Niekochanaa

kobieta, 100 lat, Katowice

172 cm, 72.00 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Żyje.

13 listopada 2011 , Komentarze (3)

Moje kochane, żyje i mam się dobrze. Koniec szpitali, uważam ze co najgorsze jest już za mną.
Planuję znów zrzucić kilka kg ale dieta 100kcal i brzuszki - nic mniej, wystarczająco wycierpiałam przez swoje głodówki w szpitalu.
Dziękuje Wam bardzo że nie zapomniałyście, czekałyście na mój odzew, tylko ze ja wtedy byłam jeszcze za słaba. Obecna waga wynosi 72kg.
Próbuje sobie tłumaczyć że nie jest źle.
Mam stałego chłopaka, którego bardzo kocham i wiem że mnie akceptuje.
 Liczę że szczęście będzie teraz przy mnie.
Całuje was bardzo mocno !!!
Dodaj komentarz

Nie chce mi się żyć i tyle :(

19 lutego 2011 , Komentarze (5)

Szpital za szpitalem.
Zgorszone spojrzenia lekarzy.
Słowa ze sama mam to co chciałam.
Płaczę bo już nie moge, nie umiem tego znosić.
Diagnoza ? "Odkładanie sie wody oraz płynów w tkance podskórnej"
Puchne, wydaje sie sobie bardzo gruba.
Tyje po 3/4kg na dobe, to nie spada tylko od rana znowu wszystko się odkłada.
Epikryza na wypisie : stan po drastycznym odchudzaniu. Po takim zdaniu wszyscy mnie od razu skreślają. Moją mame też wykańcza moja "choroba" , raz mnie pociesza innym razem wyrzuca z siebie to ze nie musiałam robić tego tak drastycznie. Że doskonale sobie zdawałam  sprawę że mogą być jakieś powikłania... ma racje ale wtedy nie umiałam przestać !
Jestem sama. Chłopak zostawił (tzn on twierdził ze nigdy nie byliśmy razem....) , przyjaciółka olewa, zajmuje sie swoim chłopakiem, swoim super zaje2biście kolorowym życiem.
Modle się do Boga, innymi dniami krzycze w myślach dlaczego mnie tak karze, buntuje się.
Chciałabym zamknąć oczy i otworzyć, zeby było po wszystkim !
Założyć moje ukochane spodnie które jeszcze wczoraj był w miare dobre a dziś ich już nie założe....

Life is brutal....
Dodaj komentarz

Tak Żałuje ! ;(

16 listopada 2010 , Komentarze (5)

Drogie Vitalijki tak żałuje tego co zrobiłam.
Wcześniej byłam szczęśliwa mimo to że grubsza - dziś jestem wrakiem człowieka.
Tak dużo osób gratulowało mi szybkiego spadku wagi, teraz wiem ze za szybkiego.
Zaczęła sie liczyć dla mnie tylko waga, tylko kalorie, nic innego, Straciłam swoje dotychczasowe spokojne życie , zawaliłam szkołę pobytami w szpitalach.
Moje narządy odmawiają posłuszeństwa, pisząc to mam spuchnięty brzuch (ponad 10cm więcej niż normalnie) nerki przestają pracować są spuchnięte, nogi również włącznie z udami i łydkami. Jem dużo, i wszystko. Nie ograniczam sie bo teraz nie interesują mnie kilogramy , teraz liczy się moje życie. Modle się by wszystko było dobrze, bym nie umarła. Jutro prawdopodobnie znów jadę do szpitala i tak w kółko.
Błagam Was , odchudzajcie się z głową , rozważnie i umiejcie zachować umiar. Mi niestety tego zabrakło, mimo iż wielu ludzi mówiło mi bym przystopowała, że to źle się skończy.
Teraz ja płacze, moja mama płacze a siostra milczy i zajmuje się swoim synkiem chociaż wiem że ona tez to przeżywa w środku.
Czasu nie cofnę , a chciałabym .....

Oby do zobaczenia kochani
Dodaj komentarz

Bez kompa

1 września 2010 , Komentarze (6)

Drogie Vitalijki mam zepsuty komputer i niestety nie mogę do Was zagladać ;/
Dodaj komentarz

- 38kg Zdjęcie porównawcze

25 sierpnia 2010 , Komentarze (19)

Witam Kochani !
Po wielu namysłach postanowiłam wkleić swoje zdjęcie porównawcze .



