liściastą ma się rozumieć, bo za nic w świecie ekspresowa nie ma takiego dobrego smaku jak liściasta.
Nie pisałam przez cały kwiecień, nawet nie wiem jak mi zleciał cały miesiąc. Niestety pochwalić wagą to ja się nie mogę. A wręcz jestem załamana, bo jeszcze nigdy w życiu tak dużo nie ważyłam. I nie czuję się z tym najlepiej. Dlatego wracam. Zaglądałam do Was codziennie, ale nie miałam ochoty pisać, bo chwalić się nie miałam czym.
Dziś w oddziale byłam sama, bo koleżanka ma długi weekend, a ja postanowiłam pracować. Tylko nie sądziłam, że będzie dziś taki ruch, ale i tak bardzo lubię swoją pracę :))
Kierowniczka dziś była, jest ze mnie zadowolona, więc mam nadzieję że umowę będę miała przedłużoną. Z racji braku czasu menu było bardzo skromne, ale i tak się nim pochwalę.
Menu:
śniadanie: 3x wasa z dżemem truskawkowym, herbata zielona, kawa z mlekiem
II śniadanie: 1 kanapka z salami, pomidorem i szczypiorkiem, kawa ze śmietanką,
woda
obiad: zupa pomidorowa z makaronem
Niestety miałam bardzo duże odstępy między posiłkami, ale to u mnie standard jak jestem sama w oddziale. Mój I. pojechał i wróci chyba dopiero a tydzień, dlatego mam czas aby dojść trochę do siebie. Mam na myśli mój wygląd i codzienne balsamowanie, ale powoli wchodzi mi to w krew, ale jaka skóra jest rano gładziutka. Wieczorem zaczęły chodzić za mną warzywa, więc jutro będą na obiad tylko mam dylemat co do nich dorzucić makaron pełnoziarnisty, ryż brązowy czy kaszę jęczmienną bo tak się składa że wszystko mam :))
Ach, zapomniałam pochwalić się ćwiczeniami, od 2 dni:
* 8 min legs
* 80 brzuszków
* 100 rowerków
* skłony, skrętoskłony
Dodaj komentarz
odnalazłam się i czuję się bardzo dobrze. Aczkolwiek póki co wolę siedzieć na kasie, bo po pierwsze mam większy ruch, szybciej czas mija, a na dysponencie nie mam jeszcze takiej wiedzy jak koleżanka. W piątek i sobotę byłam na szkoleniu (Poznań, Kalisz), więc dzis mam tylko dzień wolny. A jutro od nowa do pracy. Białe koszule się suszą, jeszcze prasowanie i jestem gotowa na jutrzejszy dzień.
Dzisiejsze menu:
śniadanie: 2 kromki chleba z serkiem białym, herbata zielona, kawa z mlekiem
II śniadanie: kawa z mlekiem
obiad: 6 klusek śląskich, mielony, fasolka szparagowa, surówka z selera i
ogórek kiszony+ woda
kolacja: jogurt z otrębami/ serek wiejski
ćwiczenia:
- 8 min legs
- 30 minut biegania
W piątek powinnam dostać wypłatę, nie będzie to 100 %, bo pracuję od 3 tygodni. Ale przed świętami zaplanowałam sobie fryzjera i paznokcie. W pracy moje dłonie muszą wygladać idealnie dlatego poczekają jeszcze kilka dni, a o włosach już nie wspomnę. Konieczny jest nowy kolor bo siwe są już znacznie widoczne, a końcówki wymagają podcięcia. Wieczorem wróci I. ok 19. powinien być. Brakuje mi jeszcze 1 dnia wolnego.
Dodaj komentarz
W nocy już źle spalam. Oczywiście śniło mi się, że jestem pierwszy dzień w pracy. U mnie w pracy obowiązuje ścisły dress code (bankowość). A w moim śnie w pierwszy dzień stawiałam się w turkusowej bluzce z żabotem z której wystaje czerwony kołnierzyk. A powinnam być w BIAŁEJ KOSZULI. Oczywiście moja kierowniczka zwróciła mi uwagę. A na szczęście to był tylko sen :))
Dzisiaj już mam inne podejście, już chcę iść do pracy i jestem ciekawa jak tam będzie. Przecież mam doświadczenie, wiedzę też zdobyłam na szkoleniu. Więc w czym rzecz? Chyba w tym, że cholernie zależy mi na utrzymaniu się tam, skoro w tym roku musimy już kupić mieszkanie.
