Wczoraj wieczorem zgrzeszyłam!!!! musiałam kawałek kabanosa drobiowego pogryźć !!! Musiałam i już....nie da się ukryć z wiekiem moja silna wola staje sie coraz mniej silna

Na szczęście i na pocieszenie...waga mimo to spadła, DZIĘKI CI WAGO....bo mogłoby to się skończyć znacznie gorzej niż kęs kabanosa....a calkowitą rezygnacją.
Korzystając z nieobecności męża sprzątam szafy...już dwa worki stoją gotowe do wystawienia dla PCK. Patrząc na ciuchy tam wiszące zdecydowałam rozmiar 38 wywalić, nie ma co się oszukiwać- nigdy w nie już nie wejdę...zastanawiałam się też nad rozmiarem 40....ale 2-3 najładniejsze ciuszki zostawiłam....zostawiłam też rozmiar 48-50 ( asekuracyjnie schowane na dnie pawlacza).
Boszszsze jakie głupoty siedzą w głowie odchudzacza....też tak macie?
Idę sprzątać dalej nim mój chomik-mąż wróci;-) kochany jest, ale muszę go czasem 'pooszukiwać"- teraz planuje niechcący stłuc kilka kubków;-)
WieczoremNo i dziś też nie udało sie bezgrzesznie. Zamiast jednej z saszetek zjadłam 2 pierogi!!! No ale jak miałam nie spróbować moich pierwszych w życiu własnoręcznie wykonanych pierożków???
No ale poniewaz było to "zamiast" a nie dodatkowo, a do tego pedałowałam (wprawdzie tylko 25min) na orbitreku....to może jednak jutro zasłuże na mały minusik....na wadze.