Dodaj komentarz

Wyśmianie które nie bolało.

14 sierpnia 2010 , Komentarze (6)

We wcześniejszych wpisach podkreślałam że nie akceptuje jeszcze do końca siebie.
Niby tak jest nadal ale pewne zdarzenie z dzisiaj podniosło mnie na duchu.
Nie było to pochwalenie ze schudłam, nikt mi nie powiedział ze wyglądam lepiej. O nie.
Moi dawni "znajomi" (musiałam to napisać w cudzysłowie) spotkali mnie w sklepie gdy ja robiłam takie mini zakupy typu chleb, pomidor itd.
Z początku przyglądali mi się jakby poznawali ale nie mogli. Później jednak zdecydowali sie zaryzykować i trafili w sedno. Bo to byłam ja tylko trochę inna niż mnie zapamiętali.
Nie byłam mega szczęśliwa ich obecnością ale przecież nie wylece ze sklepu , poza tym miejsce publiczne węc mam prawo przebywać gdzie mi się podoba . Pierwsze gadki zaczęły się już po chwili : zaczęli drwić z tego że schudłam. Z tego ze jestem szczuplejsza. Stwierdzili że jestem głupia bo po co mi to ze i tak zacytuje : gówno mnie w życiu z takim wyglądem spotka. Było jeszcze pare wywodów podobno biore wszystkie dostępne środki na odchudzanie dostepne na rynku (co sama nawet o tym nie wiedziałam a oni już sie tego domyślili po minucie)  i takie inne głupoty. Ja mimo tego wszystkiego nie przejęłam sie tym zbytnio. Dlaczego ? Dlatego bo stwierdziłam że skoro wyśmiewaja u mnie zmiane na lepsze , wyśmiewaja to co wcześniej mi doradzali zebym schudła (w bardziej wyrafinowany sposób tzn przestań wpier**** co popadnie) było dla mnie wystarczajacym dowodem nie na moją głupote czy wyglad co na ich inteligencje. Nie kłóciłam sie z nimi bo po co. Zrobiłam swoje, zapytałam tylko czy już skonczyli bo mam nadzieje ze nie bo chce jeszcze usłyszeć tyle rewelacji i na prawdę ciekawi mnie to co mówią. Widać ze stracili wątek. Wzięłam swój koszyk z zakupami, uśmiechnęłam sie do nich i poszłam po prostu. Guzik mnie to obchodzi czy jeszcze cos mówili czy śmiali się. Ta sytuacja w ogóle mnie nie dotknęła, jakby nie dotyczyła mnie.
Tak teraz o tym pisząc i myślac jednocześnie stwierdzam ze wstydze sie być osobą młodą. No może nie do końca ale ilu teraz ludzi w wieku licealnym czy moze nawet gimnazjalnym jest pełne znieczulicy. Oczywiście nie wszyscy jednak te mądrzejsze, dojrzalsze osóbki godne poznania są przysłaniane przez te bezczelne. Ciekawa jestem gdzie końzy sie głupota a zaczyna chamstwo. Czasem tak trudno odróżnić jedno od drugiego. Że czasem juz sie nie wie czy im współczuć czy zarzucić brak wychowania - tego nie wiem. Jestem zadowolona z tego co mnie dziś spotkało bo wreszcie doszło do mnie to ze to nie moja wina tego jak mnie postrzegają. Założe się ze gdybym ważyła i 50kg wyszukaliby we mnie coś innego i innego. Dlatego wali mnie (że juz tak napisze) ich krytyka. Zmieniłam sie a ze oni tego nie widzą albo nie chcą zobaczyc to ich problem.

Dziękuje wszystkim na vitalii za czytanie tego co tu nabazgrze. Za komentarze, zapraszanie do znajomych. Cudowne jest to ze wiele młodszych ode mnie osób pisze z szacunkiem, kulturalnie. Jakbym chciała żeby było tak na codzień i nie tylko w wirtualu.

A strasi użytkownicy również doradzaja, nie szufladkują.