Dzisiejsze menu:
śniadanie: 2 parówki, musztarda, sos czosnkowy, 1 kromka chleba z masłem, 3 ogórki kiszone, herbata zielona, w międzyczasie kawa czarna i 1 herbata
teraz: kawa
przekąska: brokuły+ szpinak z wędzonym kurczakiem
obiad: salatka z makaronem
przekąska: kilka plasterków kurczaka wędzonego
Wczorajsze ćwiczenia:
- 8 min legs
- bieganie 23 minuty
Jestem z siebie dumna, że po 10 minutach nie dałam sobie spokoju. Wiem, że trzeba biegać 30 minut, ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że nie biegałam 3 m-ce więc i tak uważam, że jest to dobry czas.
Dodaj komentarz
Odliczanie rozpoczęte :))
W sobotę wieczorem ważyłam się u znajomej, było prawie 75 kg, nie jest za wesoło :( fakt byłam po całym dniu, dodatkowo @. Dlatego mój plan jest taki, aby do świąt Wielkanocnych ważyć 70 kg, ewentualnie 69,9 kg :))
Biegam od poniedziałku do piątku w weekend odpoczynek. Bieganie zaczynam dzisiaj mam nadzieję, że uda mi się przebieg 13- 15 minut, bo ostatni raz biegałam chyba w listopadzie.
Pierwszy dzień mojej pracy zbliża się wielkimi krokami, z jednej strony chciałabym już zacząć zobaczyć jak to jest, ale z drugiej strony boję się czy nie nawalę. Będę miała do czynienia z dużą kasą i całkowicie jestem za nią odpowiedzialna. Ech, zobaczymy nie ma co gdybać.
Dzisiejsze menu:
śniadanie: 1 ciemna bułka z polędwicą sopocką na ciepło+ jajko sadzone, herbata zielona, kawa
II śniadanie: jabłko
obiad: makaron pełnoziarnisty z wędzonym kurczakiem i szpinakiem
przekąska: pół jogurtu bananowego z orzechami
kolacja: brak pomysłu
Ćwiczenia: brzuszki, rowerki, skłony, bieganie
Dodaj komentarz
Wczoraj odezwała się do mnie koleżanka z propozycją spotkania. Nie widziałyśmy się jakieś 4 lata i przede wszystkim sporo rzeczy się zmieniło. Wstępnie powiedziałam, że tak ale zostawiłam sobie otwartą furtę w razie W. No i teraz mam coraz mniej ochoty na to spotkanie, bo:
1) dostałam dziś @ i czuję się fatalnie;
2) szkoda jest mi pieniędzy na wieczorne wyjście, z racji tego że oszczędzamy na M, które kupujemy jakoś w czerwcu, więc każda złotówka się liczy;
3) borykamy się z problemami mieszkaniowymi, co jest związane z finansami
Wiem, że będzie chciała dopytać się o ślub (nie cierpię jak ktoś zaczyna ten temat) czy o nasz e mieszkanie. Są to dla mnie trudne rozmowy, bo wiele już przegadaliśmy z moim I. na ten temat. Mamy swoje ustalenia i nie chcę, aby ktoś w kto ingerował. A z drugiej strony jak nie będę chciała rozwiać na w/w tematy to spotkanie będzie drętwe.
Z innych spraw... Dostałam @ więc moje ciało zacznie wracać do normy uff... W końcu.
