Masa ciała
a teraz chyba pora przyznać się do tego, że dopadło mnie to samo- życie w biegu, brak czasu/siły/chęci na zastanawianie się nad posiłkami, brak chęci i energii do ćwiczeń i zaowocowało to +/- 1 kilogramem na plusie - całe szczęście, że tylko tyle, ale z drugiej strony przez cały miesiąc nie schudłam nic, a za to przyłam!!!!!! - nie tak miało być
Moja waga waha się w przedziale 70,5kg-69,0kg i jakoś nie mogę wrócić do tych 68,5kg, które jeszcze nie tak dawno temu widziałam 






Dodają energii, by walczyć o wyznaczony wcześniej cel 

I chyba jestem gotowa na dalszą walkę
w końcu zostało mi raptem 5kg- tyle co nic
Chociaż ciągle zastanawiam się nad obniżeniem celu do 62, czy 60kg, ale najpierw muszę osiągnąć te 64kg, wtedy zastanowię się nad tym co dalej 



(upewniałam się chyba z 10 razy
)
Nie mogę uwierzyć, że to już 100dni
Z jednej strony
zleciało błyskawicznie, z drugiej zdążyłam w sobie wykształcić zdrowe nawyki.
Muszę przyznać, że już od kilku tygodni nie dbam specjalnie o dietę, kcal liczę
tylko tak mniej-więcej – na oko (chyba już po prostu wiem ile mogę zjeść, żeby
nie przekroczyć normy). Mimo tego waga nadal spada- co prawda wolniej, bo
zdarza mi się zjeść więcej, nie zawsze mam też czas, żeby poćwiczyć, ale jest
mi z tym bardzo dobrze
W prawdzie nadal zdarzają mi się dni, że zjadłabym
konia z kopytami i muszę się kontrolować, odmawiam też sobie słodyczy, ale coraz luźniejsze ubrania mi to rekompensują
A jak pomyślę sobie, że jeszcze tylko kilka kilogramów i będę mogła się cieszyć
zrealizowanym celem, mam ochotę skakać do góry
Tym bardziej, że to zdrowe
żywienie chyba weszło mi już w krew, odzwyczaiłam się od kupowania batoników i
drożdżówek.
Przez te 100 dni straciłam 57cm!
Aż trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno mój
brzuch był o 9cm większy
Tutaj porównanie:
80,5kg 70,5kg
biust
101 94 (-7)
pod b.
88 81 (-7)
biceps
30 28 (-2)
talia
83 74 (-9)
oponka 98 89
(-9)
kości b. 102 96 (-6)
biodra 107 100 (-7)
udo 64
58 (-6)
kolano 46
43 (-3)
łydka
42 41 (-1)
BMI spadło z 29,93 na 26,21
Teraz zaczynam w końcu wypatrywać szóstki z przodu …
Jejku, co ja bym bez Was zrobiła- pewnie dalej bym siedziała
i wcinała jakieś słodkości, gdyby nie Wasze wsparcie 

80,5kg 71,5kg
biust 101 94 (-7)
pod b. 88 81 (-7)
biceps 30 29 (-1)
talia 83 75 (-8)
oponka 98 89 (-9)
kości b. 102 96 (-6)
biodra 107 101 (-6)
udo 64 59 (-5)
kolano 46 43 (-3)
łydka 42 41 (-1)
gdybym się sprężyła, taką wagę mogłabym mieć już w styczniu, a tu prawie koniec lutego! Ale to nic, grunt, że idę w dobrym kierunku, przynajmniej to moje 72,5kg jest solidnie ustabilizowane 
Szkoda, że dziś znowu zrobiło się biało 

