paaam.

kobieta, 17 lat, Gdynia

176 cm, 100.00 kg więcej o mnie



Wpisy

Waga w dół... Foto moje i jedzenia

28 maja 2012 , Komentarze (10)

Hej :*

Zważyłam się po tej wycieczce i chorobie i okazało się, że
schudłam 1kg...
Mogło być gorzej,
ale tycie mi nie wychodzi jakoś,
a tu jeszcze spadek...

Działamy dalej

Weekend w 100% udany.
Gardło odpuściło, więc czułam smak jedzenia
Niestety skurczył mi się znów żołądek...

Dzień Matki spędziłam jako dobra córeczka z mamą.
Byłyśmy na zakupach,
w kawiarni,
na zakupach,
na obiadku,
na zakupach,
na zakupach
i jeszcze na zakupach.
Nie kupiłyśmy prawie nic, ale na sklepy póki co patrzeć nie mogę!

Niedziela również była udana,
a dziś w końcu szkoła i szara rzeczywistość.

Moje zdj.:



Moje brzuchoo
normalnie:                                               napięte:



I jedzonko:


Kanapki + jogurt nat., łyżka otrąb i muesli i POLSKIE TRUSKAWKI <3


Szynka sojowa oczywiście :P


jajko, pieczarki z cebulką, twaróg, resztka parówki sojowej


kasza gryczana z marchewką, pieczarkami, cukinią + tuńczyk w sosie pomidorowo-chili


owsianka

Pytacie mnie, czy zjadam sama te porcje.
Owszem w większości, aczkolwiek często podrzucę coś psu, lub nie dam po prostu rady dojeść, ale staram się wszystko wcinać.
Dodaj komentarz

Wróciłam. +moje foto.

25 maja 2012 , Komentarze (16)

Dobry wieczór :)

Wróciłam przed chwilą z wycieczki.

Byłoby całkiem fajnie, gdyby nie to, że się rozchorowałam.
Nos czerwony, cieknie jak z fontanny, kaszel jak u starego palacza.
Z zatok ścieka do żołądka.
Gardło boli.
Nic do dzioba nie mogłam wsadzić :P

Ale bez przesady :)
Sporo zwiedzania, spacerowania, łażenia.
Pogoda piękna.

Nie wiem jak waga, bo strasznie mało jadłam jak na siebie przez to gardło...

Wkrótce się zważę.
Dodam fotki żarcia
i może jakieś swoje z wycieczki.

Teraz zerknę co u was w pamiętnikach, chociaż część.

I na koniec moje foto sprzed paru dni:








:)
Dodaj komentarz

Nowości + masa fotek jedzenia

21 maja 2012 , Komentarze (22)

Witam :)

U mnie nic się nie wydarzyło ciekawego, nie mam o czym pisać
Powiem, że imprezki rodzinne, o których ostatnio wspomniałam się udały

Waga bez zmian.

Nastrój w kratkę.
Raz lepszy.
Raz gorszy.

Dziś przyznam, że wyjątkowo dobry

W środę z samego rana wyjeżdżam na wycieczkę klasową,
wracam późnym wieczorem w piątek.
Będę musiała nadrabiać pamiętniki,
ale nie mogę się doczekać, bo uwielbiam Was czytać



Chciałam jakieś zdjęcie swoje wstawić, ale nie mam weny do fotografowania swojej osoby.

Zdjęcia jedzonka i tak będą atrakcyjniejsze :P



Przecier pomidorowy z kaszą gryczaną + sałatka z marchewki, brokuła, jajka z sosem jogurtowo czosnkowym z odrobiną szczypiorku i słonecznika + reszta ricotty


Jajko+brukselka z ketchupem+ marchewka i warzywka + mozarellki z pomidorami w cieście
 

Ryż z pieczarkami i szczypiorkiem podsmażane na mleku z przyprawami, pomidorki i kotlety z marchewki w otrębach z serem


Tortellini z wędzonym tofu z pieczarkami, kalafiorem, cebulką, marchewką startą w paski, szczypiorkiem i słonecznikiem


Kanapki z różnymi rzeczami. Ta na dole z podsmażaną cukinią i cebulką


Kanapki + tuńczyk


W miseczce: truskawki, jogurt, kakao miętowe, migdały w płatkach;  jabłko oprószone cynamonem+ coś słodkiego :P


Twaróg z owocami obsypany różnościami


Owoce, danio, merci










Owsianki

Nie wiem, czy odezwę się przed wycieczką, ale po na pewno :)
Buziaki :*
Dodaj komentarz

Jestem :) Fotki żarła.

