co jakiś czas poczytuję forum vitaliowe
co jakiś czas natrafiam na mądrzące się bardzo młode bądź bardzo głupie bądź bardzo w sobie zadufane panienki, a czasem wszystkie te cechy występują jednocześnie
co jakiś czas mam polewkę, na szczęście nie używam forum za często - rechoczę paskudnie czytając o tym, że po 10 dniach ćwiczeń (ćwiczeń, nawet nie porządnych treningów) delikwentce "się rozbudowały mięśnie"
... po 10 dniach rowerka leżąc ona ma wrażenie, że ma za duże mięśnie ud, jak kulturysta !!!

- śmieję się półgębkiem, gdy czytam porady dietetyczne, o wyższości jedzenia "zdrowego i wartościowego" nad "polską kuchnią tradycyjną"
... znaczy co? jak się nawpierdzielam tonę "zdrowego i wartościowego" to będzie lepiej niż gdybym zjadła normalną porcję... no nie wiem? .... 2 ziemnaki z solą i serdelek (albo domowy mielony) i pomidor???
ehhhhhhhhh, wredna jestem, ale tak mnie coś naszło od wczoraj od wieczora...a skutek widziałam dzisiaj na wadze
na obiadek 10 kopytek w liściach szpinaku i w sosiku z 3 łyżek śmietany
na kolację jabłuszko i orzechy laskowe i chuda szyneczka
na drugą kolację orzechy i żurawina
na trzecią kolację kromka malutka ciemnego chleba ze śliwką, prawdziwym masłem smarowane, nie żadnym erzacem!! i orzechy i garść rodzynek
na czwartą kolację pół jabłka i orzechy
potem się kąpałampotem robiłam co innegoa potem wstałam i jadłam, piątą kolację i szóstą kolację i siódmą kolację, chleb z ziarnem, prawdziwe masło, bardzo chuda szynka, pomidory, korniszony, ach, no i reszta orzechów laskowych
WSZYSTKO, jak w mordę strzelił, BARDZO ZDROWE I BARDZO WARTOŚCIOWE !!!
tylko że ILE TEGO BYŁO ????
na wadze 59,2