Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

kocham zdjęcia, muzykę, glany i wszystkie przygody "mikołajka" ;)

Archiwum

nakrettka

kobieta, 17 lat, Gdańsk

160 cm, 50.00 kg więcej o mnie



Wpisy

just stay strong?

15 sierpnia 2011 , Komentarze (2)



chyba troszkę się obawiam samej siebie

Odejdź, przestań mnie gnębić
pragnę resztę życia normalnie spędzić
więc mnie opuść!
Choć ja wciąż się kurczowo ciebie trzymam
Ty bądź silna
i dla mojego dobra mnie zostaw
Chociaż - ani dla mnie ani dla ciebie
nie będzie to drobnostka
lecz już nie potrzebujemy siebie nawzajem!
Zrozum to.
Odejdź
lub zaakceptuj rozstanie.
Dodaj komentarz

troszkę o anoreksji

13 sierpnia 2011 , Komentarze (2)


Wszyscy mają przyjaciół, towarzyszy życia
Mają kogoś, z kim dzielą smutki i radości
No, nie wszyscy. Może większość.

Wiele anorektyczek pisze, iż właśnie anoreksja jest ich towarzyszką.
Ich przyjaciółką. Że tylko ją mają.
Coś w tym jest, ponieważ anoreksja...hmm, osobiście jestem przeciwna personifikacji anoreksji. Jednak jest to CHOROBA , a nie KTOŚ.
Wydaje mi się, że pozwolenie sobie na myślenie o anoreksji jako o osobie
również pogłębia stadium choroby...
"Anoreksja przeze mnie przemawia."
"Anoreksja moja psiapsióła."
"Anoreksja będzie ze mnie zadowolona..."
"Muszę zrobić brzuszki, bo ana mi każe"
"Nie mogę zjeść...anoreksja mi nie pozwala, anoreksja mnie blokuje..."
To wszystko sprawia, iż stawiamy anoreksję jako nasze ... guru?
Często (!) podświadomie.
Jednak pozwalamy sobie na goszczenie w jej życiu jako osoby,
nadajemy jej życie, w myślach myślimy o niej 'ona - anoreksja'
I to sprawia, że często to jest naszą wymówką
..."bo ANOREKSJA mnie powstrzymała, przed zjedzeniem ciastka!"

a tymczasem, anoreksja to jest CHOROBA.
jest to choroba o podłożu psychicznym, co jest dodatkową trudnością.
ale. ALE. do cholery. (przepraszam)
nie DAJMY się "JEJ" (haha, znowu ta personifikacja)
zmanipulować!
To nie jest żadna ona,żadna psiapsióła
I na pewno nie wymówka!
Pozwalając sobie myśleć o niej jako o KIMŚ sprawiamy, że ciężej jest nam ją WYPĘDZIĆ z życia. Tak  myślę. Bo chyba o wiele prościej wyleczyć się z choroby, jak z przeziębienia, czy z choroby, jak z depresji, niż usunąć kogoś ze swojego życia,
zabić, uśmiercić? wypędzić, wygnać?
myślałyście/myśleliście w ten sposób?
bo ja właśnie dziś poczułam, jak znowu anoreksja przeze mnie przemawia...
jak siedzi w mojej głowie, jak mnie opętała.
i przyszło mi do głowy - to moje myśli, moje słowa, moje czyny
to ja decyduję i JA MAM WOLNY WYBÓR
ja decyduję czy sięgnę bo jabłko czy drożdżówkę
po marchewkę czy kanapkę
czy wyzdrowieje, czy pozwolę sobie swojej głowie tkwić chorobie
czasem myślę, że anoreksja to jest STAN
w którym sobie tkwimy. często dlatego, że sobie pozwalamy, by w nim tkwić.

Anoreksja nauczyła mnie liczyć kalorie?
Anoreksja kazała mi ćwiczyć?
Anoreksja zabraniała mi jeść?

