znów zaczełam ćwiczyc, co prawda na vacuwell nie pojechalam bo sie nie moglam zmobilizowac ale z samego rana przebieglam sie, pozniej spacer z psem i planuje jeszcze brzuszki! wiec nie jest źle :D
dietowo tak sobie, bo musiałam dojeść ciasto co mama wcisneła po świetach!
kilka dni mi tak szybko zleciało ze nawet nie zaglądałam do pamietnika za to staralam sie pisac na forum.
przez to ze mialam sporo zajęć nie miałam czasu na jedzenie, myśle ze korzystnie odbiło sie dla mojego odchudzania ale zaczął mi sie @ więc waga troszke wyższa niż była. mam nadzieje że do soboty mi się skończy i będe mogła się zważyć jeszcze przed świetami żeby porównać wage przed świetami i po :)
ćwiczenia narazie też nie wznowione, ale mam plan i mam nadzieje ze wypali.
mianowicie znalezienie Vitalijki która chętnie rozpocznie ze mna chodzenie na jakąś forme aktywności fizycznej (fitnes, siłownia, vacuwell)
dzień zaczął sie dobrze bo sie moglam wyspac. na uczelni wszystko ok. ale po powrocie nie chce mi sie ani cwiczyc fitness ani isc na vacuwell. wiem ze musze dlatego szybko cos zrobie na obiad i ide! pozniej zajme sie pisaniem pracy licencjackiej! w koncu!
ś: 5kromek chleba typu wasa, serek almette i liscie salaty lodowej
2ś: jablko
o: makaron żytni z kawałkami kurczaka duszonymi ze szpinakiem
Dziś mniejszy zapał do ćwiczeniem ale nie mniejsze ambicje co do zrzucenia 10kg do konca marca! moja motywacja wzrozla wraz z informacje ze jesli mi sie to uda to lece do Londynu na zakupy :) o tak! ten cel mi teraz przyswieca i go osiagne! :)
mimo tej niecheci do ćwiczeń dziś, fitnes byl przez 15min, a po południu wybieram się na vacuwell!
ś: serek wiejski
2ś: jabłko
o:warzywa z na patelnie ale zrobione w piekarniku bez grama tluszczu i do tego powniez pieczona piers kurczaka