Nie przejmujcie się krytyką. Nie warto. To że ktoś będzie wam uprzykrzał życie nie znaczy że jesteście źli i okropni. Po prostu upatrzono was. Noście głowę do góry i miejcie zaufana grupkę osób albo nawet jednego prawidziwego przyjaciela. Bo w życiu to jest najważniejsze, mieć sie do kogo zwrócic a wtedy przebolejemy nawet najgorsze słowa innych.
Dodaj komentarz

Czy grubsza dziewczyna może mieć chłopaka.

13 sierpnia 2010 , Komentarze (5)

Ostatnio przeglądając fora znalazłam na vitalii temat.
Dotyczył on grubszych dziewczyn które zadawały to właśnie pytanie : CZY MAJĄ SZANSE MIEĆ CHŁOPAKA .


Dla mnie odpowiedź jest prosta jak drut - dlaczego nie ?

A teraz tak z innej beczki : w telewizjii, internecie , gazetach tych młodzieżowych jak i dla starszych osób są setki reportarzy odnoszących się do anoreksji czy innych zaburzeń odżywiania. Każdy pokazuje historie dziewczyn które na nią chorują, pokazują skutki czy przebieg tych chorób. W każdym takim reportarzu znajdziecie wzmiankę o tym że nie należy sie głodzić w ogóle nie musi się chudnąc by być akceptowana przez społeczeństwo i ogólnie być szczęśliwą. Ja osobiście uważam że osoba grubsza nie jest nigdy gorsza od tej szczupłej. To tak jakby zabić połowę ludzi dlatego bo ma czarne włosy (no moze nie zabić ale nie tolerować ich) i dla mnie każdy ma prawo czuć się no i oczywiście być radosnym, pełnym optymizmu.
Wystarczy wpisać w wyszkuiwarke hasło "anoreksja" czy "bulimia"  i nasze oczy ujrzą setki linków , każda strona oferuje pomoc, pokazuje jak rozpoznac czy jesteśmy już chorzy albo w jakim stopniu jestesmy w niebezpieczeństwie. W telewizji też obejrzymy poważnego psychologa mówiacego z przekonaniem że to choroba XXI wieku, dowiemy sie ile procent ludzi ma z tym problem. Ale czy chociaż jeden program pokazuje DLACZEGO tylu ludzi ma zaburzenia odżywiania ? Nie, nie będą obwiniać samych siebie. Właczcie byle jaki teledysk . Nie zobaczy sie fajnej atrakcyjnej dziewczyny o kobiecych kształtach. Za to zobaczymy pania w stringach której chude nóżki aż się leciutko uginaja pod wpływem "ciężaru" tułowia. W gazetach moda pokazywana jest na szczupłej modelce. No okej, zdarzaja sie wyjatki ale w typowych gazetach dla nastolatek nie znajdzie sie grubszej modelki. Wszystkie są "idealne" maja szczuplutkie nogi , wąskie ramiona , nienaganny biały uśmiech. Osoby które są podatne na względy innych (w tym przykładzie np ja) stwierdzaja ze gdy nie będą wyglądały tak jak one nie będą nigdy szczęśliwe. Zaczynaja diete. Nie powiem w moim przypadku dobrze ze sie za to  zabrałam  ale pewne skutki moich myśli mam do dziś.
Zaczyna się liczenie kalorii ograniczenia , ćwiczenia. Później popada sie w delikatną obsesje.
Dlaczego czasy zmieniły sie tak bardzo ?
Facet nie przyznaje sie ze lubi puszyste. Dlaczego ?
Bo jest na tyle głupi ze woli poddać się trendom. Taki który zakocha sie w grubszej ale będzie sie jej wstydził nie jest wart nic. Ja jeszcze nie przeżyłam takiego rozczarowania i mam nadzieje ze wy takze. Jednak jesli tak to nie warto po nim płakać. Niech zostanie sam bo jego nowe dziewczyny też nie będą wiecznie piękne. Często co dobre szybko sie kończy. Pokazujcie się dziewczyny na ulicach ! Umalujcie ładnie oczy, załóżcie fajna bluzeczkę, pasek który zrobi wam wciecie w talii mimo ze wcale go nie macie i najważniejsze uśmiechnijcie się - każdy ma gdzieś swoja drugą połówkę która należy szukać bo siedząc w domu nie spotka was nic dobrego. Uwierzcie ze dziewczyny które sa chude również maja problemy sercowe , często też są rzucane bo taka ładna dziewczyneczka to łakomy kąsek dla podrywacza. A Was jak już ktoś pokocha to na zabój i będziecie o tym wiedzieć na 100% !!!!

