Hej :*
Oglądałam wczoraj moje wszystkie zdjęcia.
Przekrojowo przez prawie całe życie.
Strasznie się zmieniłam.
Postanowiłam pokazać wam jak wygląda moja walka z tym choróbskiem.
Wiem, że nie zachorowałam z dnia na dzień, ale szacuję początek na wrzesień 2010r.
Najpierw trochę opiszę:
* Wakacje 2010r. przed pójściem do liceum- zaczęłam już coś kombinować ze swoim wyglądem. Trochę schudłam, później przytyłam. Ogólnie nie zwracałam uwagi na to co jem i ile jem, ale zaświtało mi w głowie coś jak "DIETA". Waga ok 64kg/175cm
*Wrzesień 2010r. Zobaczyłąm, że sobie z niczym nie radzę, wszystko mi się popieprzyło. Nie mam nad niczym kontroli. Dieta start : 62.5kg
* Do grudnia 2010r. moje życie to jedna wielka kaloria. Kalorie, ćwiczenia, obsesje, schematy. Brak siły. Trans. Waga 48kg
*Styczeń 2011r. powiedziałam rodzicom, że mam 'problem z jedzeniem', brak apetytu itp. Zarzekłam się, że to nie anoreksja. Stres itp. Jeździłam po lekarzach, badania. Waga 47.7kg.
*Do czerwca utrzymywałam wagę ok 47.7kg, bo rodzice mnie pilnowali, abym nie chudła.
* 03 czerwca 2011r przyznałam, że mam anoreksję i żeby mnie ratowali, bo chyba się przez to zabije.
* Zamieszanie, szukanie lekarzy, szpitali etc. Schudłam do 46.6kg.
*Noc w szpitalu, wypis na rządanie. Waga 46kg!
Cały ten czas nie miałam konta na vitalii, ale byłam tu, śledziłam, czytałam pamiętniki.
* Lipiec założyłam konto, poszłam do psychologa, psychiatry i zaczęłam walczyć. Pod koniec wakacji waga 50kg.
*wrzesień 48kg.
*do grudnia 49.9kg
*styczeń 2012 nagłe olśnienie, rezygnacja z lekarzy
*luty/marzec 2012 54kg
* marzec załamanie i waga 50.2kg
*dzisiejsza waga 52kg i walczę dalej!
Kto śledzi mój pamiętnik zna lepiej moją historię.
A teraz moje zdjęcia:
*Staare przed chorobą:

*W najgorszych momentach:


Porównania:
ok 56kg 48kg

47.7kg 52kg(obecne)



tortellini z wędzonym tofu, zapiekane z brokułami , pieczarkami i pomidorami + trochę sera
kanapki z różnościami i marchewka z jabłkiem starte








),





