Otóż - i tak i nie.
Anoreksjo! (personifikacja) nie pochlebiaj sobie.
To ja sama przecież się tego nauczyłam.
Każdy człowiek ma WOLNĄ WOLĘ i dokonuje WYBORÓW.
tak czy nie, do cholery?

nie można sobie pozwolić TKWIĆ w stanie anoreksji.
przeobrazić tego stanu w coś normalnego, w przyzwyczajenie.
ANOREKSJA to choroba.
Z której DA SIĘ wyleczyć. Prawda?...

Dziś dużo u mnie się działo, wielkie pole bitwy, dużo ważnych, osobistych dla mnie rzeczy miało miejsce
może opowiem o nich później, jak znajdę siłę.

Odważyłam się zadać mamie nurtujące mnie pytanie, ale okazało się, że nie wie czy miałyśmy w rodzinie jakieś przypadki anoreksji.

Ulepiłam też z mamą pierogi z borówkami. Trzeba korzystać ze skarbów lata :)
Chciałam zrobić zdjęcia, ale miałam ręce w mące i szkoda mi było brudzić Kanoś'a.

Właściwie to miała być notka o tym, jak straciłam wielu ważnych dla mnie ludzi w swoim życiu. Wielu przyjaciół. Jak boleśnie to odczułam.
I jak potem wpadłam w anoreksję.
Ale tak to właśnie u mnie wychodzi, że się zapętlam, zamieszam
i w końcu jest zupełnie o czym innym.


Dodaj komentarz

dlaczego ludzie chcą być chudzi?

12 sierpnia 2011 , Komentarze (4)


Dlaczego ludzie chcą być chudzi?
Dlaczego ludzie nie raz sami zapraszają anoreksję do swojego życia?
Dlaczego wszyscy na siłę dążą by się zmienić
zamiast spróbować pokochać siebie?
Co jest z nami nie tak?
Dlaczego wszyscy wszyscy wszyscy chcą być chudzi?!
Dodaj komentarz

odejdź, daj mi żyć, proszę

10 sierpnia 2011 , Komentarze (1)


proszę
wypuść mnie z twoich zabijających mnie objęć
odejdź, odejdź, odejdź
daj mi żyć proszę!
daj mojej głowie spokój. daj mi spokój.
pozwól mi się wyzwolić
pozwól mi myśleć
cieszyć się
żyć

Dodaj komentarz

a może jednak umrę w tym więzieniu?

9 sierpnia 2011 , Komentarze (4)


dlaczego jedzenie jest takie trudne?

dlaczego się staram, a moje ciało to ignoruje?
dlaczego się wcale nie staram?
czemu jest ciężko przytyć?
a może to moje wyobrażenia, może za mało się staram?
może gdybym się bardziej starała, przytyłabym?
widocznie jestem słaba, słaba, słaba
widocznie wcale nie chcę wyzdrowieć
ale dlaczego waga pokazuje mniej, choć jem dużo?
w co pogrywasz, ciało?
w co pogrywasz, moja psychiko?
co mi mówisz, głosie?
dlaczego bawisz się mną, anoreksjo?
czyim pionkiem do cholery jestem?
chcę się przytulić do kogoś. z całej siły.
chcę się schować pod kocem i przepłakać całą noc.
dlaczego jedzenie jest takie trudne?
dlaczego to wszystko musi tak wyglądać?

nikomu nikomu nikomu tego nie życzę.
nie wiem co piszę, co myślę, co mówię.
tak jest.
gubię się w swojej głowie.
nie wiem co tak na prawdę myślę!!!!
jak można tego nie wiedzieć?!
widać można!
błagam, zróbcie coś ze mną ;<

krzyczę, krzyczę, krzyczę
hej,
usłysz mnie!

