.....Cześć Dziewczyny...codziennie o Was myślałam.....Dwa i pół miesiąca ciszy....nie za dobrze jest u mnie i to pod każdym względem...nie chciałam Wam smędzić po prostu.......Raniutko po 5 wyszłąm z moim psiurem , spacerowałam między drzewkami,wdychałam żeśki zapach i pomyślałam : Muszę dzisiaj napisać do dziewdzyn . Postanowiłam,że dokładnie tak właśnie zrobię jak tylko zostanę sama w domu : Monia wyszła ze swoim lubym,a mój M pojechał już z dziećmi (to był jego weekend)bo syn ma rocznice komuni więc na mszę(ja w tym nie biorę udziału z wielu różnych przyczyn,a poza tym nie chcę się angażować)....Co do tych weekendów..nie umiem sobie z tym poradzić,jak tylko w naszym domu pojawiają się jego i...jej dzieci,od razu mam wrzejącą zupę w żołądku,z nerwów zbiera mnie na wymioty ,chce mi się płakać...Wczoraj zapier...w kuchni od rana........mam tyle nazbieranych żali do M...że długo bym musiała pisąć.....To mój pierwszy weekend po meetingu maturalnym...chciałam gdzieś iść,chciałam aby gdzieś mnie zaprosił.........z tego wszystkiego spieprzyłam ciasto z rabarbarem....stwierdziłąm,że jak nie mam proszku do pieczenia to dam sody..............no....zjeść się da...stara a głupia....
Co do matury...przede mną jeszcze ostatni egzamin :ustny z angielskiego,ale dopiero 24 maja,mam czas na powtórkę...
Co do firmy,M przejął firmę,albo raczej została zamknięta jako spółka,a jest otwarta od nowa,a nazwa niewiele zmieniona....problem w tym ,że wszystko jakby diabeł ogonem nakrył......nie idzie......a ja czuję się po prostu wypalona........i to pod każdym względem....
Dziewczyny :strasznie jest mi ciężko już nie mam pomysłów na pozyskiwanie klientów,potrzebuję na gwałt wyposażać ludziom biura i mieszkania.....a tu taka zapaść na rynku.....Myślę,że jak wrócę na vitalię to jkoś się pozbieram....wszystkie Was,te które do mnie kołatały,a ja nic...strasznie przepraszam...............Będę starała się poprawić
Agnes ja Cię podziwiam,jesteś dzielna i wspaniała
Nauczyłam się 23 nowych słóek z anglika,czytam lekture,trochę podjadam,czekam w nerwach na mojego M.......(końcowe rozmowy ze wspólnikiem)
Dziękuję za słowa wsparcia:))))
Mój M też bez pracy,bo pracowaliśmy razem.....nie żalę się,nie...słucham w kółko tej piosenki Charlesa Aznavoura
.........Powiem tak : zły wspólnik....to katastrofa,to tak jak w rodzinie kiedy mieszka się pod jednym dachem,a dana osoba,chce być,żyć ale ma wszystko w doopie.....to zawsze jest czyimś/jakimś kosztem.....
Wczoraj zjadłam lody z bitą śmiet,kilka ciastecze jeżyków,kromke z serem żółtym,oczywiście to nie,że tylko to,frykasy poza normalnym,dietowym żarciem
Nie moge się zebrać do tego wszystkiego,płakać mi się chce,nie mam siły......Na dobitke czytam "inny świat" (lektura)bo kiedyś tak w technikum nie przeczytałam.....to takie straszne.....test z anlika poszedł mi(może o tym pisałam ) fatalnie,próbną maturę z matmy napisałam na równe 30%,czyli ledwo,ledwo.......jak nie zdam to nie zdam...Mam od kilku tygodni kłopoty z sercem z pełnym oddechem,boli i dławi......Nanusia dziękuję za pamięć,myślę o Tobie i Agnes bardzo często........buziaki
Wczoraj byłam ostatni raz w pracy......http://www.youtube.com/watch?v=xCP3QioXLHU
m gąski
żałuję ,że zapisałam się na fakultety bo przez to już całkiem czasu nie mam....no tak niby one jednak coś dają,ale co po i wtorek siedzę do 21 w szkole....................