Podpisuje sie pod tym wszystkim ja Justyna która w swojej głowie zawsze będzie ważyć 107 kg i zawsze będzie czuła sie grubo :)

Bo byc grubym nie jest źle. Tak nam tylko wmówiono. To tak jak rodzice tłumaczyli  w dzieciństwie ze nie wolno otwierać drzwi nieznajomym - teraz nie otwieramy sie na nowości , boimy sie tego co inne i nieznane.

Trzymajcie sie cieplutko ;**

Dodaj komentarz

Moje przemyślenia

13 sierpnia 2010 , Komentarze (4)

Kochani, proszę nie traktować tego wpisu dosłownie , nie mam zamiaru nikogo urazić ani tym bardziej podlegać jakimś stereotypom. Jak świat wielki tak wiele ludzi i ich zachowań , więc to tylko traktujcie jak wypociny głupiej Justynki ;)

Tak dużo mówi się o tolerancji. Powinniśmy tolerować homoseksualistów, obcokrajowców, chorych na poszczególne choroby, biednych i bogatych - zgadzam się w stu procentach z powyższymi przykładami. Jest jeszcze wzmianka o szanowaniu ludzi otyłych czy chociaż grubszych. Dlaczego wzmianka ? A dlatego bo bądźmy szczerzy gdy grubsza osoba jest obrażana , poniżana ma jedynie w obowiązku "nie odpowiadać na zaczepki" czy "przyjąć je z humorem" . Oczywiście, każdy powinien mieć do siebie dystans a nie robić nabzdyczonej miny po  drobnej uwadze ale czasem słowa są tak bolesne że nie można ich po prostu przemilczeć.  Piszę ten wpis ponieważ przypominałam sobie wiele historii jeszcze z przed odchudzania. Komentarze typu czy masz w domu lustro albo mając buty na obcasach słyszałam za sobą głos dwóch STARSZYCH kobiet ze aż dziwne że te szpilki się nie złamią. Nikt nie obraża np ludzi na wózku, każdy mija ich normalnym krokiem, nie mierzy wzrokiem pełnym obrzydzenia. Zaraz powiecie : bo jeździ na wózku nie z jego winy a grubym się jest przez jedzenie ! Tak, to prawda ze jednym z głównych powodów otyłości jest jedzenie ale czy pomyśleliście nad jednym, że osoba która rzeczywiście dużo je nie je by sobie utuczyć jeszcze więcej tłuszczyku, że bawi ją kupowanie większego rozmiaru spodni. Je bo nie ma na tyle silnej woli by się opanować. I to jest dla mnie smutne, nie śmieszne. Ktoś kto nie miał nigdy problemów z waga nie zrozumie łez grubego. Wiele razy na vitalii widziałam komentarze od dziewczyny ważącej 50kg do dziewczyny która wazyła 100. Była to kłótnia jednak ta druga nie ubliżała pierwszej. Zarzucała jej jedynie brak kulutry. Za to ta pierwsza nazwała ją świną, która je wszystko co sie nawinie. Nie obchodziło ja to ze tamta miała uczucia i nie utyła przez fast foody tylko przez kuracje hormonalną . Ale po co sie zastanawiać, lepiej dażyć się nienawiścią. W mojej szkole prawie wszyscy byli nastawieni przeciwko mnie. Nawet jedna z moich "przyjaciółek" (tak wtedy o niej myślałam) wstydziła sie mnie. Nie zaproponowała jako jedynej pójście na koncert bo miał być tam chłopaki a oni kazali jej wziaść fajne dziewczyny. No to nie poszłam.... Było jeszcze tyle przykrych sytuacji nie tylko w szkole. Wybrałam sie na zakupy do centrum handlowego. Ponieważ moja prawdziwa przyjaciółka jest szczuplutka to wchodziłyśmy i do takich sklepów gdzie jak pytasz o rozmiar 40 to robią dziwne oczy i odpowiadaja tonem księżniczki : tutaj niestety są same wąziutkie ubranka. Wchodząc do sklepu od razu 3 wychudzone na maksa ekspedientki tak zmierzyły mnie wzrokiem ze na dzień dobry chciałam już wyjsć. Ale nie zrobiłam tego. Jednak gdy przegladałam bluzki patrząc tylko na ich fasony słyszałam rozmowę która była niby szeptem co ja szukam w tym sklepie i że chyba ślepa jestem.... Ciagle mam w głowie takie komentarze. Przez nie nie akcpetuje siebie mimo tylu straconych kilogramów. Mimo że na ulicy ludzie nie zwracają na mnie uwagi ja ciągle czuje się tak jak wtedy. Proszę, zastanówcie się nim będziecie chcieli wygłosić jakąś życzliwą opinie do kogoś na ulicy, uczelni, szkole czy pracy. Jeden komentarz nie ma w sobie tyle mocy jednak gdy usłyszy sie jeszcze taki z 10 razy to już zaboli i to bardzo. Możecie skwitować ze przez takie zwracanie uwagi ktoś weźmie sie za siebie. Okej weźmie ale czy będzie czuł sie wtedy szczęśliwy ? Czy może jego psychika będzie tak bardzo zepsuta ze całkowicie straci poczucie własnej wartości ? Sama też zapewne nie jestem święta, pewnie też nieraz popatrze widząc kogoś grubszego. Ale nie powiem mu nic. Niech nawet ktoś ważący 150kg je przy mnie w McDonalds - jego sprawa. Moze akurat zrobił sobie przewę w diecie i postanowił zjeść to na co ma ochote. Albo nie odchudza się ale ma prawo żyć ! Życ i nie bać sie wyjsć z domu .
Społeczeństwo wybaczy mordercy - bo miał trudne dzieciństwo. Wybaczy pedofilowi - ludzie odzyskaja do niego zaufanie bo przejdzie w więzieniu "resocjalizacje" i będzie dobrym człowiekiem. Wybaczy gejowi bo takim go natura stworzyla, ze kocha drugiego mężczyzne. Ale grubemu nie wybaczy, jego natura już takiego nie stworzyła.
Czy ten świat nie byłby piękny gdyby każdy mógł czuc się swobodnie ?