Wczoraj zjadłam 4 posiłki z tym, że ostatni przed 21. ale byłam tak głodna, że naprawdę nie mogłam wytrzymać :(. Dalej nie jem słodyczy, czyli się ładnie trzymam :))
Dzisiejsze menu:
śniadanie: jajecznica z 2 jaj, parówki, ciemna bułka grillowana, herbata zielona, kawa z mlekiem
II śniadanie: jogurt bananowy
obiad: mam ochotę na coś ze szpinakiem
kolacja: mleko lub serek wiejski
Dodaj komentarz
Bardzo długo nie pisałam, chociaż w miarę często zaglądałam do Was :)
U mnie zmiany ja najbardziej na lepsze... :D
Po pierwsze praca: jestem po dwutygodniowym szkoleniu, które odbywało się za Poznaniem. Egzamin zdany pozytywnie i od przyszłego tygodnia zaczynam pracę. Mam teraz kilka dni dla siebie i zamierzam je wykorzystać maksymalnie. Jutro muszę wykonać badania lekarskie. Cieszę się, że już nie będę traciła tyle czasu i pieniędzy na dojazdy. Stawka jaką mi zaproponowali na okresie próbnym wydaje mi się całkiem w porządku. Myślę, że zawsze istnieje opcja wyższego wynagrodzenia po 3- miesięcznym okresie próbnym.
Po drugie będę pracowała przy obsłudze klienta, czyli obowiązuje mnie ścisły dress code. Bluzka biała ewentualnie stonowane kolory, spódnica lub spodnie granatowe lub czarne, dlatego czeka mnie zmiana garderoby. Póki co mam 2 białe bluzki i jedną kremową i nic więcej. No fakt mam granatową i niebieską, ale one nie są chyba najlepsze. Popracuję kilka dni i zobaczę jaki wlaściwie dress code obowiązuje w oddziale.
Po trzecie raczej nie będziemy kupowac tego domu, który mieliśmy upatrzony. Pojawiło się fajne mieszkanko dość duże, ale wszystko rozchodzi się o finanse...
Ech zobaczymy.
Z dobrych wiadomości to zaczęłam kratkować tak jak dziewczyny. Poza tym dorzucam jeszcze brzuszki i skłony. Musze się jakoś przekonać spowrotem dobiegania. Jestem przed @ i może to jest tego wynik. Słodyczy nie jestem tradycyjnie od początku postu.
Dzisiejsze menu:
śniadanie: kromki chleba z masłem+ śledzie w pomidorach
II śniadanie: trochę chipsów
obiad: ryż z warzywami na patelnie
przekąska: serek biały z konfiturą
kolacja: warzywa na patelnie
Szukam fajnych propozycji na ciepłe śniadania i kolacje. Przejrzałam przepisy na necie, ale nic szczególnego nie wpadło mi w oko. Najlepiej proste, szybkie przepisy.
Dodaj komentarz
Oto dzisiejszy wynik, jest coraz lepiej. Do biegania była dziś cudowna pogoda, lekki wiaterek. Bardzo dobrze mi się dzisiaj biegło, nogi same mnie niosły. Naprawdę lubię biegać, chociaż zawsze wydawało mi się to bardzo męczące i koszmarnie nudne, a jednak nie.
Dzień dość zajęty. Wstałam przed 9. a to moja pora na śniadanie, więc zabrałam się za nie. Mało posiłków w ciągu dnia, a to ze względu na to, że praktycznie nie było mnie w domu.
Dzisiejsze menu:
śniadanie: musli, otręby z mlekiem
obiad: udko pieczone w rękawie, sałata z jogurtem, kalafior gotowany
kolacja: twaróg z jogurtem naturalnym, cynamonem i orzechami las
napoje: 1x kawa z mlekiem, 3x herbata i jeszcze z 2 wypiję na pewno
Jedzeniowo na dzisiaj to tyle :)). Nauczyłam się przygotowywać sobie posiłki do pracy i bardzo mnie to wciągnęło, bo już dzień wcześniej zastanawiam się co zjem :)). Także jutro na śniadanie, chleb razowy z sałatą lodową, 2 plastrami pasztetu drobiowego z musztardą, przekąska jogurt owocowy, obiad ryż curry z groszkiem i warzywa z wody (jakaś mieszanka).
Doszłam do wniosku, że obiady muszę jeść w pracy, bo zanim wracam do domu jest godzina 19.00 a na obiad to stanowczo za późno. I mały sukces ziemniaki jem 1 x w tygodniu.
Mój I. najprawdopodobniej wraca w następną niedzielę :D takie rozstania dużo dają.
