Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

co mogę dodać....odchudzam się nie pierwszy raz- nadzieje mam że ostatni

Archiwum

kamiko40

kobieta, 41 lat, Zielonka

165 cm, 88.00 kg więcej o mnie


Postanowienie noworoczne: do Sylwestra w kosowie

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

9 dzień

29 listopada 2011 , Komentarze (1)

Na wadze tylko -100 gr, to wciaz nie tyle ile przed weekendem i ile na suwaczku;-)
Maluje kuchnie i wciąż jestem chora.....może to wyciągnie trochę kalorii. Na razie jestem grzeczna i zjadłam cieniutkie śniadanko.

Wieczorkiem
podsumowałam zjedzone kalorie i coś koło 1000 niestety,
znaczy ja wiem że niby to idealnie- ale w tym tempie nawet 5 kg do sylwestra nie zrzucę:-)
Pomalowałam kuchnię...wprawdzie wyszlo jak wyszlo....ale mężuś wróci to poprawi;-)


Dodaj komentarz

Dzień ósmy- tydzień za mną

28 listopada 2011 , Komentarze (1)

Niestety na wadze więcej zamiast mniej, ale po wczorajszym wieczorze nic a nic mnie to nie dziwi.
Dziś grzecznie co 2-3 h, 100-200 kalorii, mam nadzieję jutro zobaczyć tyle ile na suwaczku.
Wtedy też się pomierzę, choć nie licze na spektakularne sukcesy.
Dodaj komentarz

Dzien siódmy

27 listopada 2011 , Skomentuj

Udało mi się uniknąć wczoraj niekontrolowanego obżarstwa, ale wina popłynęło morze:-)
Dziś na wadze -400  gr, więc w sumie to juz niemal -3 kg.
Czuję się chora i to nie z powodu wypitego winka, chyba bierze mnie jakaś paskuda. Poleżę w łóżeczku do wieczora.
Herbatka z miodem może kaloryczna ale jakże dziś podwójnie wskazana;-)

Wieczorem

masakra- obżarstwo kompulsywne i zostałam pokonana przez lodówkę:-(
Cały dzień złamana chorobą leżałam i spałam , a wieczorem spędziłam pół godziny w kuchni, zjadając wszystko co było do zjedzenia....ech
Dodaj komentarz

Dzień 6

27 listopada 2011 , Komentarze (1)

Jest jakby spokojniej, ale to może cisza przed burzą....wieczorem opijam dyplom z koleżanką z roku...a po alkoholu miewam napady kompulsywnego obżarstwa.
Na liczku tylko -100 gr, ale trudno wolę maly minus niż wzrost.

Dodaj komentarz

Dzień piąty (-2,4kg)

25 listopada 2011 , Skomentuj

Wczoraj w noc nie mogłam zasnąć - miałam koszmarny kryzys- mam nadzieję, że to ostatni w fazie samo DC. Chociaż czy ja mogę to nazwać czystym DC??? W sumie wczoraj znów zamiast jednej torebki zjadłam 2 plasterki polędwicy....?
Najważniejsze że waga spada i to bardzo ładnie spada. Musze zadzwonić do konsultantki Cambridge czy można by koktajle na batony wymienić....bo nijak tego paskudztwa wypić nie mogę.
Dziś jadę na zakupy...nie wiem czy nie popatrzę na jakiś substytuty DC, i czy nie podmienię tego na cos bardziej zjadliwego....no ale wtedy juz DC nazywać tego się nie da.
Czy to ważne jak będę to nazywać???? ważne żeby chudnąć;-)
Dodaj komentarz

Dzień czwarty

24 listopada 2011 , Skomentuj

Dziś paskudna pogoda, więc po wysłaniu dzieci do szkoły i obejrzeniu przegranego meczu siatkarzy poszłam znów spać.
Wstałam koło południa i wypiłam "poranną' kawkę. W takim układzie śniadaniową saszetkę zjadłam już w okolicy obiadu;-).
Chyba przejdę na same zupki bo wszelkie "słodkości są niezjadliwe"- wolę być głodna niż to jeść.
Ale jeszcze kilka sztuk zostało, więc żeby się nie zmarnowały....;-) muszę je zjeść.
Mam nadzieję że od jutra przestanę chodzić wiecznie głodna- kiedyś tak miałam- po 3 dniach kurczy się trochę żołądek i nie upomina już tak o posiłki.
Wieczorem
boszszszeeee, jaka ja jestem głodna, zaczynam  martwić się czy  wytrwam w  postanowieniu zaraz się kładę,może z  lenistwa nie podniosę zjeść,
Dodaj komentarz

Dzień trzeci

23 listopada 2011 , Skomentuj

Wczoraj wieczorem zgrzeszyłam!!!! musiałam kawałek kabanosa drobiowego pogryźć !!! Musiałam i już....nie da się ukryć z wiekiem moja silna wola staje sie coraz mniej silna
Na szczęście i na pocieszenie...waga mimo to spadła, DZIĘKI CI WAGO....bo mogłoby to się skończyć znacznie gorzej niż kęs kabanosa....a calkowitą rezygnacją.
Korzystając z nieobecności męża sprzątam szafy...już dwa worki stoją gotowe do wystawienia dla PCK. Patrząc na ciuchy tam wiszące zdecydowałam rozmiar 38 wywalić, nie ma co się oszukiwać- nigdy w nie już nie wejdę...zastanawiałam się też nad rozmiarem 40....ale 2-3 najładniejsze ciuszki zostawiłam....zostawiłam też rozmiar 48-50 ( asekuracyjnie schowane na dnie pawlacza).
Boszszsze jakie głupoty siedzą w głowie odchudzacza....też tak macie?
Idę sprzątać dalej nim mój chomik-mąż wróci;-) kochany jest, ale muszę go czasem 'pooszukiwać"- teraz planuje niechcący stłuc kilka kubków;-)

Wieczorem
No i dziś też nie udało sie bezgrzesznie. Zamiast jednej z saszetek zjadłam 2 pierogi!!! No ale jak miałam nie spróbować moich pierwszych w życiu własnoręcznie wykonanych pierożków???
No ale poniewaz było to "zamiast" a nie dodatkowo, a do tego pedałowałam (wprawdzie tylko 25min) na orbitreku....to może jednak jutro zasłuże na mały minusik....na wadze.
Dodaj komentarz

Dzień drugi

22 listopada 2011 , Komentarze (1)

Lekko nie jest, chodzę głodna a z doświadczenia wiem , że jutro będzie najtrudniejszy dzień.
Jedynym pocieszeniem jest -0,8 na wadze....i wiem, że nie zawsze tak będzie ale ubytek cieszy.
Do sylwestra muszę byc w "kosowie" (znaczy 7X) a to nie mały wynik.


Dodaj komentarz

Pierwszy dzień z DC

21 listopada 2011 , Komentarze (1)

Zakupiłam dietę Cambridge  - na poczatek na 10 dni.
Dziś dzień pierwszy- i wciąż żyje- ale głodna.
Zaraz idę spać więc i ole nie zlunatykuje to będzie to dzień zaliczony do udanych.
Dodaj komentarz