.Dawno już nic nie pisałam ale dopiero dzisiaj weszłam na wagę i zauważyłam,że moja waga w końcu spadła dół, tylko minimalnie a zawsze to coś, nie zapisuję jeszcze wyniku na tabeli żeby nie zapeszyć ale jeśli utrzyma się ona do niedzieli to go zapiszę.
Nie pisałam również bo przechodziłam małe załamanie, nie z powodu wyglądu tylko tego,że nie mogę dostać się nigdzie na staż, wszystkim pracodawcom przeszkadzają moje dzieci, czuję się po prostu dyskryminowana. Kobieta bez dzieci jest dobrym pracownikiem a ta co ma dzieci już nie jest. Jak to jest?
Czasami miałam ochotę skłamać w cv ale przecież tak nie można. Mam cały segregator różnych kursów kosmetycznych a i tak jest to mało ważne dla pracodawcy.
Nie wiem jak wy ale ja czuję się gorsza od innych.
A z faktu,że jestem matką powinnam się cieszyć a nie załamywać.
Mam nadzieję,że wam się lepiej udaje w życiu niż mi.
Powodzenia w odchudzaniu laski!!
Dodaj komentarz
Od dzisiaj dzięki zaprawdeprzekletemiejsce zaczynam nowe ćwiczenia... mam nadzieję,że pomogą mi na mój wiszący i brzydki bebech, bo chcę się go jak najszybciej pozbyć. Zostało mi niecałe 10 kg, podzieliłam sobie to na 5 etapów:1)to - 2 kg czyli 58 na koncie, mam nadzieję,że osiągnę ten etap najpóźniej do końca miesiąca2)- następne 2 kg czyli 563)to 54 kg4)52 kg5) to upragnione 50 kg-
mam nadzieję osiągnąć swój cel do 19 czerwca... to nasza 2 rocznica ślubu.....
mam nadzieję,że moje kochanie by się ucieszyło...
mimo,że mówi mi cały czas,że podobam mu się taka jaka jestem teraz i nie muszę się odchudzać. To,że mam dwoje dzieci nie znaczy,że muszę wyglądać jak mamuśka z
jakiegoś serialu... obwisłe cycki, duża dupa a zamiast brzucha balon.... chcę być taka jak przed zajściem w 1 ciążę. To,że mam się komu wyżalić dodaje mi siły do walki.... dzięki.
Dodaj komentarz
Dawno nie pisałam, ale nie miałam czasu a po drugie chyba powoli tracę motywację do tego.
Od kliku tygodni nic nie schudłam albo waga stoi w miejscu albo jest minimalnie większa.
Nie chcę się załamywać ale powoli do tego dążę. Mam nadzieję, że to minie.
Za 17 dni idę na wesele, chciałam ważyć 58kg, miałam nadzieję,że mi się uda a teraz nie jestem już tego pewna.
Zobaczymy co przyniesie jutro....
Dodaj komentarz
No i po weekendzie.... Złamałam niestety jedno z postanowień, nie z swojej winy na szczęście, tylko przez brak internetu... więc czuję się usprawiedliwiona...
Ćwiczę codziennie tak jak postanowiłam. tylko w poniedziałek mi się nie udało, bo przy okresie to trudno normę utrzymać.
Oprócz tego to chyba nic się zmieniło... waga nadal stoi w miejscu a od kilku dni nawet wzrosła o pół kilograma.... Dzieci na szczęście mam już całkowicie zdrowe, z czego bardzo się ciesze. W weekend czeka mnie ciężki egzamin z psychologii ale mam nadzieję,że sobie poradzę. Tak szczerze to naprawdę nie cierpię tego przedmiotu, mam wrażenie,że robi nam pranie z mózgów.
Jak znajdę trochę czasu to na pewno przeczytam wasze wpisy i po komentuję.
Trzymam za was kciuki
Dodaj komentarz
Nie miałam czasu pisać, dzieci miałam chore i to oboje na raz... prawdziwa tragedia.. na szczęście Madzia już całkowicie wyzdrowiała a Mikołajowi został tylko malutki kaszelek ale mam nadzieję,że niedługo mu przejdzie..
