Historia wagi
Zdjęcie z dzisiaj. Ważyłam się dzisiaj rano i waga pokazała 62 kg. Oczywiscie od czasu gdy wruciłam do holandi dietka nadal trwa z czego jestem bardzo dumna,no i jako tako jak mam czas to ćwiczę na rowerku treningowym. Na kijki narazie nie chodzę gdyż zabardzo pogoda nie dopisuje.
Wsumie taka już pora roku że w holandi tradycyjnie deszcz pada. W przyszłym tygodniu będę szukala szkoły aby się zapisać na naukę języka holenderskiego i spokojnie bede mogła szukać jakiejś pracy dorywczej abym miała czas na naukę również w domu i abym miała czas poćwiczyć przynajmniej godzinkę dziennie. Strasznie się cieszę że jeszcze 4 kg mi zostały do zgybienia, coraz bliżej do osiagnięcia sukcesu. Niesądziłam i nie wierzyłam że to mi się uda. Ale zawsze trzeba w to wierzyć, bo tylko '' WIARA CZYNI CUDA''.
A to ja z Grzegorzem. No i moje zajebiste spodnie w które w końcu weszłam. Bo gdy ważyłam 72 kg to niestety mogłam tylko pomarzyć że w nie wejdę i się zmieszczę. :o(
No nic dziewczynki na dziś to by było na tyle.... za jakiś czas znowu się odezwę...
Pozdrawiam!!! papa :O)
teraz tak wyglądam.
Zdjęcie dzisiaj robione. Przy wadze 63 kg, tak wygladam,może nie jest zbyt piękne. Ale zawsze coś. Niestety brzuch i talia mi się nie podobają, jeszcze bym musiała sporo popracować.
I następne ,tym razem sam brzuch. No i talia...
Wiem okropnie wyglądam, mnie również się nie podoba wręcz okropnie wygląda ten brzuch...A ćwiczyć się nie chce tak mnie lenistwo ogarnelo,ale te hula hop może być dla mnie ciekawe...Dziewczyny jak możecie to napiszcie co sądzicie,ale tylko szczerze...
Pozdrowionka i Buziaki...
Witam was dziewczyny!
Dawno nic nie pisałam w moim pamiętniku!
Nie pisałam dlatego że jakoś tam straciłam motywacje dlatego że waga przez dwa miesiące stoi w miejscu. Miałam taki okres że motywacja zmalała,ale pomyślałam sobie kurcze 8 kg za mną ogromna szkodą by było to stracić i wrucić do starych nawyków. Diętę trzymałam i trzymam nadal codziennie chodzę i uprawiam nord walking. A waga stoi pomyslałam co robię nie tak? Jaka jest przyczyna tego że waga ani drgnie?? Stwierdziłam że nie mogę się załamywać tylko mószę coś z tym zrobić...
Postanowiłam pójść do dietetyczki, dostałam namiar na bardzo fajną dietetyczkę od koleżanki która korzystała z usług tej dietetyczki, poleciła mi ją,więc pomyslałam że skorzystam. I nie żałuję. Dłógo rozmawiałyśmy opowiedziałam jej wszystko od początku powiedziałam w czym problem. Zmierzyła mnie ile mam wzrostu i stanełam na takiej specjalnej wadze która pokazuje nie tylko kg,ale ile mam nadmiaru tłuszczu i ile wody w organizmie. Z wodą wyszło mi dobrze a tłuszczu mam nadmiar 5 kg. Zgadza się bo wsumie widzę jak wygladam. Za tydzień idę do niej na wizytę po dietę i suplementy. Zamierzam skorzystać z jej pomocy. Również będziemy miały kontakt mailowy gdyż za 3 tygodnie wracam do Holandi. Jestem dobrej myśli mam nadzieję że dietetyczka mi pomorze. Niewiem jakaś jestem w skowronkach, mam nadzieje że się nie rozczaruję. :O) Proszę trzymajcie za mnie kciuki. Plosieeem.... ;O)
Trzymajcie się, i ja wam dziewczyny życzę szybkich zrzucanych kilogramów!!!
Wiersz z nadzieją na lepsze jutro...Możesz wziąć los w swoje ręce,
Nie czekaj na cuda,
Może ich nie być,
Nie lękaj się tego co będzie,
Życie masz jedno,
Nie bój się,
Lecieć w stronę słońca,
Możesz się spalić,
Ale tylko tak możesz żyć.
Ciągle odkładasz wszystko na jutro,
To jutro odwleka się nieskończenie,
Zacznij działać, bo życie masz jedno.
Nie jesteś sam,
Takich jak Ty jest wielu,
Strach odbiera Ci motywację,
Nie myśl o jutrze,
Dzisiaj jest ten dzień,
Dzień, w którym możesz zmienić swoje życie.
