Słonko świeci i jest super! Zaraz wychodzę z pracy i lecę na rowerek! Mała wycieczka po lesie na pewno dobrze mi zrobi. A potem może jakieś małe jedzeniowe zakupki? Oczywiście wszystko niskokaloryczne. Po M czuję się bardzo dobrze i mam nadzieję, że za kilka dni będzie już widać pierwsze "wagowe" efekty. Trochę się boję weekendu - wypad do znajomych (duuuuużo dobrego jedzenia) i lody z koleżanką (jogurtowe czyli niezbyt tuczące). Życzę wam wszystkim miłego, słonecznego weekendu!
Dodaj komentarz
Dziś powtórka z rozrywki. Przez cały dzień dokładnie ta sama ilość jedzenia co wczoraj - bułka pełnozirnista z serem żółtym, podwójna surówka, jogurt 0% i jakiś drobny obiadek. Do tego jedna herbatka i dużo wody (oczywiście M, chrom i L-karnityna). Czy to dużo, czy w sam raz? Sama nie wiem. Pewnie okaże się za jakiś czas przy rytualnym ważeniu.
Mogłabym się zakochać na wiosnę. To podobno pomaga, człowiek jest szczęśliwy i nie chce mu się jeść. No i zażywa więcej ruchu ;-) Ale niestety żadnych kandydatów na horyzoncie... A szkoda... Gdzie te chłopy???
Dodaj komentarz
Dziś pierwsza Meridia. Czuje się dobrze i co najważniejsze nie chce mi się jeść! I o to chodzi! Jeśli ten stan się utrzyma to wszystko wskazuje na to, że osiągnę zamierzone cele. Musze tylko ciut bardziej przełamać się w kwestii ruchu. Dziś idę na siłownię i na saunę. W sumie chodzę co tydzień, ale to tylko raz w tygodniu więc przysłowiowa kropla w morzu. Pogoda już ładna, więc trzeba odkurzyć rowerek. Jakie to dziwne - siedzę codziennie i oglądam Na Wspólnej przez 30min. Zazwyczaj odbywa się to w pozycji leżącej. Przecież mogłabym połączyć przyjemne z pożytecznym i w trakcie wlepiania wzroku w TV po prostu sie ciut porozciągać. Codziennie przez 30 min - dałoby to super efekt! A ja jakiś taki uparty osioł jestem że mi się nie chce :-( a potem marudzę, że gruba, że niezgrabna i że się nie ruszam.I co mam na "siebie" poradzić???
Dodaj komentarz
Święta, święta i po świętach a skutki obżarstwa na pewno się wkrótce ujawnią :-) Ale czyż nie o to chodzi w święta? Człowiek siada rano do stołu tylko po to żeby jeść, i wstaje od niego wieczorem kiedy trzeba iść spać. Ja niestety też dałam się poddać temu zwyczajowi... W sumie całe szczęście że Wielkanoc trwa tylko trzy dni, bo dłuższego maratonu chyba mój żołądek by nie wytrzymał...
Anyway, od jutra całkowita zmiana! Już nawet zaznaczyłam w pracy, że będę brałą tylko jedną kanapkę z restauracji a potem podwójną porcję surówki. Będę się zapychać warzywkami, jesli nawet od tego nie schudnę, to na pewno zwiększona ilość witaminek w organiźmie będzie mile widziana :-) Daję sobie czas do początku sierpnia. Do tego czasu muszę być zadowolona ze swojej sylwetki. Tak będzie!
Dodaj komentarz
Wiadomo jak wyglądają święta - ciasta, ciasteczka i ciacha :-) Nikt się nie oprze, a już w szczególności tym z czekoladą! Nie mam wyrzutów sumienia, bo szczerze wierzę, że od wtorku uda mi się nad sobą zapanować. Chyba doszłam już do takiego momentu, że moja silna wola jest na prawdę silna, a motywacja będzie sterować moim zachowaniem. W końcu jesli nie wezmę się teraz za siebie to kiedy? Jak mi stuknie 40tka i dwójka dzieci? Teraz są najpiękniejsze chwile mojego życia, i nie powinny być one niczym ograniczone, a wszczególności na pewno moimi nadprogramowymi kg! Życie będzie na prawdę piękne gdy waga zatrzyma się na 59kg... W sumie niczego mi nie brakuje (no może oprócz faceta...), mam gdzie mieszkać, mam co jeść, mam pracę i samochód, wszystko powinno być cacy. A jednak nie jest... I nikt kto nigdy nie zmagał się z tym co my wszytskie tego nie pojmie. Ale przykra prawda jest taka, że te kilka kg potrafi bardzo skutecznie uprzykrzyć nam życie... Do roboty dziewczyny! Wierzę, że nam się uda!
