Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

nauczyciel w szkole specjalnej, hipoterapeuta, lubię podróżować i eksperymentować w kuchni

Archiwum

koniara82

kobieta, 30 lat, Dąbrowa Górnicza

156 cm, 71.20 kg więcej o mnie


Postanowienie wakacyjne: schudnąć 6 kg

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Historia wagi

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

powrót z wycieczki do Lwowa

1 sierpnia 2011 , Komentarze (2)

No i wróciłam z wycieczki do Lwowa. Było super, baaardzo mi się podobało także jedzenie. przyznam że jadłam obfite śniadania o 8.30 a następny posiłek niestety wieczorem w postaci obiadokolacji. W sumie myślałam że przytyję tym bardziej że kuchnia ukraińska jest przepyszna. Tak się jednak nie stało ale w sumie sie nie dziwię że nie przytyłam nawet po serniczku i filiżance czekolady ( tam jest kawiarnia gdzie produkują rożne czekolady- mniam) bo od 9.30 do 19.00 to siedziałam ok. 30 minut a resztę to dosłownie biegałam. Tempo zwiedzania szybkie a rejs po sklepach to dosłownie maraton ze sprintem- mówię wam dziewczyny jakie tam były śliczne buty!!!!! a do panów- Ukrainki są naprawdę śliczne !!! i do tego niebotycznie wysokie w tych super butach i szczupłe.Wszystko byłoby ok. gdy nie wszyscy uczestnicy wycieczki nie zatruli się prawdopodobnie śniadaniem serwowanym w hotelu. Droga powrotna do Polski byla dramatyczna dla wszystkich- 10 osób w tym ja już się rozchorowała w autokarze a reszta w nocy już w domu. Teraz leżę i odpoczywam a jakakolwiek aktywność  na razie sprawia że mam tzw. samoloty. Z dwojga złego ważne że zjadłam dzisiaj 1 suchą kajzerkę i wypiłam z 1 litr wody. Może wieczorem będzie lepiej. Co do Lwowa- to piękne jeszcze dzikie miejsce, które potrzebuje czasu na stanie się tak piękne jak np. Kraków
Dodaj komentarz

początek nowego

25 lipca 2011 , Komentarze (2)

Co ja mam napisać, w sumie nie wiem. Zaczęłam po prostu być bardziej aktywna a raczej wogóle aktywna. Kiedyś byłam bardzo wysportowana, mogłam zjeść dużo i niezdrowo a i tak spalałam, choć do chuderlaków nie należałam - konie, gimnastyka, basen to była codzienność nawet mam uprawnienia instruktora rekreacji ruchowej. Tak było a teraz hmmm a dokładnie do zeszłego wtorku było spacer raz w tygodniu z psem i dłuuuugo dłuuugo dłuuugo długo nic. Dlaczego? bo mi się nie chciało. Teraz zmieniłam miejsce zamieszkania, stan współistnienia czyli znowu singiel po 5 latach, skończyłam kolejne studia no i od września zmieniam pracę ( bede uczyć osoby niepełnosprawne jezdzic konno) czyli czas na zmianę swojego samopoczucia i inwestycję w swoje zdrowie.
Od zeszłego wtorku zaczęłam jeździć na rolkach a raczej próbować ruszać moimi dwoma drewnianymi kołkami. Co pamiętam z jazdy we wtorek, środę i piątek i sobotę? ała, ała, ała, i ałłłła i ała itd. itp. Za to w niedziele poczułam przyjemność z jazdy nadal bolały mnie stawy skokowe ale moje drewniane kłody w postaci nóg trochę zaczęły sie uginać i pokonałam to co wcześniej zajmowało mi 1 h teraz 40 minut. To mój sukces!!!!
Oczywiście nie robię tego sama, dlatego dzięki dziewczyny za to że mnie wyciągnęłyście!!!!
Nawet telefon o 6.30 rano mnie zmobilizowała i teraz będziemy mobilizować się razem Dytka?

Dodaj komentarz