18 maja 2012 , Komentarze (14)

Hej :*

 

Zaniedbałam ostatnio Vitalię, ale ten tydzień w szkole był tak przepełniony, że nawet nie wiem kiedy zleciało te 5 dni!

 

Z moim humorem też było kiepsko...

Od razu mi apetyt zanika.

Nie wiem jak odbiło się to na mojej wadze.

Zważę się jutro rano.

Nie jadłam dużo mniej.

 

Ale gorsze dni minęły i znów wrócił mi uśmiech na buźkę :)

 

Ten weekend zapowiada się bardzo rodzinny.

2 mini rodzinne spędy, więc miło będzie.

 

 

Na koniec kilka fotek jedzenia:

 

Mała owsianka polana maślanką, z pestkami, dżemem itp + kawałek pomelo, jabłko opruszone cynamonem

 

Danio z otrębami, pomelo, jabłko, melon, czekolada, ostatni orzech brazylijski :P

 

Lody algida stracciatella z pomelo, truskawkami, wiórkami kokosa, posypką, otrębami i kakao miętowym

 

Kanapki: chleb + dodatki + warzywka i wiejski z miodem

 

 

Kanapki: bułka z dodatkami, warzywa

Kotlety sojowe panierowane w otrębach z pomidorem i serem z piekarnika

+ samorobna a'la Stimeria

Była pyszna. Robiłam ją z ok pół woreczka ryżu, który ugotowałam z odrobiną szafranu. Na patelni poddusiłam brokuł, marchew, cebulkę i pieczarki,dodałam ryż, dolałam mleko (pyszne byłoby z kokosowym), kurkumę i curry. Chwilę gotowałam, aż odparowało i dodałam masło.

Niebo w gębie!

 

Swoje zdjęcia wstawię innym razem :)

Dodaj komentarz

Dziękuję :)

14 maja 2012 , Komentarze (9)

Kochane ! :*

Nie wiem jak Wam dziękować za tyle cudownych słów!

 

Sama śledzę od dawna losy wielu z Was i bardzo lubię czytać kiedy jest u Was pozytywnie, dobrze, osiągacie sukcesy (nie tylko te dietowe)

 

i tak samo nie lubię czytać o niepowodzeniach.

 

Wiem, że kiedy zostawiam w pamiętnikach komentarze, to nie piszę nic na 'odwal', tylko szczerze, więc sama wierzę w to, że i Wasze cudowne słowa są szczere i na prawdę mi dopingujecie i wierzycie we mnie.

 

 

Taka wirtualna motywacja jest równie silna!

 

 

Walczę dalej o swoje zdrowie i radość i o siebie :D

 

Niedługo wstawię fotki jedzonka :)

 

I odnośnie pytania dlaczego z wagą 52 bardziej mi widać żebra niż 47.7.

Na tamtym zdj. napinałam swoje 'pozostałości po mięśniach' na tym z 52 stałam naturalnie.

 

Dodaj komentarz

Moja walka z anoreksją. Opis i zdjęcia.

13 maja 2012 , Komentarze (116)

Hej :*

Oglądałam wczoraj moje wszystkie zdjęcia.                                               

Przekrojowo przez prawie całe życie.                                                               

Strasznie się zmieniłam.                                                                                               

Postanowiłam pokazać wam jak wygląda moja walka z tym choróbskiem.

Wiem, że nie zachorowałam z dnia na dzień, ale szacuję początek na wrzesień 2010r.

Najpierw trochę opiszę:

 

* Wakacje 2010r. przed pójściem do liceum- zaczęłam już coś kombinować ze swoim wyglądem. Trochę schudłam, później przytyłam. Ogólnie nie zwracałam uwagi na to co jem i ile jem, ale zaświtało mi w głowie coś jak "DIETA". Waga ok 64kg/175cm

 

*Wrzesień 2010r. Zobaczyłąm, że sobie z niczym nie radzę, wszystko mi się popieprzyło. Nie mam nad niczym kontroli. Dieta start : 62.5kg

 

* Do grudnia 2010r. moje życie to jedna wielka kaloria. Kalorie, ćwiczenia, obsesje, schematy. Brak siły. Trans. Waga 48kg

 

*Styczeń 2011r. powiedziałam rodzicom, że mam 'problem z jedzeniem', brak apetytu itp. Zarzekłam się, że to nie anoreksja. Stres itp. Jeździłam po lekarzach, badania. Waga 47.7kg.