dlaczego to co czuję jest złe?
Dodaj komentarz

nie umrę w więzieniu swoich obsesji

7 sierpnia 2011 , Komentarze (2)


nie, nie dam się. będę ponad to.
czy będę?
nie wiem, ale za wszelką cenę spróbuję.
"Unhappy girl
Fly fast away
Don't miss your chance
To swim in mystery
You are dying in a prison
Of your own device..."
(The doors - Unhappy girl)
Tak dokładnie jak mówią słowa piosenki
Umieram w więzieniu, które wzniosłam.
Otóż - nie umrę w więzieniu, które wzniosłam.
Coraz więcej spraw do mnie dociera.
Choć wiem, że mam anoreksję,
to to wszystko jest jakby obok. Prawda?
Ale nie może być.
Mam cholernie dużo powodów do motywacji.
1.Chcę zacząć rok szkolny jak człowiek.
Nie mówię o tym, że mam zamiar zaczynać go z wagą w normie,
bo to niemożliwe. Nie przytyję tak szybko.
Ale mogę go zacząć z siłą witalną.
W drugiej połowie roku szkolnego, a szczególnie pod koniec byłam osłabiona,
apatyczna, nie mogłam się skupić na niczym.
Snułam się korytarzami jak trup.
TERAZ TAK NIE BĘDZIE.
Skupię się na nauce, i niczego nie zawalę.
Na pewno nie przez brak siły spowodowany nie jedzeniem.
Mam dwie szkoły (jeszcze muzyczna) więc muszę mieć dużo siły.
Na prawdę, jakkolwiek to zabrzmi
ale ten moment był idealnym na zdanie sobie sprawy z choroby
i na walkę z nią. Wakacje właśnie.
Połowa wakacji już minęła.
Wakacje zostały mi ofiarowane jako czas na walkę. Musiałam odwołać zaplanowane wyjazdy, nawet te opłacone. Rodzice nie mogli nigdzie mnie puścić, ze względu na zdrowie. I dostałam szansę, że nie pójdę do szpitala na wakacje, tylko wykorzystam czas w domu. I innej szansy nie dostałabym - w każdej chwili mogą mnie zresztą wpakować do szpitala.
Ale to jest coraz dalej, widzę to czuję to wierzę w to.
Przede mną jeszcze sierpień i nie poddam się!

Dziś okropny, senny dzień.Zupełnie nie wiadomo, co robić.Deszcz,niskie ciśnienie,wszechogarniająca senność.Kawa,borówki,maliny,gorzka czekolada,film,książka.
Chyba jednak pomimo mżawki pójdę się przejść, muszę wywietrzyć głowę.

Życzę wam wszystkim powodzenia :)
(middle - trzymam kciuki za ciebie!!!)

PS. Mam straszną schizę na jabłka. Na prawdę. Dzień bez jabłka=dzień stracony.
Nawet bez dwóch, trzech jabłek. Czy to może mi zaszkodzić? W sensie, na żołądek albo coś?




Dodaj komentarz

trzeba żyć!

6 sierpnia 2011 , Komentarze (2)


Nie będę pisała jadłospisów. Przynajmniej przez jakiś czas.
Po co mam uświadamiać siebie i wypisywać co jadłam?
W jakim celu mam uświadamiać o tym inne osoby? Komuś to coś da? Wątpię.
A uświadamianie samej siebie i cofanie się wstecz myślami do tego, co przez cały dzień zjadłam, nie jest w moim przypadku najlepszym rozwiązaniem.

Dziewczyny, za mną coraz więcej sukcesów, przynajmniej ostatnio.
O porażkach nie myślę.
Nie daję dojścia głosowi. Nie daję prawa głupim myślom.
Nie mogę tego zrobić, nie mogę tego zrobić, nie mogę tego zrobić.