Marzę o cofnięciu czasu. Chciałbym wrócić na pewne rozstaje dróg w swoim życiu, jeszcze raz przeczytać uważnie napisy na drogowskazach i pójść w innym kierunku.
— Janusz Leon Wiśniewski
| List do Ciebie. Piszę dzisiaj do Ciebie. Jeszcze mnie nie znasz więc chcę jak najlepiej przedstawić Ci siebie. Nie wiem czym zacząć, Jakich użyć mam słów, Byś nie musiał zbyt dużych domysłów snuć. W głowie mam pustkę,pomysłów mi brak. Może pierwszy opiszesz mi swój pogląd na świat? Co lubisz robić?Czym się zajmować? Może potrafisz przepysznie gotować? Może malujesz piękne obrazy? Piękne,bez życia codziennej skazy? W oczach masz błękit? Czy brąz się w nich mieni? Brąz głębszy nawet od kociej zieleni? Jesteś wysoki?Czy raczej niski? Odpowiedz szybko! Ja ślę uściski! Ciepłe i miękkie jak miły koc. Koc którym otulam się w tą chłodną noc. Już kładę się spać,już się kocem okrywam. Już w Morfeusza objęcia odpływam. Powieki już ciężkie, już czas na sen. Rano gdy wstanę,przeciągnę się. Spojrzę na stolik i mam nadzieję, Że znajdę tam szybką odpowiedź od Ciebie. Tymczasem zasypiam, już zapadam w sen. Lecz ostanie "Dobranoc" od siebie dziś ślę. |
Witam was Vitalijki!
Od około miesiąca waga staneła, nie wiem dlaczego, nie wiem co robię zle. Nie wruciłam do starych nawyków żywieniowych nadal trzymam dietę,nie podjadam między posiłkami, nawet nie tykam słodyczy. Dietka wzorowo. Tradycyjnie codziennie zasuwam rano o 7:00 z kijkami,od około 4 dni również chodzę po południu około 17:00 po godzince czyli w ciągu dnia wychodzi że wysiłek fizyczny 2 godz. szybkim krokiem. Kurczę więc o co chodzi??? Niewiem co robię zle, co jeszcze mam robić?? Jestem załamana, dziewczyny proszę was doradzcie coś jak możecie... Bo już jestem zrezygnowana... Co mam dalej robić??? Pozdrawiam was dziewczyny.
Hej dziewczyny!!!
Rano godzinka na kijkach zaliczona,póżniej po obiedzie o 17:00 znów pójdę na godzinke pomyślałam że to dobry pomysł bo waga od 3 tygodni mi staneła i chyba coś jest leniwa aby sie ruszyć w dół. Ale mam nadzieję że to się zmieni że w końcu ruszy. Również znowu zaczełam brać chrom, bo zaczełam mieć napady na słodycze i podjadanie między posiłkami,więc sie trochę przestraszyłam bo nigdy nie umiałam sie kontrolować, dlatego zdecydowałam się ponownie na chrom.
Jadłospis na dziś!
Śniadanie: musli z jogurtem naturalnym
Śniadanie 2: Owoce: truskawki,maliny i brzoskwinia.
Obiad: pierś z kurczaka i warzywa z patelni.
Kolacja: pieczywo kruche, ser chudy i pomidory oraz cherbatka na spalanie tłuszczu.
W ciągu dnia około 1,5 litra wody żywiec zdrój.
No właśnie dobre pytaie. '' Czy to głód, czy ochota na jedzenie?''
Przeważnie odczuwam gdy jestem sama w domu, nie mam co ze sobą zrobić, nie mam co zrobić z rękami lub też po jakimś dłógo trwającym stresie lub w dłógo trwającym stresie, mam częste napady że chce mi się jeść. Nie mam pojęcia co w takich sytuacjach robić...
Czy bez jedzenia nie miałabym w ogóle żadnej radości w życiu?? Jedzenie jest wspaniałym sposobem na odwleczenie czegoś. Kiedy muszę się uporać z jakimś zadaniem, którego wcale nie chcę wykonać,jedzenie staje się wspaniałym sposobem na ucieczkę przed nim. Przekonuje sama siebie,że jeżeli najpierw coś zjem, łatwiej się z tym uporam.
Jedzenie przynosi ulgę,zapewnia rozrywkę,gdy jestem znudzona,pozwala uspokoić stargane nerwy i leczy duszę gdy czuję się smutna i samotna. Przynosi również ukojenie gdy życie mnie dobija. Jak to wszystko zmienić?? Ciągle zadaje sobie to pytanie. Jak się uwolnić z napadów jedzenia? Jeśli tego nie zmienię, znowu istnieje ryzyko że znów przytyję. Bardzo się tego boję.