 

*Do czerwca utrzymywałam wagę ok 47.7kg, bo rodzice mnie pilnowali, abym nie chudła.

 

* 03 czerwca 2011r przyznałam, że mam anoreksję i żeby mnie ratowali, bo chyba się przez to zabije.

 

* Zamieszanie, szukanie lekarzy, szpitali etc. Schudłam do 46.6kg.

 

*Noc w szpitalu, wypis na rządanie. Waga 46kg!

 

Cały ten czas nie miałam konta na vitalii, ale byłam tu, śledziłam, czytałam pamiętniki.

 

* Lipiec założyłam konto, poszłam do psychologa, psychiatry i zaczęłam walczyć. Pod koniec wakacji waga 50kg.

 

*wrzesień 48kg.

 

*do grudnia 49.9kg

 

*styczeń 2012 nagłe olśnienie, rezygnacja z lekarzy

 

*luty/marzec 2012 54kg

 

* marzec załamanie i waga 50.2kg

 

*dzisiejsza waga 52kg i walczę dalej!

 

Kto śledzi mój pamiętnik zna lepiej moją historię.

 

A teraz moje zdjęcia:

*Staare przed chorobą:

*W najgorszych momentach:

 

Porównania:

ok 56kg                                         48kg

 

 

47.7kg                                                                         52kg(obecne)                              

Dodaj komentarz

Dziękuję :* Foki jedzonka :)

10 maja 2012 , Komentarze (15)

Hej :*

Przede wszystkim bardzo dziękuję Wam za każde słowo, wsparcie, komentarz.
Dodają mi jeszcze więcej motywacji i energii.  
Dziękuję bardzo

Długi weekend powoli dobiega końca.
Jeszcze tylko jutro i standardowy weekend
i szkoła ...

Wstawię dla was kilka fotek i zmykam.

tortellini z wędzonym tofu, zapiekane z brokułami , pieczarkami i pomidorami + trochę sera

   kanapki z różnościami i marchewka z jabłkiem starte




Lodziki z owocami


kanapki + ryba w puszce w sosie pomidorowym

 


jajko, szpinak, ogórek , marchewka, pomidor, rzodkiewka


owsianka zapiekana z jabłkiem i wiejskim + rodzynki i cynamon i płatki migdałowe







Poczytam Was wieczorkiem :*

Dodaj komentarz

Pozytywny wpis. Fotki: moja i żarełka

8 maja 2012 , Komentarze (16)

Hej kochane :*

Dziś w zdecydowanie lepszym humorze.
Cisza po burzy w domu nadal trwa
(ostatni pisząc o burzy miałam na myśli awanturę, nie stan pogody ),
ale pełna ochota do życia jest,
uzbrojenie do odpychania natarć ze strony anorektycznych myśli jest
i pozytywne myślenie jest.

Nadal nie przytyłam.
Ostatnio co raz więcej sobie pozwalam na odstępstwa od swoich porcji.
Częściej sięgam po coś po prostu.
Nie liczę kcal.
Jednak podświadomie wiem, że od tego nie przytyję.
Boję się jeszcze tak zupełnie wyluzować.
I świadomie tyć.

Ale wiem, że jestem bliżej niż dalej.
Nie pytam, czy kiedykolwiek z tego wyjdę,
lecz pytam KIEDY wyjdę.
Wiem, że to zrobię zupełnie.
I zmierzam w dobrym kierunku.

Wiem, ze się nie cofnę.
Nie dlatego, że ważę za dużo jak na schorowaną osobę.
Wiem, że moje BMI nie zagraża życiu.
Ale nie byłoby problemem dla mnie schudnąć 10, czy 15 kg.
Ja po prostu wiem, ze tego nie zrobię.
Wiem, że NIE ZOSTAŁAM STWORZONA PO TO, BY UMIERAĆ NA ANOREKSJĘ

Mam coś, co pozwala mi w to uwierzyć : WOLA ŻYCIA

Uwielbiam zieleń trawy,
czarne paski na talii pszczoły,
małą sąsiadkę, która widząc mnie uśmiecha się do mnie jakbym była postacią z jej ulubionej bajki. Nie wiem dlaczego tak się do mnie uśmiecha...