Patrzę na ludzi i obserwuję ich.
Jak wyglądają, co jedzą, jak się przy tym zachowują.
Od nich uczę się normalności.
Wczoraj zjadłam mnóstwo. 2 gofry, 2 lody, 2 kawałki ciasta, jagodziankę, owoce i jeszcze inne rzeczy...
Ale kogo to obchodzi? Kogo obchodzą kalorie?
-"Mnie. Przecież mnie obchodzą kalorie." "Mnie?" -
Otóż, mnie na pewno nie. Byłam u przyjaciółki, było miło. Była szczęśliwa i myślę, że zdziwiona, widząc mnie wsuwającą 2 gofry pod rząd, zapiekanki, lody, ciastka i tego typu rzeczy. Ale zrobiłam to dla niej.
Nie chciałam odstawać; ona jadła, więc ja też.
Przytyć muszę tak czy inaczej. A sondą się tuczyć nie dam.

Miałam siłę, żeby nie jeść. Żeby odmawiać sobie wszystkiego.
Doprowadziłam się do tego stanu. Wyniszczyłam się.
A teraz używając tej samej siły, muszę obrócić to w drugą stronę.
Nauczyć się wszystkiego od nowa.

Wiecie co? Chcę żyć.
Chce mieć rodzinę, dzieci. Chce mieć przyszłość.
Chce być szczęśliwa!

+ przybyło mi 0,5 kg :) Teraz tylko nie mogę tego zgubić.


Dodaj komentarz

4 sierpnia

4 sierpnia 2011 , Komentarze (4)

Mam ochotę na loda z polewą.
"Loda z polewą? to nie dla ciebie!" "za dużo kalorii!" "i po co ci to? lepiej wypij czarną kawę"
i wiecie co?
kupuje loda. i śmieje się anoreksji w twarz ^^

nie piszę swojego jadłospisu w celu chwalenia się, że mało czy dużo. po prostu chcę mieć dokąd spojrzeć, żeby ocenić jak tak na prawdę jest. albo otrzymać ocenę jak jest, bo mi jest niestety niezmiernie trudno racjonalnie określić ilość spożywanego pożywienia. mi się zawsze wydaje dużo.
choć po cichu liczę też, że może któraś z dziewczyn udzielających się w temacie "dieta na przytycie", szczególnie olik lub ilcia, które spożywają mikroskopijne ilości pożywienia i skrzętnie wszystko ważą, zaczerpną z mojego jadłospisu inspiracje.
choć raczej moja nadzieja próżna.

śniadanie - i tu coś wow - odkryłam kefir z konfiturą firmy piątnica. niebo w gębie, polecam każdemu na spróbowanie! jadłam dziś z konfiturą truskawkowo-jabłkową, ale w lodówce inne smaki czekają na swoją kolej ; ) ma on 200g. + 2 kromki chlebka ze śliwką z masłem i wędliną.
2 śniadanie - wielka micha porzeczek (białych i czerwonych)
- garść wiśni
potem - lód włoski w polewie jagodowej (i miałam niestety dość spore wyrzuty. ale to nic, walczę.)
- 5 morel
obiad - rybka smażona, cały brokuł
podwieczorek od razu po obiedzie :p - micha wiśni, godzinę potem jabłko
kolacja - miseczka buraczków. (babcia zrobiła dziś i były pyszne, cieplutkie prosto z gara <3)

jutro jadę nad morze, do przyjaciółki.
może uda mi się przemóc i zjeść zapiekankę albo coś w tym stylu?
kto wie, kto wie.


Dodaj komentarz

3 sierpnia

3 sierpnia 2011 , Komentarze (1)

