Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Jestem mamą dwójki ślicznych dzieci, Dominiki i Nikodema. Obecnie nie pracuję, chcę schudnąć 8 kilo.Mam 164cm. wzrostu,na starcie odchudzania ważę 66 kilogramów. Wierzę,że uda mi się schudnąć, chcę dobrze wyglądać i dobrze się czuć, dla samej siebie i dla kochanego mężulka...Wróciłam po przerwie i teraz będe twarda, zgubie wkońcu to sadło, NAPEWNO... Było minęło...jest jeszcze gorzej waga-68 kilo...straszne prawda? Ale to pewnie dlatego że opuściłam vitalię na tak długi czas... jak mogłam, muszę nadrobic zaległości w swoim pamiętniku i brać się znowu za odchudzanie.........

kasik50

kobieta, 32 lat, woj.dolnośląskie

164 cm, 65.20 kg więcej o mnie



Wpisy

Jestem

4 grudnia 2007 , Skomentuj

z powrotem. Przepraszam za tą krótką nieobecność, małe problemy rodzinne...ale starałam się trzymać chociaż troszkę planu dietki, na szczęście nie utyłam, a nawet troszkę spadło... TROSZKĘ. Biorę się dalej do roboty, niema co do sylwestra musi być 62.50(tak mniej więcej), więc muszę się starać jak cholera, no i pilnować oczywiście...Pozdrawiam was wszystkich. Bużki.
Dodaj komentarz

Wkurzona!!!

9 listopada 2007 , Komentarze (2)

W tym tygodniu waga ani drgnęła, dalej te wielkie 66.60, przyznam się że oczekiwałam chociaż pół kilo spadku na wadze, tym bardziej że przestrzegałam planu diety...Niewiem dlaczego tak się dzieje, może dlatego że przed rozpoczęiem diety z vitali ciągle byłam na jakiś innych dietach, głodówkach itp. Może organizm się broni, niewiem już co myśleć, ale z drugiej strony to powinnam chudnąć chociaż pół kilo tygodniowo jeśli trzymam się planu diety. Wiem tylko tyle że w takim tempie to ja do sylwestra nie zrzucę tego balastu, a moje wcześniejsze cele wzięły w łeb...zobaczymy jak będzie za tydzień.Pozdrawiam wszystkich. Dobrze że chociaż innym idzie jak powinno.
Dodaj komentarz

Gdzie się podziała silna wola?????

31 października 2007 , Komentarze (1)

Jutro kontrolne wazenie, ale juz dzisiaj wiem że efektów nie będzie...Przyznaję się bez bicia że w tym tygodniu to dietkowanie szło mi nienajlepiej, zgrzeszyłam tyle razy że już nie pamiętam a i zamiast obiadków z mojej diety zaserwowałam sobie w zamian obiadki u teściowej (trzy razy). Wiem kurcze że poległam w tym tygodniu, tylko niewiem dlaczego, przecież tak bardzo byłam nastawiona pozytywnie na to odchudzanie razem z vitalią, szło mi nawet dobrze jak na początek, a tu prosze taka porażka...gdzie ta moja silna wola, którą myślałam że jeszcze choć troszkę posiadam...NIEWIEM, ale potrzebuję porządnego kopa w niepowiem co, chyba mam chwile zwątpienia...POMOCY!!!
Dodaj komentarz

Są powody do radości...

26 października 2007 , Skomentuj

Waga leci w dół i jak to cieszy, normalnie stara baba, a radość mam jakbym nielada wyczym osiągnęła, ale co tam stracić ponad kilogram w tydzień to jest przecież jakies osiągnięcie, a powiem szczerze że kilka razy zboczyłam z planu dietki, ale to z powodu choroby jaka mnie zmogła na kilka dni. Teraz jest już dobrze, jeszcze troszkę boli mnie szyja i mam powiększone węzły chłonne ale i to pewnie minie...Tak więc jak już wspomniałam cieszę się jak dziecko i myślę że mój pierwszy cel jaki sobie wyznaczyłam...waga 65.50 na dzień piaty listopada stanie się realny, a może będzie nawet troszkę mniej...
Pozdrawiam wszystkich odchudzających się, trzymajcie się cieplutko w ten zimny, pażdziernikowy poranek. Powodzenia...
Dodaj komentarz

Czy powinnam???