Teraz pewnie posypią sie komenatrze jaka ja to głupia jestem. Moze i jestem. Głupia , dziwna bo lubie wszystkich ludzi nawet gdyby mieli rogi na czole.

Dziekuje za przeczytanie.


Dodaj komentarz

Dość półmetek !

13 sierpnia 2010 , Komentarze (4)

Trzeba zapiąć pasa ! Ćwiczyć więcej i ograniczyć kalorie bo w takim tempie swoich 70kg nie zobaczę szybko a bardzo chciałabym pierwszego września to osiągnąć !
Zważę sie dopiero w poniedziałek chyba bo na razie nie chce się zniechęcać .
Trzymajcie kciuki!
Dodaj komentarz

Czy kiedyś zacznę się sobie podobać ?

11 sierpnia 2010 , Komentarze (4)

Nie rozumiem siebie. Pisze wprost - schudłam dużo . Mam jeszcze swoje ciuchy z przed odchudzania , widzę tyle zmian, lepsza kondycja, kupowanie mniejszych rozmiarów ubrań. Znajomi chwalą, chłopak mówi ze nie mam z czego się odchudzać a ja ciagle jestem dla siebie za gruba.... Jak sobie przypomnę moje gadanie gdy ważyłam 107kg : "Jeśli zejde do 86kg to chyba dam sobie spokój i będę mega szczęśliwa" Teraz waże 74 a ja chce dalej. Wiecej i więcej. Patrze w lustro i odechciewa mi się wszystkiego. Mam za dużą dupe, za grube nogi o rękach juz nawet nie wspomne. Nieraz nie mam ochoty wychodzić z domu bo moim zdaniem wyglądam tragicznie... Boje sie ze będę ważyła te 70kg i nadal będę się odchudzać , jakoś mam takie przeczucie ze tak będzie... Aż w koncu ocknę sie przy nie wiem jakiej wadze... Chyba serio mam coś z głową .... Powinnam się cieszyc , podziwiać różnice tyle że ja jej nie widze.... Ech chciałoby sie walnąć tym wszystkim w kat i chcoiaż jeden dzień nie myśleć o swojej grubości diecie i kaloriach. Tak wiem powinnam się leczyć ....
Ech Vitalijki co wy sobie o mnie pomyślicie ....

Dodaj komentarz