Codziennie robię min 100 brzuszków, niekiedy udaje mi się nawet 200:) z czego bardzo się cieszę, mimo,że nie widać tego po moim brzuchu. Zbliża się Wielkanoc więc moje postanowienia Wielkopostne są takie ( bo oczywiście wypada jakieś mieć):1. Nie jeść słodkości najważniejsze2. Codziennie odwiedzać vitalię ... 3. Ćwiczyć więcej i dłużej - 120 min rowerka dziennie to widać za mało, dla mojego tłuszczyku, a od 1 marca zapisać się na aerobic
trzy razy w tygodniuZostał mi ostatni semestr szkoły... z jednej strony się cieszę a z drugiej tak bardzo boję się egzaminu końcowego.Życie dalej biegnie swoim torem a mi od jakiegoś czasu brakuje mojej oazy, może ich niedługo odwiedzę, zobaczę jak sprawuje się nowa animatorka, Późno już się zrobiło, więc pora spać... miałam czekać na mojego małżonka ale chyba jestem za bardzo śpiąca, wraca dopiero o trzeciej nad ranem z pracy, tak to jest z tymi górnikami..
więc dobranoc dziewczyny i życzę wam wytrwałości 
Dodaj komentarz
od tygodnia waga stoi, miałam nadzieję,że ćwiczenia coś dadzą, ćwiczyłam przez weekend więcej niż zwykle ale nic... wczoraj moja córeczka skończyła dwa latka, stwierdziłam,że jestem szczęściarą mając taki skarb przy sobie. a tak poza tym to dzieci dają mi ostatnio w kość, coraz mniej sypiam... może ta pogoda tak na nie działa :)
w niedzielę babcia odprawiała 70 urodzinki, widziałam się z kuzynkami, lubię je i to bardzo ale czuję się przy nich gorsza one są po prostu idealne mądre, piękne szczupłe, nie jedna wpadłaby przy nich w kompleksy...
(mam nadzieję, że ja już ze swoich wyrosłam)najbardziej cieszy mnie fakt,że ja już mam moje skarby przy sobie a one nawet nie myślą o dzieciach mimo,że są ode mnie starsze... zobaczymy jak one będą wyglądać po porodzie... chciałabym to widzieć... może już nie będą takie idealne :) ale i tak są moimi ulubionymi kuzynkami nic tego nie zmieni :)powodzenia i wytrzymałości w waszych postanowieniach wam życzę:):):)
Dodaj komentarz
kolejny dzień diety, ostrych ćwiczeń a waga dalej nic... Mam nadzieję,że niedługo coś pójdzie do przodu ....
w kwietniu mam wesele kuzynki a ja dalej w lesie, nie może tak być.
Kuzynki po 40 kg a ja przy nich na zdjęciu jak klucha wyjdę :(
zobaczymy może do końca miesiąca coś uda się zrzucić i wam też tego życze :)
Dodaj komentarz
kurcze, nie pisałam cały weekend bo po prostu byliśmy na weekend u teściów a jak to staruszkowie nie mają internetu:)
tyle się wydarzyło przez ten czas a tak w skrócie to auto mi siadło, staruszek nie dał rady na te mrozy :)
a najgorsze to,że jutro muszę jechać do dentysty z dzieckiem..
dwa dni temu robiłam porządki w szafie i znalazłam stare spodnie, założyłam sobie je z ciekawości żeby sprawdzić ile mi jeszcze brakuje i o dziwo pasują idealnie a tak na zakończenie szczęśliwego weekendu to w końcu mam upragnioną 5 z przodu
( jestem z siebie dumna)
Dodaj komentarz
Codziennie odwiedzam te stronę, ale tak rzadko cokolwiek na niej piszę, czytam wasze pamiętniki i przyznaje niektóre naprawdę podziwiam, a tak poza tym to kolejny dzień diety a tu nic nie chce zlecieć ;) może zacznę więcej ćwiczyć to coś opadnie myślę,że 45 min na rowerku zamiast 30 powinno coś dać.. nie wiem czy mogę sobie na więcej pozwolić przy moich dzieciaczkach, tak szczerze to mój maluszek dopiero przed chwilką zasnął i dopiero mam chwilkę przerwy. A więc dziewczyny najważniejsze to chyba nie poddawajmy się a damy sobie radę. Przy wspólnej motywacji jakoś lepiej się odchudza. Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Od 1 stycznia zaczęłam codziennie jeździć na rowerku w domu , i jest z tym bardzo dobrze mimo,że nie schudłam to codzienne ćwiczenie przez pół godziny wieczorkiem poprawia bardzo moje samopoczucie.

Dodaj komentarz