20 października 2007 , Komentarze (5)

Zbliża się sobotni wieczór, cisza , spokój, dzieci się bawią a ja mam taką ochotę na czerwone wino...półwytrawne...zimne...delektować się nim, pomalutku smakować, sączyć...ale się rozmażyłam, ale tak na serio to jeśli wypiję jedną no może dwie lampki wina z przyjaciółką, to bedzie wielki cios dla mojej dietki smacznie dopasowanej??? Chyba czasem można sobie pozwolić na małe szaleństwo przy tej diecie, co myślicie dziewczyny? Pozdrawiam...
Dodaj komentarz

Witam...wekendowo>>>>

19 października 2007 , Skomentuj

wszystkich tego pieknego, chociaz zimnego poranka. Moje odchudzanie trwa, a jakże by inaczej...musi trwać, chociaż spadek tygodniowej wagi mniejszy niż w zeszłym tygodniu bo 500 gram lub pół kilo jak kto woli, ale ważne że ja idę do przodu pomalutku, a waga spada...muszę chyba dokładniej odmierzać porcje i żżżżżadnych odstępstw od planu diety ŻADNYCH, a będzie tak jak powinno.
Pozdrawiam was kochane vitalijki, trzymajcie się cieplutko w tem zimny, piątkowy poranek.
Dodaj komentarz

Leci w dół...hura!!!

12 października 2007 , Skomentuj

Cieszę się jak dziecko, waga spadła o całe 900 gram, nie myślałam że to będzie aż tyle po sobotnim torcie i szampanie a i kilka razy podjadłam dzieciaczkom kilka gumowych żelków...a tak poza tym to trzymałam się ściśle planu dietki, nawet kolacji dwa razy nie zjadłam, ale nie dlatego żeby szybciej schudnąć, poprostu obiady są tak syte w tej dietce, że nie byłam głodna... Cieszę się że zaczęłam dietę z vitalią, pod okiem specjalisty, może teraz wkońcu pozbęde się tego tłuszczyku raz na zawsze...
Pozdrawiam wszystkie vitalijki, trzymajcie się, idę poczytać wasze pamiętniki.
Dodaj komentarz

Witam...

9 października 2007 , Skomentuj

wszystkich zmagających się z kilogramami, u mnie piąty dień dietki, trzymam się planu diety, przestrzegam prawie całkiem wszystkich zleceń, a prawie dlatego, iż w sobotę zjadłam kawałeczek tortu i wypiłam lampkę szmpana z okazji urodzin mojej córci, wiem nie tak powinno być ale taka okazja mnie troszkę usprawiedliwia, nieprawdaż? W piątek ważenie, myślę że ubędzie mi chociaż pół kilograma, a jak zgubiłabym tą niezczęsną końcówkę(800gram) to byłabym całkiem szczęśliwa, zobaczymy...
Postanowiłam też, obrać całkiem nową strategię dla siebie i stawiać sobie cele w odchudzaniu, a mianowicie:

05.11. 2007 waga 65.50

Postaram się, aby ten cel stał się realny, dam radę...
Ps. Muszę jeszcze tylko zmusić się do ćwiczeń, ale jakoś ciężko mi to przychodzi. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Start!!!

5 października 2007 , Skomentuj

Dziś zaczęłam dietę smacznie dopasowaną, zjadłam pożywne śniadanko, potem będzie drugie, obiad i kolacja. Mam zamiar trzymać się ściśle planu diety bo zatydzień kontrolne ważenie i bardzo chciala bym schudnąć kilogram, mam nadzieję że się uda. Pozdrawiam, trzymajcie kciuki...
Dodaj komentarz

Pozytywizm? jak najbardziej...

1 października 2007 , Komentarze (3)

Drugi dzień odchudzania idzie całkiem dobrze, jedzonko było dziś skromniejsze niż zwykle i nawet nie jestem głodna. Myślę że przestawiam się pomału i psychicznie do mojej kolejnej walki...Jednak jest sporo racji w powiedzeniu że odchudzanie zaczyna aię w głowie. Opłaciłam już dietkę smacznie dopasowaną ,więc za dwa lub trzy dni zaczynam pod okiem specjalisty...To jest moje ostatnie podejście i mam wielką nadzieję, że tym razem się powiedzie, wierze w to bardzo, muszę i wiem że ty razem się uda. Pozdrowienia dla wszystkich odchudzających się. Damy rade, wkońcu poto tu jesteśmy!!!
Dodaj komentarz