Weekend spędziłam interesująco - jakby nie było przyjęcie andrzejkowe i targi ślubne to to co Joasieńka lubi najbardziej :D
Troszeczkę podkłamałam swoje koleżanki, że ze względu na migdałki, a raczej ich brak nie powinnam jeszcze sięgać po babeczki, sałateczki, wymyślne specjały... Po części to prawda, bo lista pokarmów, którą mogę jeść jest bardzo okrojona, ale ja sobie jeszcze poszeżyłam ją o słodkości, i tak od wczoraj do Bożego Narodzenia NIC ze słodyczy w ustach mych nie bedzie miało prawa zagościć.
Wczoraj razem z moim kochanym narzeczonym, siostrą, która będzie moją świadkową i przyjaciółmi, którzy biorą ślub 2 miesiące przed nami, byliśmy na targach ślubnych. My szukaliśmy fotografa i kamerzysty, którzy uwiecznią Nasz wielki dzień. Zebraliśmy kilka ofert, zostawiliśmy swoje maile i czekamy na odpowiedzi. Było mnóstwo stoisk z sukienkami (ale nie takimi jak ja sobie wymyśliłam), garniturami, a najwieksze zaskoczenie sprawiła mi pani florystka, która stwierdziła, że jak już bede miała sukienke to wtedy mam do niej przyjść a ona dobierze mi kolor kwiató, rodzaj bukietu i gatunki jakie zostaną użyte w dekoracjach. CHYBA JEJ SIĘ COŚ POMIESZAŁO, TO PRZECIEŻ MY WYBIERAMY JAK MA WYGLĄDAĆ NASZA UROCZYSTOŚĆ!!!!!! choć może ja się nie znam...
Z wielką przyjemnościa chciałam wam pokazać w jakim miejscu będziemy mieli wesele. Oto nasz leśny dworek w kilku odsłonach:



Pozdrawiam serdecznie Wszystkich odwiedzających :D