trochę dłuzej dzisiaj pospałam, czyli do 7
wczoraj do pozna patrzyłam na mecz, druzyna za która kibicowałam niestety przegrała.
Miałam przedsmak tego co bedzie za dwa tygodnie a więc EURO, bo ja sie juz na nie ciesze, a potem w lipcu "limpalada" jak to kiedys mówił mój syn.
W pracy koleżanki kombinuja jak ten czas przezyc a ja się ciesze.
Czy ja jestem dziwna ?
A nawet jak tak to mam to gdzieś.
Wczorajsze popołudnie miałam byc w domu sama i byłam moze z dwie godziny i przyszedł mój syn który akurat na weekend zjechał z trasy i siedział ze mną i gadał i gadał i gadał, w koncu poszedł po 1 połowie , spac do babci ,ale tam właczył fb i na nim jeszcze komentowalismy razem mecz i sie wkurzalismy tak samo bo za tymi samymi kibicowaliśmy.
Udało mi się troche pomalować meble u werki, bedzie to wygladało całkiem ładnie, ale dopiero jak pomalowane beda sciany a na to jeszcze nie ma szans bo wpierw musimy ocieplic sciany steropianem a to troszke potrwa.
Dzisiaj , zaraz własciwie jak tylko wypije kawkę, biorę się za sprzatanie, a potem bede dalej malować.
Na dworze pięknie, słonce swieci jak wsciekłe , az zaraz człowiek ma lepszy nastrój..
Muszę naładowac akumulatory bo czekaja nas w firmie dwa audyty, ciekawa jestem co z tego wyniknie.
MIłej niedzieli