Wdech-wydech, wdech-wydech.
22 dni do w a l e n t y n e k.
Pieprzonego święta zakochanych. A ja jestem sama. Teoretycznie, bo praktycznie to pokomplikowane nieco. nieco bardzo. niby sama, a jednak nie wiadomo. moze cos z tego wyjdzie? cholera jasna.
ale zalezy mi na nim. ups.
Za cholerę.
Jedyne dobro ciałowe na dziś, to gym form vibro max. Czy jakoś tak. Raz jeden, zaraz idę drugi.
Swoją drogą posiadając w domu siłownię, powinnam już dawno być posiadaczką cudownego rozmiau eS.
A pieeeeeerdolę. Idę trząść dupę, później muzyka i ósemki. I prysznic, balsam, folia. enjoy.
edit: 2x wytrzęsione dupsko, abs i trochę ćwiczeń na plecy. Prysznic, balsam. Jebać folię.
Czyli o negatywnej motywacji słów kilka. Nie wiem jak was, ale nic mi nie daje takiego kopa do odchudzania jak czyjś tekst. Osoby nieznajomej, przeważnie. Choć kogoś znajomego motywuje sto razy bardziej. Taaaak uważasz? To zobaczymy za miesiąc, kochany.
Charakter już mam, niedługo będę mieć też odpowiednie ciało. I zaczniemy zabawę na nowo, skarbie.
cel na najbliższe dni - zacząć ćwiczyć abs i kręcić tym hula-hopem, pobiegać i pić dużo zielonej herbaty. Brzuch, brzuch, brzuch! akcja GUB SADŁO rozpoczęta.
W realnym świecie nie mam na imię Irmina. Nie urodziłam się w styczniu, nie ważę 74kg. Nie wiem ile ważę. Może mniej, może więcej?
W gruncie rzeczy podobam się sobie. Choć do typowych piękności mi daleko, to nie straszę ani nie wybijam się z tłumu. Przeciętność ma ze mną równie niewiele wspólnego. Jestem próżna, chyba. Ale nie pusta.
Chcę być tu po to, by w jakimś stopniu zmotywować się do utraty cm. Przede wszystkim cm. Wagę wyrzuciłam za okno i wątpie bym w najbliższym czasie dorobiła się nowej. I dobrze mi z tym, na swój sposób.
Chcesz mnie wspierać? Zapraszam. Nie chcesz? Wyjdź.
Lubię prowokować.