Do dupy to wszystko!Znowu mnie tata wkurzył swoim gadaniem.
On mnie do szału kiedyś doprowadzi! Gadał z moją siostra przez telefon a ja mu mówi, że jakby mnie szukał to idę biegać. A on z tekstem do mojej siostry" "No odchudza się, ale jak ona chce schudnąć jak dzisiaj zjadła już dwa naleśniki na obiad..."(to były owsiane) no i coś tam jeszcze wymienił. A moja siostra mu mówi, że ja się już nie odchudzam a on wielkie zdziwienie...Oczywiście wszyscy wiedzą tylko nie on( bo tak własnie się mną interesuje)
Odpyskowałam mu mówiąc: "Do dopiero zauważyłeś??"
Mama mnie zawsze wspiera i mówi, że dobrze wyglądam i fajnie jest, nie muszę się martwić.
Teraz jest w szpitalu. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok, bo się martwię.
Siostra tez ma mnie w dupie, ona mnie tylko "strasznie kocha" jak coś ode mnie potrzebuje. ale jak ja chciałabym do niej przyjechać, pogadać to nie, bo zawsze jest chłopakiem zajęta albo "musi się uczyć".
Ojca tylko ona interesuje, kochana zdolna córeczka, jak by mógł to by 10 razy dziennie do niej dzwonił albo jechał 30 km żeby jej podać chusteczkę do nosa.
Nie powiem, bo siostra zawsze miałyśmy dobry kontakt ale teraz jakoś dziwnie jest.
Ehhh mam ochotę mojemu ojcu pokazać co potrafię, bo wiem, że jak się zaprę to nie będę nic jadła i popadnę w jakąś cholerną chorobę...Może wtedy by naprawdę otworzył oczy.
Chociaż pewnie by stwierdził, że dobrze wyglądam jako wychudzona anorektyczka!!
On nic o mnie nie wie...Nie wie, które przedmioty lubię, z czego mam dobre oceny, co ja w ogóle w życiu robię
A ostatnio usłyszałam zaje*isty komplement z jego ust: "Może coś z ciebie będzie"
Normalnie poczułam się dowartościowana jak k*rwa mać!!
Ja tylko się nadaje żeby gotować sprzątać i nic więcej. Dzisiaj cały dzień coś w kuchni szykowałam, musiałam jak zwykle obiad zrobić, co 5 min myc naczynia bo jaśnie panowie tata i brat co chwile muszą coś jeść i pić i nawet nie łaska do zlewu włożyć, gdzieś to mają.
A mama to w ogóle o przeciwieństwo. Z nią zawsze pogadam, pośmieje się, ona wie że jak dostanę 4 z ekonomii to jest to jest nieszczęście:-) Nie wiem co bym bez niej zrobiła. To się wyżaliłam...
Ale jakoś mi tak lepiej:-)