Słabe motywacje? Może i tak, ale skuteczne!


Nie poddawajcie się nigdy, tylko wierzcie, że wam się uda :*

Na koniec trochę zdjęć:













Trzymajcie się ciepło :*
Dodaj komentarz

Burza w domu. Fotomenu - dużo jedzenia.

6 maja 2012 , Komentarze (14)

Hej :*

To pogoda się nam popsuła

A wczoraj w domu rozszalała się prawdziwa burza z piorunami...
Nie chcę rozpisywać co się stało, ale obudziłam się rano z tak napuchniętymi powiekami od płaczu, że oczu nie mogłam otworzyć.
Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie mój tata...

Takie sytuacje mają oczywiście bezpośredni wpływ na moją chorobę...

-  Nawet jeśli nie chcę przestawać jeść, to po prostu ze zdenerwowania żołądek mi się        skręca, podchodzi pod gardło, czuję głód, ale nie mogę nic przełknąć...   
   Jedynie wypicie ciepłej, zielonej herbaty mnie uspokaja i jestem w stanie coś zjeść.


-   moja samoocena i samoakceptacja spada do 0, albo nawet poniżej.

Uspokaja mnie także obecność mojego psa.
Pozwala się głaskać tylko 'spokojną dłonią', nie lubi gwałtownych, drżących ruchów.
Do tego psi wzrok, który rozumie wszystko.
I psi nos, jęzor, zawsze taki ciepły, kiedy wewnętrznie jest mi tak zimno...



Następny tydzień mam jeszcze wolny dzięki maturom, więc jeszcze odpoczywam :P

Na koniec kilka fotek jedzonka dla was :*





Lody z owocami


Owoce, jogurt nat. z esencją waniliową, łyżką muesli, granatem, startą gorzką czeko., mały batonik z Rossmanna (zasmakowały mi :P)


Owoce, wiejeski z muesli i czeko. + jajeczko wielkanocne :P


Makaron pełnoziarnisty, brokuły, starta w paski marchewka i cukinia i cebulka, duszone w wywarze z gotowania brokuła(dla witaminek), na koniec dodane masełko, szczypiorek, kotleciki sojowe


Duża grahamka: z avocado, posypana cebulką i szczypiorkiem + odrobina majonezu i cukinia (kocham takie kanapki! Polecam), w miseczce jest rybka z puszki w pomidorach.


Starte jabłka, twarożek wymieszany z jogurtem nat., cynamonem, posypane rodzynkami, laskowymi, kandyzowaną papają itd.

Owsianki:










Wkrótce się odezwę, mam nadzieję w lepszym nastroju :*
Dodaj komentarz

Zdjęcia grubbbej...

3 maja 2012 , Komentarze (21)

Hej :*

Dodaję aktualne zdjęcia:
 




Co do tytułu, to wiem, nie jestem gruba.

Nie jestem gruba.
Nie jestem.
                       Czasem tylko tak mi lustro podpowiada.
                       Czasem, a raczej za każdym prawie razem...

Wiem, że z wagą niespełna 52kg/175cm nie mogę wyglądać grubo.
Rozsądek podpowiada, że to niemożliwe.
Staję przed lustrem i pamiętam jak ważyłam 46kg.
Nie pamiętam co wtedy się działo.
Moje życie nie istniało.
Nie istniałam JA, tylko CIAŁKO.
                                               Teraz życie jest pełniejsze.
                                               Ciało też.
                                               !Ale nie jestem gruba!

Staję przed lustrem i stoję tak długo, dopóki nie wmówię sobie skutecznie, że jestem szczupła.
Dopóki nie uśmiechnę się do siebie i powiem "Pam, jesteś całkiem całkiem".
Dopóki choć na chwilkę siebie nie zaakceptuję...


Chore anorektyczne myśli mam bardzo często,
ale nie ważne jak często się pojawiają,
ale jak często uda mi się sprawić, że znikają.

Pozdrowienia i uściski dla wszystkich, które walczą ze swoją najlepszą przyjaciółką i największym wrogiem i krytykiem - ze sobą :*

Dodaj komentarz