Dawno nie pisalam, ale duzo rzeczy mialam na glowie po powrocie z podrozy poslubnej. Dopiero teraz kontroluje wszystkie zalegle sprawy i skupiam sie na dziecku. Nie chce mi sie wierzyc, ze to juz 33 tydzien leci...Najwyzsza pora wziac sie za urzadzanie pokoiku. Meble juz wyniesione, w weekend czeka nas malowanie. Kupilismy tez lozeczko..niestey nie mozemy sie zdecydowac na wozek. Nadal tez nie mozemy zdecydowac sie na imie. Dla chlopca maz chce Howard, zdrobniale Howie. Na poczatku nie podobalo mi sie, ale przez te wzystkie miesiace przyzwyczailam sie do imienia i mozliwe, ze tak zostanie...Gorzej z imieniem dla dziewczynki. Niestety nie mam ulubionego imienia i na ogol jak cos mi przyjdzie do glowy to jemu sie nie podoba. Z polskich imion wybralabym Zofie...Ale w Anglii trudno jej bedzie z imieniem na Z, bo wszyscy beda pisac Sophie lub Sofie..Niestety opcja z S mi sie nie podoba za bardzo...Nie moge spac przez ten brak imienia dla malej...moze przeczucie nas jednak nie myli i bedzie chlopiec..
Zaczelismy szkole dla przyszlych rodzicow. Mielismy juz chyba ze 3 spotkania. Przerabialismy dokladnie wszystkie fazy porodu, pozycje, masaze, srodki na bol itd...Przerabialismy tez kapanie i karmienie piersia. Duzo daja te spotkania...wydawalo mi sie, ze wszystko wiem...a jednak sie mylilam :) Fajnie tez poznac ludzi w podobnym wieku, tez oczekujacych pierwszego dziecka. W przyszlym tygodniu mamy sie spotkac poza szkola, osobno mamusie i tatusiowie...
Wklejam dwie fotki z dnia slubu...Szkoda, ze to tylko trwalo jeden dzien (ale za to dlugi), bo bylo bardzo fajnie...