Dodaj komentarz
Byłam wczoraj na zabiegu Bailine. Był za darmo więc dałam się skusić. Na początku pani pomierzyła moje nadprogramowe kg i cm, a potem zmierzyła ilość tkanki tłuszczowej - wyszło 28% a powinno być jakieś 21%. Następnie pooblepiała mi plecy, brzuch, pośladki i uda jakimiś "mackami" i przykryła kocykiem. Puściła przez te macki prąd, był o dość dużym nasileniu więc na początku zabieg nie był przyjemny, ale potem się przyzwyczaiłam i było nawet śmiesznie. Prąd powodował bardzo silne skurcze mięsni, tak ja bym przez cały czas mocno napinała wszytskie mięśnie (tak do granic wytrzymałości) w różnych sekwencjach. Po wszystkim pani zaproponowała mi serie zabiegów które przez trzy miesiące spowodują, że z wagi 69kg przejdę na 61kg. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie koszt - prawie 2tys zł! Ludzie, kto jest tak zdesperowany żeby na "prądzik" wywalić aż tyle kasy? A kto mnie zapewni, że to wszytsko na 100% zadziała? Tak więc postanowiłam jednak trzymać się sprawdzonych metod - mż (mniej żreć), ćwiczyć, kremiki na wyszczuplenie, chrom, l-karnityna i meridia (zaczynam od wtorku).
Jak wiadomo okres świąteczny nie służy jakimkolwiek dietom, więc w święta tylko poćwiczę a dietka (+ meridia) od wotrku. Będzie dobrze. Musi być...
Dodaj komentarz
Zrobię to! Koniec z tłumaczeniami, że "kochanego ciałka nigdy nie za wiele" i że "facet powinien mnie kochać taką jaka jestem". Trzeba się wziąść w garść i zrobić coś ze sobą. Nie tylko z tuszą, ale też z duszą :-) Co prawda nie jest jeszcze ze mną tak źle żebym się w drzwiach nie mieściła, ale patrząc wokół widzę same szczuplejsze dziewczyny. Oczywiście nie poprawia mi to samopoczucia. Teraz jest mój czas! Mam fajną, całkiem dobrze płatną pracę, kończę studia i przkraczam magiczny wiek 25 lat. To chyba idealny moment żeby zadbać o siebie, i to tak na prawdę zadbać. Mój cel to zrzucenie 8kg. Z wagi 67kg chcę przejść na 59kg. Poza tym ujędrnić ciało i wreszcie pozbyć się znienawidzonego celulitu! Można też zastanowić się na pierwszymy zmarszczkami pojawiającymi się nieśmiało na mojej twarzy. W tej kwestii dobry krem powinien załatwić sprawę. Siłownia raz w tygodniu, potem sauna. Las mam blisko więc rowerek jak najbardziej wchodzi w gre. Poza tym rolki no i ćwiczenia w domu. Mam dwie płyty z Shape'a - brzuch i pośladki. Nad tymi częściami ciała musze najbardziej popracować. Oczywiście odstawiam słodycze, niezdrowe jedzenie i napoje gazowane. Koniec z obżarstwem po 18 (oj będzie ciężko...). No i wreszcie moja tajna broń - Meridia. Kiedys już ja brałam, w ciągu dwóch miesięcy pozbyłam się 8kg! Ale niestety ma ona jeden minus, po kuracji trzeba mieć bardzo silna wolę żeby nie wrócić do poprzedniej wagi. Zapomniałam też o masie kosmetyków ujędrniająco - wyszczuplajuących. No i jeszcze idę dziś na bezpłatny zabieg Bailine. Poprzyklejają mi jakieś druciki z prądem do ciała i postymuluja mięśnie. Zobaczę co to takiego, w końcu nic mnie to nie kosztuje ;-)
Innymi słowy życzcie mi powodzenia! Będę na bierząco informować jak mi idzie. Trzymam za siebie i za was kciuki!
Dodaj komentarz