Dodaj komentarz
chodzę spać szybko, bo ok. 22.00 to zawsze zaśpię do pracy, a jak później, czyli 23.30 to staje normalnie do pracy. A jest to dziwne, bo wstaję o godz. 4.30 czyli lepiej byłoby się wyspać, już nie rozumiem mojego organizmu :/. Poza tym nadal zdrowo się odżywiam, jakoś nie przepadam za słowem dieta, bo kojarzy mi się tylko z zakazami. Ćwiczę codziennie niewiele, ale jak dla mnie zawsze coś, z dnia na dzień zwiększam ilość ćwiczeń, żeby nie mieć zakwasów i ta metoda działa idealnie.
Dzisiejsze menu:
śniadanie: grahamka, serek wiejski
przekąska: wafelek czekoladowy, coś jak grzesiek
II śniadanie: sałata+ warzywa na patelnie
obiad/ kolacja: żurek + 1,5 jajka
Zazwyczaj w pracy staram się jeść 3 posiłki, dziś wpadł wafelek, bo nie wziełam ze sobą jogurtu, a do sklepu już nie miałam czasu iść, bo zaspałam :D jak już wcześniej wspominałam. Pilnuję teraz godzin posiłków, zresztą organizm sam się domaga. Na razie trzymam się dzielnie, oby tak dalej.
Mojego I. nadal nie ma. Wraca może w przyszły weekend. Nasze rozstanie to zawsze najdłużej było 3-4dni, a teraz nieco dłużej. Ale jak wcześniej wspominałam chcę ten czas wykorzystać dla siebie i swojej pielęgnacji.
Na szczęście jutro ostatni dzień wstawania, nie ma to jak weekend.
Dodaj komentarz
pod względem diety. Dlatego zacznę od jadłospisu:
Dzisiejsze menu:
śniadanie: ciemna bułka z pasztetem drobiowym z musztardą
II śniadanie: jogurt froop
przekąska: serek wiejski
obiad/ kolacja: jajecznica z pomidorem i szpinakiem
napoje: 0,6 l wody, 2x herbata zielona, 1x kawa z mlekiem
ćwiczenia: 10 min biegu
Muszę pomyśleć nad wzbogaceniem mojego menu, ale problem jest w tym, że wyjeżdzam o 5:20 do pracy, a w domu jestem o 19:00. Chodzę spać około 23:30, więc obiadokolację jem około po 19:00, bo wcześniej nie mam możliwości. Chociaż w domu nie ma mnie cały dzień to staram się ćwiczyć, a dzisiaj poszłam biegać, także jestem na dobrej drodze. Mój I. wczoraj wyjechał i wraca za jakieś 2 tygodnie, więc postanowiłam ten czas maksymalnie wykorzystać dla siebie i swojej pielęgnacji. Nie powiem bardzo będzie mi go brakować, ale cóż zrobić, skoro w przyszłym roku czeka nas wyprowadzka.
To tyle na dzisiaj :* ide pozaglądać co tam u Was :*.
Dodaj komentarz
Dzisiejszy dzień bardzo dobry. Przede wszystkim dostałam dziś informacje o mojej pracy. Zaczynam od środy :)) także jutro ostatni dzień wolny. Nawet nie wiecie jak się cieszę. Dlatego myślałam nad moim menu. Jeszcze nie wiem o której będę zaczynać 8 lub 9. Osobiście wolałabym wcześniej, ale zobaczymy jak to będzie. Dojazd zajmuje mi trochę czasu, ale pomyślałam że jak będę wracać wieczorkiem to zjem sobie ciepła zupę warzywną na piersi z kurczaka. Dlatego jutro wyruszamy z I. na cotygodniowe zakupy.
Wczorajsze menu:
śniadanie: sałatka z makaronem, świeże pomidory, herbata, kawa z mlekiem
obiad: kurczak, 2 rodzaje surówek
przekąska: jabłko
kolacja: 2 kawałki pizzy domowej roboty, 3 piwa
Ćwiczeń wczoraj nie było, ponieważ niedziela jest dniem na regenerację mięśni. I. bardzo się cieszy, że udało mi się znaleźć pracę. Pomoże to w wielu naszych problemach. Mam tyle energii, że zaraz idę biegać :)) czuję moc.
Dodaj komentarz