Każdego dnia napotykamy się na nowe trudności. Każdego dnia jednak możemy stanąć z nimi do walki.
Czuję, że mi się uda.
Kawałek po kawałeczku, odbuduje swoje życie. Kawałek po kawałeczku odbuduje swoje ciało.
Dziś jestem pełna wiary i pozytywnej energii.
Jutro może być inaczej - ale nie przejmuję się tym.
Dam sobie radę ze wszystkim!
Oczywiście, są nadal rzeczy, których się boję. Mam na myśli jedzenie.
Boję się czekolady, kaw innych niż zwykła czarna, sera, boję się przesady w jedzeniu.
Aczkolwiek cieszę się, że nie myślę obsesyjnie ile białka/węgli i tak dalej zjadam.
Nigdy tego nie zaczęłam robić, na szczęście.
Ale nie oszukujmy się - kalorię liczę nadal. Ale jem.
Jem dużo różnych rzeczy, urozmaicam swoje menu. Zjadam też rzeczy, na które mam ochotę.
Uczę się jeść na nowo. Tego ile, jak i kiedy.
Nie od razu Rzym zbudowano.
Ale jestem pewna, że w szpitalu nie doszłabym do tego, do czego dochodzę sama, w swoim tempie, swoimi kroczkami.
Wiele z was mówi, że marzy się wam jeść dużo i nie tyć.
Cóż. Moje marzenie jest wprost przeciwne.
Marzy mi się,żebym mogła jeść mało. I nie chudnąć.
Ale tak nie da się żyć. A ja uczę się żyć.
I musi mi się udać,
anoreksja nie może stać mi na drodze do szczęścia.
A z nią przez życie idąc osiągnę tyle, co nic.
Pani psycholog zabroniła moim rodzicom kupować mi roweru - bardzo mnie to zabolało.
Niby mała rzecz, prawda?
Ale to jedna z niewielu takich blokad w moim życiu, które mam przez nią postawione.
Zburzę je wszystkie.
I na pewno w przyszłe lato odbędę wiele wspaniałych wycieczek rowerowych.
Te wakacje mam , chciałoby się powiedzieć zmarnowane, ale nie. PRZEZNACZONE na odbudowę zdrowia i siebie.
I na pewno wykorzystałam dobrze tę szansę.
Dziękuję, że mam takich wspaniałych rodziców.
Że mam takie wspaniałe życie.
Jestem silna, wiem to. I uda mi się.

bilans:
śniadanie - cappucino, jogurt naturalny z otrębami i porzeczkami<3,
2 kanapki z serem, 2 kanapki z szynką (dwie kanapki były z piętek)
II śniadanie - wiśnie
Przekąska - kawa z lodami w McDonaldzie (pyszna była, polecam! ;) )
Obiad - ziemniaki, jajko sadzone, brokuł
Podwieczorek - micha porzeczek, kawa
Kolacja - 2 kanapki z szynką i ogórkiem kiszonym, piętka chleba, jogurt 'danone' biszkoptowy (1 raz jadłam, był ciekawy w smaku, ale dobry ;p)

aa i kupiłam dziś w Bershce spodnie na wyprzedaży za 24.90! jeansowe rybaczki. Choć wiem,że pewnie jak przytyję to będą mi za małe. Ale trudno :)

Dodaj komentarz

2 sierpnia 2011

2 sierpnia 2011 , Skomentuj

przepraszam was.
za wczoraj.
to był kryzys - dziś mam dużo lepszy dzień. również psychicznie.
nie chce mi się dzisiaj wstawiać jadłospisu, ale napiszę go od tak, z zasady.
może któraś z dziewczyn jedzących mniej i walcząca z anoreksją tak jak ja, stwierdzi, że też tak może jeść?
bo mało nie jem. nie mogę.nie mogę już chudnąć.
ciągle nie lubię tego faktu, że muszę przytyć.ale mus to mus.
no, mniejsza.
śniadanie - 3 śliwki, 2 kanapki orkiszowego chleba z masłem, wędliną i ogórkiem, herbata
2śniadanie - kawa, gofr z malinami i jagodami, lody jagodowe i malinowe (2 gałki)
obiad - kotlet mielony smażony, ogórek kiszony, ziemniaki, pełno buraczków
podwieczorek - kawa
kolacja - serek wiejski z rzodkiewką,papryką,szczypiorkiem i pieprzem + 3 kanapki orkiszowego
po kolacji - 2 jabłka, 4 śliwki, może jeszcze coś zjem.

jutro chyba upichcę muffiny z porzeczkami :)
Dodaj komentarz